29 kwietnia, 2013

o kotletach

Jeszcze nie tak dawno moi chłopcy budowali ze śniegu bazy przypominające igloo. Materiału im nie brakowało, chociaż według astronomów i wszystkich dostępnych nam kalendarzy wiosna trwała już od dłuższego czasu. Widok śniegu, który zasypywał nasze podwórko wprowadzał Józka w stan melancholii. Jak zawsze wolałby, żeby wszystko zgadzało się i z zegarkiem i z kalendarzem. Nabrał codziennego zwyczaju stawania przed oknem i powtarzania:
- dziwny jest ten świat!
Któregoś z tych zaskakująco śnieżnych dni odwiedziła nas w domu Ania Minkiewicz - Zaremba z Radia Olsztyn. Oczywiście znając upodobanie Józka do kalendarza musieliśmy mu wcześniej tę wizytę zapowiedzieć:
- przyjdzie do nas Ania z Radia - ze specjalnym mikrofonem! - mówiłam zachęcająco.
- hura! - jak zawsze optymistycznie do tematu podszedł Staś - już dawno jej u nas nie było!
U Józka wywołało to jednak pewien niepokój:
- przyjdzie i...wyjdzie? - upewnił się.
Wizyta została zapowiedziana, ale mimo tego Józek postanowił wyprosić z domu sympatyczną dziennikarkę. 
Gdy Ania nagrywała nasze rozmowy, Józek nie ruszał się ze swojego miejsca przed komputerem. Zapytany o swoje rysunki opędzał się od niej i od mikrofonu. Najpierw łagodnym:
- zmykaj stąd!
potem z lekka archaicznym i bezosobowym tonem:
- a może pójdzie do mamy?
Ania, niezrażona niczym, trzymała mocno przed sobą mikrofon i tylko czasem musiała poprawiać ustawienia, które Elusia w sprzęcie cichaczem zmieniała. Zastanawiałam się, co poszło nie tak...spotkanie zostało zaplanowane, Józek wiedział o nim wcześniej. Anię znał...dziwna niechęć pojawiła się, gdy zapytał, czy Ania przyjdzie i wyjdzie...już wiedziałam!
W nagłym, aczkolwiek z lekka spóźnionym przebłysku geniuszu, powiedziałam zdanie, które zmieniło Józka w mistrza elegancji i uprzejmego gospodarza domu:
- Ania wyjdzie o godzinie 15:00.
Józka ogarnął spokój. Nawet twarz mu się rozjaśniła. Sam podchodził do Ani i opowiadał jej o liczbie dni w roku, o tym, jakie są pory roku i jaki klimat panuje podczas nich. Trochę zawahał się, gdy mówił o wiośnie i nerwowo wyjrzał wtedy przez okno. Potem dla równowagi wymienił kilka dat z rozbiorów Polski i z czasów Rewolucji Francuskiej.
Przygotowywał też ze mną kotlety z mięsa mielonego. Gdy odwrócił się od patelni, Ania zapytała:
- Józio, a ile zrobiłeś kotletów?
- ja? sześć - powiedział nie patrząc na patelnię.
Do tej pory nie mam pojęcia, ile ja zrobiłam wtedy kotletów. Podejrzewam natomiast, że Józek, zapytany nawet dziś, będzie to pamiętał.
Ania wyszła o godzinie 15.00. Skończyła wcześniej, ale Józek zatrzymywał ją:
- masz jeszcze czas! - mówił. 
Reportaż "Warsztat myśli" pojawił się na antenie Radia Olsztyn już po wystawie. Dzięki temu mamy nagranego Józka rozmawiającego z Marszałkiem o znaczeniu słowa bohater. Są też wypowiedzi gości zwiedzających wystawę: pani Agnieszki Jabłońskiej - dyrektor ZPE, mamy Igora i pani Agnieszki z biblioteki szkolnej. Są słowa Tomka - zdolnego chłopca, o którym pisała kiedyś Gazeta Olsztyńska i jego mamy.
Reportaż jest dostępny w linku: "warsztat myśli"

20 komentarzy:

  1. Ale z tego Jozka szczesciaz, ze ma tak genialnie domyslna Mame :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto z kim przestaje ... itd itd
      Powiem Ci szczerze - zapominam często o tym, jak bardzo ważna dla Józka jest kontrola - chociażby czasowa - tego, co się dzieje wokół niego. Pisałaś kiedyś o tym, pamiętam, ale dla mnie to ciągle temat pełen tajemnic. Rozpacz z powodu minuty, podczas której mama nie przyszła (staram się, naprawdę!). Niepokój, bo nie wiadomo, o której gość wyjdzie. Jak to wszystko pojąć?

      Usuń
    2. Trening czyni mistrza :) ja soie moge pisac, ale takie pisanie na spokojnie to male piwo. sztuka jest nei tylko wiedziec, ale pamietac i umiec zastosowac w kryzysowej sytuacji, a Tobie idzie wyjatkowo dobrze, naprawde:)

      Usuń
    3. ha i tej myśli będę się trzymać następnym razem, bo sytuacji kryzysowych u nas pod dostatkiem

      Usuń
  2. Wysłuchałam reportażu. Miło było Józka usłyszeć, ale i Ciebie również Bogusiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię ten reportaż, gdzieś w tle dzwoni komórka, Ela płacze, Staś chce na ręce- taki swojski jest! A co do mojego mówienia - to naprawdę sama siebie nie poznaję - kontakt z Józkiem zmienia - zobaczysz-siebie też nie poznasz niebawem - prehistoria w małym palcu!

      Usuń
  3. uwielbiam sposób rozumowania naszych dzieciaków,Bogusiu super podążasz za Józkiem, he he zabawa się zacznie jak dojdzie do zrozumienia specyficznej logiki chłopaków - walka na argumenty - ale nie przejmuj się to też ma swój urok ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogę się doczekać walki na argumenty!-a jak Tomek - słyszał siebie w radiu?

      Usuń
    2. słyszał - nie komentował ale się uśmiechał - widać było że mu się podobało

      Usuń
  4. Fantastyczna mama i cudowny synuś . :-)
    Pozdrawiamy serdecznie .
    Jesteście świetni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dzięki, tak od komplementów zaczynacie, aż mi się przyjemnie zrobiło na sercu

      Usuń
  5. Józek perfekcjonista, dobrze ze sie jednak udalo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trafić w to, o co chodzi Józkowi to dopiero mistrzostwo świata, a nie trafić -żal Józkowy do całego świata

      Usuń
  6. Józek to świetny chłopak i budzi ogromną sympatię, jak zresztą cała Wasza rodzina. A Olsztyn to bliskie mi miasto, kiedyś spędzałam w nim co roku wakacje :)
    I ja dziękuję za link do moich kruków :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz świetny tytuł strony: "małe kruki" - od razu budzi ciekawość. Wszyscy w domu czytamy, więc wiadomo, że będę zaglądać do Ciebie.
      Olsztyn z jeziorami latem-najlepsze rozwiązanie!

      Usuń
  7. Anonimowy01 maja, 2013

    Reporterka w domu ...i robienie kotletów - to jest dopiero opanowanie:)))
    Na kryzysy masz w domu dobrego pomocnika,Jaska:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekałam jeszcze na Twój komentarz i już mogę dodać za chwilę następny wpis:)
      Tak- Jasiek jest najlepszym pomocnikiem, a jego wskazówki dla Igora o zamknięciu jednego oka, gdy boi się wysokości - do tej pory wykorzystywane są przez Agę.

      Usuń
    2. Zamkniecie jednego oka to bardzo dobry sposob ;) Uniemozliwia widzenie trojwymiarowe, wiec glebia staje sie plaska i mniej straszna. Spryciaz z tego Jaska :) U mnie niestety nie dziala, lek wysokoci zwiazany jest z brakiem umiejetnosci oceny odleglosci zwlaszcza przy nadmiarze bodzcow. Jeszcze jak sie nie bardzo wie, gdzie sie ma nogi, to utrata wzrokowej kontroli nad twardym gruntem gwarantuje wybuch paniki :/

      Usuń
    3. ciekawe co tutaj Jasiek by wymyślił, zapytam go po znajomości -już wrzuciłam nowy wpis, w którym m.in. Twoje pudełko z owadami

      Usuń