24 kwietnia, 2013

o Warszawie raz jeszcze

- jestem ekspertem od odrabiania lekcji w autobusie! - krzyknął Józek budząc obcojęzycznych studentów siedzących przed nami. Gdy odwrócili się w naszą stronę, Józek - patriota - zapytał:
- dlaczego nie umiecie mówić po polsku?
Już od piątej rano byliśmy w autobusie jadącym do Warszawy. Pomimo zjedzonego w domu śniadania z naszych zapasów zniknęły już dwie kanapki i sok.
- czy ja mogę banana? - zapytał Józio.
- banan za pół godziny!
- czy mogę lekcje? - dopytywał się dalej nasz wzorowy uczeń.
Popatrzyłam na niego, na przygotowany podręcznik i piórnik.  Za oknem było jeszcze ciemno.
- lekcje odrobisz dopiero za godzinę!
I tak, określając czas każdej czynności, wyruszyliśmy do Warszawy na konferencję podsumowującą kampanię społeczną "Promyk słońca".
Lekcje zostały odrobione w określonym czasie, banan zniknął zgodnie z rozkładem dnia.
- którą mamy godzinę? czy ja mogę godzinę? ile mamy godzinę? - pytania o czas pozwalały Józkowi przetrwać nową dla niego sytuację. 
Podobne zadanie spełnił stół na korytarzu sejmowym.

 
Józek często szuka miejsc, które nazywamy jego jaskiniami. W nich odpoczywa od bodźców, od olbrzymiej ilości szczegółów i nieznanych mu ludzi. Igor z Jaśkiem szybko dołączyli do niego tworząc podłogowe spotkania w Sejmie, które być może staną się tradycją...
Urok bocznego korytarza doceniła od razu Ania z Holandii, autorka wielokrotnie wspominanego przeze mnie blogu Hurra autyzm. Pijąc kawę i herbatę, przyrządzone nam przez Józka, mogłyśmy z Agnieszką pogadać przez chwilę z Anią - jak dla mnie ekspertką - bo któż inny tak dobrze zna się na autyzmie?
Chciałam jeszcze usłyszeć o...
- koniec! - zarządził Józek, opuścił jaskinię i szybko poszedł w kierunku szatni.
- jak kierownik każe, to idziemy - zaśmiała się Agnieszka, a nazwa już na dłużej przylgnęła do Józka.
Inni zaproszeni rodzice przygotowywali się do zwiedzenia Sejmu, ale my tylko pomachaliśmy im na pożegnanie: jak kierownik każe, to idziemy!
Przed nami szło dwóch policjantów:
- dlaczego oni tu są? - zdziwił się Józek.
- wiesz, już jesteś takim celebrytą, że trzeba Ciebie pilnować - stwierdził Jasiek i wystraszył porządnie Józka nieznającego się na żartach.
Józek przyspieszył, żeby wyminąć potencjalną ochronę.
- za kierownikiem! - wskazała kierunek Agnieszka.
Ciekawe byłyśmy, co nasz Józek zamierza. Szedł z głową w dół, ale wyglądał na osobę, która doskonale wie, gdzie idzie. Rzeczywiście tak było - poprowadził nas na plac zabaw w Parku Ujazdowskim, który zauważył, gdy szliśmy w stronę Wiejskiej. Gdy piszę: "zauważył" to mam na myśli Józka idącego przy krawężniku z głową w dół, pozornie nie zwracającego uwagi na okoliczne atrakcje. 
Pozostaliśmy tam przez kilka godzin. Józek zrobił sekcję zwłok trzmiela, a Jasiek rozprawił się z lękiem wysokości Igora:
- zamknij jedno oko, Igorze i już nie będziesz się bał - powiedział z mocą autorytetu, a Igor posłusznie wszedł na most wiszący.
Było ciepło, było przyjemnie i tylko napojów nam nagle zabrakło.
Kogo spotkałam, gdy tylko wyszłam z Parku? Oczywiście panią, która spotkana kilka godzin wcześniej w innej dzielnicy bezbłędnie wskazała nam drogę do Sejmu. Teraz potwierdziła moje obawy: dwie ambasady w okolicy oczywiście są, ale żadnego spożywczaka!
Musiałam przejść kilka przecznic, żeby znaleźć soki. Po drodze spotkałam dziewczyny: Anię z Holandii i Monikę od Pszczółki Mai. Nie ma przypadków - a świat jednak jest mały!
To nie były jedyne nieprzypadkowe spotkania tego dnia: porannym autobusem jechała z nami Miłka, nasza przyjaciółka, która nieraz wychodziła z Józkiem na spacer. Oczywiście nie miałyśmy pojęcia, że jedziemy razem. W autobusie Miłka obudziła się nagle i pomyślała: czy ja właśnie usłyszałam Józka? - ale to przecież niemożliwe?!
A jednak. 
Niedaleko nas siedziała pani Ewa z Urzędu Marszałkowskiego, któ poznaliśmy na wystawie Józka prac. W Sejmie spotkałam jeszcze jedną osobę z Olsztyna, którą też poznałam na wystawie.
Gdy wychodziliśmy z Parku z kierownikiem, mijałyśmy aktora, którego zawsze widzimy z Agą w Warszawie. Chyba następnym razem to już się przedstawimy...
A kto w autobusie powrotnym uciekł na nasz widok? Obcojęzyczni studenci! 

21 komentarzy:

  1. Plac zabaw w Parku Ujazdowskim to także nasze miejsce w czasie wakacji w Polsce. Wróciły wspomnienia.
    Gratulujemy Bogusiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje świetne zdjęcia z wakacji pamiętam - a u mnie aparat był pełen filmów, które Józio zrobił w Muzeum Ewolucji i już nic, nawet sekcja zwłok trzmiela - nie zostało uwiecznione podczas naszego wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ płochliwi Ci studenci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no naprawdę...jak tylko zobaczyli, że jedziemy jeszcze raz tym samym autobusem- wpadli w popłoch...

      Usuń
  4. Biedni studenci! Nie dość, że nie znają polskiego, co zostało im głośno wypomniane, to jeszcze się nie wyspali w autobusie ani w jedną, ani w drugą stronę :D
    Szkoda, że sekcji trzmiela nie ma na zdjęciach... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr.Jekyll- Budny uznał,że trzmiel też człowiek i tuż po "sekcji" zgodnie z zasadami etyki, zarządził pochówek nieboraka :)

      Usuń
    2. o sekcji zwłok jeszcze chyba będzie - nawet Jasiek stwierdził, że za mało o tym napisałam

      Usuń
    3. Zdecydowanie za malo :) Ja strasznie zaluje, ze sie na ta sekcje trzmiela spoznilam. Sekcje zwlok zawsze bardzo mnie interesowaly ;) Pamietasz, ze Ci w Sejmie mowilam, jak dojsc na plac zabaw? Okazalo sie, ze niepotrzebnie, Jozek ma doskonaly radar ;)

      Usuń
    4. oczywiście, że pamiętam i stąd moja ciekawość, gdzie ten Józek nas zaprowadzi. Wypatrzył ten plac zabaw, którego z ulicy aż tak dobrze nie było widać -to musi być radar

      Usuń
  5. Ile spokoju w tym podłogowym klubie sejmowym:)))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  6. miejsce pod stolem kapitalne!!!! :-) super , ze jozek tak fajnie dal sobie rade w wielkim swiecie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Potwierdzam zdarzenie ze studentami, wyglądało to dość zabawnie.Zobaczyli Józka, Jaśka i Igora i....już ich nie było-uciekli na sam tył autobusu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw usiedli przed nami, potem nauczeni doświadczeniem rozejrzeli się ...i wtedy uciekli. Wniosek: studenci szybko się uczą!

      Usuń
    2. A tak niedawno nasz znajomy wykładowca uniwersytecki narzekał na poziom inteligencji studentów :):):) Oj zdziwiłby się,gdyby wiedział jacy mundrzy żacy po świecie chodzą :D:D:D Szkoda,że Majeczki z nami nie było:) Kobieta łagodzi obyczaje,więc może utemperowałaby naszą (Nie)Świętą Trójcę:P?

      Usuń
  8. Pod stołem po prostu konkurencyjna imprezka:) A mnie by się taki trening z Józiem przydal, może bym się wreszcie oduczyła spóźniania. Bo co mi z zegarka na ręku skoro w sklerozie swej zapominam na niego patrzeć? A Józek- jak myslę- w tydzień by mnie solidnie wytrenował:) Robisz zapisy na turnusy edukacyjne z Józkiem?:) Ja oferuję turnusy odchudzające- teściowa zwykle traci 6 kilo w tydzień z moimi maluszkami, choć Tobie Bogusiu, sądząc po zdjęciach, akurat ten typ turnusów nie jest potrzebny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to może będzie następny pomysł- po "stacji autyzm"? Treningi z Józkiem - dobre!

      Usuń
    2. Albo "Ćwicz refleks i sprawność z Józkiem",bo prędkość z jaką się przemieszczał uświadomiła mi ,że moja kondycja zeszła na psy :)

      Usuń
  9. :):) Pod stołem na pewno załatwione zostały najważniejsze sprawy:) Naprawdę świetnie się czyta Twoje relacje i chcę więcej:)

    OdpowiedzUsuń