19 kwietnia, 2013

o lustrowym mieście

Nie było mi trudno namówić Józia na wspólny wyjazd do Warszawy. Wystarczyło wspomnieć o Muzeum Ewolucji i już mieliśmy Józka kierownika - pilnującego pakowania i daty wyjazdu. Właściwie na miano lidera pięcioosobowej wyprawy trzeba sobie porządnie zasłużyć, ale muszę to przyznać Józkowi, że spełnił wszystkie warunki. Od tygodni codziennie przypominał wszystkim, ile jeszcze dni zostało do wyjazdu. Na prośbę Agnieszki trzymał w tajemnicy przed Igorem naszą wspólną wycieczkę tak, aby jego kolega w spokoju dotrwał do wtorku. Cierpliwie spędził sześć godzin w autobusie (tam i z powrotem), a to doceni każdy czytelnik blogu "autyzm dzień po dniu", w którym nieraz opisywałam obawy Józka, przekraczającego magiczną odległość 30 kilometrów od Olsztyna. Już na miejscu Józio naprawdę wczuł się w rolę: pędził do przodu tak szybko, że nie mogliśmy za nim nadążyć. Nie pozwolił nam przekroczyć określonych z nim wcześniej godzin, a nawet minut. W Sejmie zatroszczył się o miejsce pod stołem, gdzie razem z Jaśkiem i Igorem ochłonęli po ilości wrażeń. Po wyjściu z uroczystości odkrył dla nas miejsce w Parku Ujazdowskim, w którym naprawdę odpoczęliśmy.
Jedynym problemem okazało się dla niego metro. Nie wiem sama, dlaczego nie poinformowałam naszego kierownika dostatecznie wcześnie o planowanej przejażdżce metrem. Józio nie lubi rzeczy, których nie zna, nie potrafi ich zakwalifikować i widzi je po raz pierwszy:
- co to jest? - krzyknął, gdy znalazł się na peronie, a przed nami z charakterystycznym hałasem przemknęły wagony.
- czy to pociąg? - rozglądał się, ale nic mu nie pasowało do obrazu dworców, które miał w pamięci.
W metrze starał się jednocześnie patrzeć we wszystkich kierunkach naraz. Jeden ze stojących przed nim panów usłyszał:
- panu! - dlaczego Ty mi zasłaniasz?
Kręcił się niemiłosiernie, bo ciągle próbował patrzeć przez okna z obu stron. Swoim plecakiem uderz kilka razy w ramię dziewczyny, która siedziała tuż obok. Na zwróconą mu uwagę nie zareagował. Próbował określić i zapamiętać tak dużo.
Po wyjściu z podziemi zobaczyliśmy centrum Warszawy o poranku: 

zdjęcie:Jaś Budny

- to lustrowe miasto! - zawołał Józek i rozpoczął swój bieg po zdrowie.

autor: Jaś Budny

Tak do końca to nie wiem, czym wypchaliśmy nasze plecaki, ale ciążyły nam one okropnie. Agnieszka przyznaje się do zabrania dodatkowych par butów - tak na wszelki wypadek. Ja dzielnie niosłam trzy stroje galowe, bo przecież celem naszego wyjazdu była Gala z okazji zakończenia kampanii społecznej "na jednym wózku" - a Muzeum Ewolucji było tylko wabikiem dla Józka. Jaśko zapakował dwie poduszki do autobusu i lampkę do czytania w ciemności. Józek niósł podkładkę do rysowania, trzykomorowy piórnik i ćwiczenia ze szkoły już z odrobionymi w autobusie lekcjami. W trzech reklamówkach miałyśmy jedzenie, z którego część przywiozłyśmy z powrotem do domu. Obiecałyśmy sobie, że nigdy więcej nie zabierzemy tylu bagaży i tej optymistycznej myśli będę się trzymać przed następnym wyjazdem.

autor:Jaś B.


Podczas naszej wyprawy przybywało nam bagaży. Od spotkanej Ani z blogu "Hura autyzm" dostaliśmy prezenty i tylko część z nich udało nam się zjeść. Podczas Gali otrzymałam dyplom oprawiony w piękną, stalową ramę, która nie chciała zmieścić się w żadnej z naszych trzech reklamówek. Na zmianę nieśliśmy obraz i dwa balony, które Józek znalazł na placu zabaw i próbował dowieźć do domu. Jeden z balonów zahaczył o ramę i pękł, ale drugi dobrze zniósł trzygodzinną podróż powrotną i nadal wisi w pokoju chłopaków. Jest w ulubionym Józka kolorze.
Gdy tak biegliśmy poranną porą Jaś próbował zrobić nam zdjęcie na tle mijanych w szybkim tempie budynków. Zawołał za Józkiem:
- zaczekaj, chcę Ci zrobić zdjęcie!
- nie ma czasu na zdjęcie, Jasiu, musimy iść - usłyszał w odpowiedzi.

zdjęcie: J.B.

A potem Józio dodał:
- dlaczego ja jestem tak mały - jak mysz? czy to jest dla olbrzymów?



ciąg dalszy oczywiście nastąpi...

25 komentarzy:

  1. Dziękuję raz jeszcze , że mogłam Was ukochać.
    Jesteście wspaniali !!! Józia spontaniczny występ- SUPER !!!!!! Przytulam całą Rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o występie napiszę najszybciej jak się da. Babciu Gosiu -to Ty jesteś niesamowita!

      Usuń
  2. Bogusiu!!! Bezapelacyjnie zasługujesz na nagrodę Pulitzera:D Tekst idealnie odzwierciedla stan naszego ducha i morale podczas eskapady:) Do szczęścia zbrakło nam chyba jedynie szafy na ubrania i lodówki na zimne napoje i lody:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kierownika to Ty wymyśliłaś, z akcentem na ke-jak kerownik

      Usuń
  3. bohaterki !!! - :-) ogladalam relacje z sejmu , ktora zlinkowalas na Fb- baardzo wzruszajace przemowienia rodzicow i baaardzo grzeczny Jozek!!!! Rany - jak on tyle czasu wytrzymal na krzesle??? pytania i stwierdzenia jozka w twoim opisie - super - trafiaja w samo sedno!!! - a ten pan , to rzeczywiscie napewno jozkowi przeszkadzal!! - tesknilam joz za twoimi opisami , Bogusiu! pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tęsknię za codziennymi wpisami i za kontaktem z Wami -choćby wirtualnym. Biegałam ostatnio nie tylko z siatkami, ale i po lekarzach i od razu mniej czasu na blog. Nadrobię -na pewno! relacja z Warszawy czeka

      Usuń
  4. hehe poczułam się jakbym biegła z Wami z tymi bagażami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj przydałby się ktoś na przyczepkę...
      albo z przyczepką najlepiej

      Usuń
    2. Oj,jak sobie przypomnę nasze zdrętwiałe z bólu ręce i wypowiadane żarliwym tonem "Nigdy więcej tyle wałówki":D:D:D ..... W gromadzeniu jadła jesteśmy lepsze od wiewiórek ;D

      Usuń
  5. Cudne:)))Bałaś Się,że sklepikarze w W-wie zastrajkują???:)))
    Odwaga "podróżna "chłopców-imponująca!W-wa dla nich to już "rzut beretem")))
    Przyjaźń z Igorem -bezcenna:)
    Jasiek-zdjęcie centrum i pędu wycieczki-rewelka:)
    A miejsce pod stołem-rozczuliło mnie:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wesoły autobus też był!!!!spróbuję jutro go opisać i zdjęcie pod stołem na dodatek

      Usuń
  6. nowy adres, zmieniam więc u siebie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja zaraz Twój umieszczę- po przeprowadzce jeszcze nie przeniosłam wszystkich adresów

      Usuń
  7. Mam to samo, zawsze za dużo bagaży :))
    Czy galowe stroje były w użyciu ??
    Dobrze że mieliście Józka - kierownika, była dyscyplina,ład i porządek ;:)) :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galowe stroje- oczywiście! nawet gdyby ktoś nie zechciał, to za to, że taki kawał dźwigałam to musieli założyć...
      też tak myślę o naszym kierowniku!

      Usuń
  8. Hihi, ja to sie zastanawialam, czemu taka ciezka walize mialam, jak prawie nic w niej nie bylo. dobrze, ze autobosem nie musialam jezdzic, bo chyba iloscia tobolow nic by mnie nie pobilo :) widze, ze Jozek po poludniu zupelnie zmienil sposob przemieszczania sie po Warszawie ;) Chlopaki super. I Jozek i Jasiek (ktory jest do kogos podobny, ale za nic nie moge sobie przypomniec, do kogo) i Igor. Kazdy inny i kazdy super. Igorowi nawet przechrzczenie mnie na Hanie musialam wybaczyc, bo jakzebym mogla inaczej ;) Ciekawa jestem, czy Jasiek dal sie namowic do testowania sprzetu ;) Zdolny fotograf z niego. Bogusiu, a mozesz zdradzic, ile Jozek ma wzrostu? Zawsze sadzilam, ze jest sporo wyzszy, a jak wczoraj Kaspra zobaczylam, to mi sie to moje dziecko nagle jakies takie dlugie wydalo ;) Na stronie radia zapatrzylam sie w Jozkowe zdjecie. Te niesamowite oczy... Olsnilo mnie w pewnym momencie, ale bardziej prywatnie Ci kiedys powiem co takiego w nich zobaczylam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze raz, bo ten wspólny spacer po Warszawie był bardzo fajny! na wypróbowanie prezentu od Ciebie czekaliśmy- myślę, że dziś ruszymy z warzywami. A ile ten mój Józek ma wzrostu -hmmm nie mam pojęcia...a Józkowe oczy to po prostu coś -tajemnica i głębia i coś jeszcze, o czym mam nadzieję mi napiszesz

      Usuń
  9. Serdecznie dziękujemy całej olsztyńskiej ekipie! Niestety było zbyt mało czasu, by pogadać z Józkiem o różnicy między mieszkaniem w Olsztynie, a we Wrocławiu, ale na pewno to jeszcze kiedyś nadrobimy. Czekamy na dalszy ciąg relacji - jak zawsze na tym blogu - świetnie napisanej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy Józku tematy do pisania same pchają mi się na klawiaturę
      a okazja do porozmawiania jeszcze będzie - mamy zamiar spakować obrazy i przyjechać do Wrocławia - wtedy damy mikrofon Józkowi i zobaczymy, co powie o Wrocławiu

      Usuń
    2. To ja w takim wypadku bardzo proszę o wcześniejszy cynk wroclawskiej wystawy. Z Opola rzut beretem, więc takiej przyjemności sobie nie odmówię:)

      Usuń
    3. mój mąż- chemik mówi, że cynk da się załatwić. Myślę, że do Opola też zajedziemy

      Usuń
  10. Aaaaale piękne nowe zdjęcie:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie ze spotkania 8 marca -zorganizowanego przez Radio Olsztyn.
      Spróbuję pisać w poniedziałki, środy i piątki -tak żebyście wiedzieli, kiedy zaglądać na blog -co Ty na to?

      Usuń
    2. Suuuer!!!M.:)

      Usuń
    3. no to Stacja autyzm ma już swój rozkład jazdy

      Usuń