04 sierpnia, 2016

o motyce na Słońce

Kolejny dzień, przykładnie z włączonym stoperem, piszę książkę na podstawie mojego pierwszego bloga "autyzm dzień po dniu". 
Szalony to pomysł - i właściwy. Tak to czuję. Idea pisania pojawiła się u mnie nagle, dopiero po zamknięciu "stacji autyzm" - i wywołała mój natychmiastowy entuzjazm. Tak bardzo lubię pisać, więc oddaję się teraz swojemu ulubionemu zajęciu.
Na dodatek okazało się, że mierzenie wyżej leży w mojej naturze - dobrze jest się czegoś nowego dowiedzieć - o sobie.
Otoczenie zareagowało aplauzem - no lepiej być nie mogło!
Podczas gdy ja piszę, Józek łapie muchy widelcem. Gości uprasza się o przynoszenie własnych sztućców. Tych, o większej wrażliwości uprzedzam, że mucha na widelcu nie należy do łatwych widoków. Muchy uprasza się o omijanie naszego mieszkania - w okolicy szaleje trójzębny Neptun o wdzięcznym imieniu Józef.

23 lipca, 2016

do zobaczenia!

Już pora na moje pożegnanie z Wami i z blogiem. Czuję to od dawna - choć żal mi było powiedzieć radykalnie: koniec. A przecież to, co miało być pokazane - już widzieliśmy. To, co miało być napisane - powstało.
Obrazy Józka przekazaliśmy w dobre ręce - oby służyły dalej.
"Zadanie wykonane" nazwała moją pracę nad blogiem nowo poznana osoba. Oto właśnie chodzi: coś już zakończyłam, pora na nowe rzeczy.
Dla tych, którzy czekają na informacje o nas mam dobrą wiadomość: wszystko u nas dobrze. Nareszcie!
Właśnie tak.
A teraz:
do widzenia!
do zobaczenia - gdzieś tam w świecie - już nie wirtualnym: będziemy na rowerach, na basenie, w parkach z dinozaurami - w różnych miastach. Na pewno jeszcze o nas: o Józku i całej gromadce usłyszycie.
Żegnam się z Wami i kolejny raz dziękuję za ten cudowny dla mnie czas.
Bogusia

31 maja, 2016

o wernisażu

Ani zapowiadane grzmoty, ani burze nad miastem nie zatrzymają nas dziś w domu. Razem z Józkiem, eleganccy lub niekoniecznie (przymuszać Józefa przecież nie będę) - wybierzemy się po południu na wernisaż.
Obejrzymy ponad sto prac autorstwa głównie uczniów ze szkoły Józia - ale także rodziców oraz nauczycieli Zespołu Placówek Edukacyjnych.
Oczywiście obrazy Józka, które oglądaliście na jego wystawach w Łodzi, Opolu, Wrocławiu, Sopocie - też tam będą. Przekazaliśmy je na cel budowy Modraka - miejsca dla dorosłych autystów.
Więcej o wernisażu na stronach Kuriera Olsztyńskiego, Radia Olsztyn, serwisu Olsztyn24

20 lutego, 2016

ogłoszenie :)

dziś z małą prośbą ze szkoły Józka:
w szkole działa teatr "AUTentYczniMy", który niesamowicie wciąga osoby biorące w nim udział, a jeszcze bardziej odbiorców.
Teraz są w złotej dwunastce ścisłych finalistów ogólnopolskiego konkursu teatrów szkolnych Telewizji Polskiej.
Można im pomóc klikając w link i głosując na pierwszy przedstawiony na stronie spektakl: http://www.iteatr.tvp.pl/20514112/glosowanie
Każdy może zagłosować raz dziennie z jednego komputera przez najbliższe dwa tygodnie - głosowanie trwa do poniedziałku 29 lutego do północy. Uroczyste ogłoszenie wyników w niedzielę 13 marca w programie na żywo.
To tyle z ogłoszeń.
A ja wciąż zastanawiam się nad porannym znaleziskiem Józkowym:
- mamo! w naszym domu jest tyłek jelenia!
Rzeczywiście jest. Na Mapie Mizielińskich zawieszonej od kilku miesięcy na ścianie. Jakoś wcześniej nie zwróciłam na to uwagi.
Ach te tyłki, ach te jelenie. Sokolemu wzrokowi Józka nic nie umknie.

01 lutego, 2016

o receptach na życie

Śpieszę dziś z zasobem recept życiowych - prosto z mojego domu. Cóż, jakieś straszliwe mądrale ze mną mieszkają...

- recepta na święty spokój, niedawno przeze mnie poznana. Do świętego spokoju było mi daleko, gdy przed Świętami sytuacja zaczynała się, delikatnie mówiąc, napinać. Zdarzało się wtedy, że burknęłam sobie pod nosem tu lub tam, wcale nie cicho - a najlepiej tak, by inni usłyszeli, że najchętniej wyjechałabym na Święta. Sama! Odpoczęłabym! Ominęłoby mnie to i owo, ale czy tego i owego nie za dużo czasem? Dzieci przysłuchiwały się burknięciom, kiwały ze zrozumieniem głowami, martwiły się tym, że mnie na Święta nie będzie. A potem Eluś, kiwając głową nad niedolą mamy, pobiegła tak szybko, jak tylko mogła do Jasia, wołając radośnie i zacierając ręce:
- Jasio, mama wyjedzie na Święta - będziemy mieć wszyscy święty spokój!

- recepta na słowo: dziękuję!
Ela doszła już dawno do wniosku, że św. Mikołaj nie istnieje- pewnie za sprawą wydarzeń z postu: "nie wymawiaj imienia św. Mikołaja przy mnie". W przedszkolu widziała przed Świętami kilku osobników, na mieście też niejednemu się przyjrzała. Postanowiła swoim przedszkolakom z grupy przedstawić prawdę:
- to ludzie w ubraniach Mikołaja!  - powiedziała i wywołała płacz i żałość.
- hmm - jeszcze jej za to kiedyś podziękują - ocenił sytuację Staś.

- recepta na życie pełne miłości:
Gdy z pudła pełnego zabawek na choinkę Ela wyłowiła poplątane złotym sznurkiem aniołeczki, zawołała: - jak one się kochają, one tak się lubią, że się razem powieszą - dodała z czułością.

- recepta na bycie przekonywującym:
Staś podszedł do mnie chyłkiem i zagadnął: - chcemy obejrzeć tę bajkę. Wiem, że nie chcesz, żebyśmy ją oglądali, ale dzięki niej wiem, ile to jest dwa plus dwa - powiedział mój siedmiolatek.

- recepta na bycie jeszcze bardziej przekonywującym:
Staś wysłał siostrę, aby to ona mnie namówiła do zgody na obejrzenie bajki:
- chcemy tę bajkę, mamusiu, bo ona uczy..., ona uczy... - Ela wycofała się.

- recepta na życie pełne empatii:
Po Świętach nasza choinka smętnie gubiła igłę za igłą:
- golas! golas! - powiedział Józek, gdy z naszej choinki pozostał korpus, a wszystkie igły leżały na podłodze.
- nie mów tak na biedulkę! - oburzyła się Elżbieta, która tak huknęła ostatnio na gołębia, który przysiadł na naszym parapecie, że szyby teraz nie możemy domyć.

- recepta na podtrzymywanie tradycji:
Józek przed szóstym grudnia wyczyścił porządnie buty, postawił je obok innych. Następnie wnętrze wypchał porządnie papierem. Skoro w ubiegłym roku buty były przemoczone i w ten sposób je suszyliśmy, to tradycji powinno stać się zadość! Niech suche buty pełne papieru czekają na świętego Mikołaja!

- recepta na szybką naukę języka angielskiego:
Z jakiegoś powodu Ela była niezadowolona ze mnie. Usłyszałam od niej: - jeśli będziesz taka, to nie powiem Ci: jak są rękawiczki po angielsku!

- recepta na szybką naukę historii:
Przy śniadaniu Józek zagadnął mnie: - Magellan wyruszył. Odkrył ciśnienie Magellana, zabrał stamtąd przyprawy i jedwaby. Odkrył nowe stworzenie o nazwie indyk, potem niestety umarł. Potem umarł, mamo.

- recepta na szybką pobudkę:
Poranne ciche mieszkanie przeszył okropny skrzek:
- musiałam przewietrzyć gardło - wyjaśniła Ela.

- recepta na nowe przeboje:
"Chała na wysokości, a hokój na ziemi!" - śpiewały maluchy przez całe Święta...

- recepta na wyrażanie uczuć:
- jestem zdenerwowana tą kiełbasą bez smaku - powiedziała Ela.

- recepta na życie bez mięsa:
Józek obserwował kurczaka obracającego się na rożnie w sklepie. Kurczak fascynująco pachniał. Zapakowanego paczuszkę Józef zabrał do domu. Po czym zawahał się:
- a jeśli on będzie miał głowę?
Nieodpakowany kurczak nie został zjedzony.

- recepta na dobre decyzje:
Waga łazienkowa, choć nazwa na to nie wskazuje, stoi u nas w pokoju. Obok niej zatrzymał się Józek i myśli. W końcu podejmuje decyzję:
- lepiej się zważę bez skarpet!

- recepta na słodkie kanapeczki:
Józek przeszukuje kuchenne szafki: - gdzie jest ten miód z pszczół? - pyta.

- recepta na spędzanie wolnego czasu:
Jednym ze sposobów na spędzanie przez nas wolnego czasu jest pilnowanie chwili, gdy Józek skończy rysować. Gdy tylko kończy - kasuje swoje dzieło, nad którym spędził kilka dni, albo tygodni. Oto jeden z najnowszych rysunków Józka, z trudem odratowany.

09 stycznia, 2016

o herosach

Obudziłam się dziś nagle, w środku nocy, mówiąc głośno: "mają szczęście, bo mają mnie!"
Nie mam pojęcia, co mi się śniło i skąd te słowa. Czy byłam heros-woman, czy strażakiem w akcji? A może w tym śnie byłam jednym i drugim, i Johnnym ze "Szklanej pułapki" razem wziętym, czyli po prostu rodzicem dziecka autystycznego? Zasnąć już nie mogłam - co widać w nocnym pisaniu. Zresztą - jak mogłabym zasnąć po takim zdaniu? Rozpiera, cieszy, nosi! Góry bym przeniosła, choć zamiast tego górę wytarłam szklanek.

27 grudnia, 2015

o byciu uśniechniętym

Sprzątając, segregując, robiąc porządki (także na blogu) odnalazłam odłożony na później post. Jeszcze przedwakacyjny - o Józku i Malborku...
dobrze, że go odnalazłam :) uśmiałam się do łez:)