15 maja, 2013

o bałaganiarzach historycznych

Bałaganiarzem historycznym jestem ja. Tuż za mną plasuje się Jarek, mój mąż. Mało znałam nas od tej strony i gdyby nie Józek miałabym pewnie lepsze zdanie o samej sobie. Okazało się jednak, że nie przykładam dostatecznej wagi do zdobywania wiedzy w sposób uporządkowany i systematyczny. Cóż - wyszło szydło z worka.
Zainspirowani Jaśka opowieściami o klasowej wycieczce do m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego postanowiliśmy je odwiedzić podczas naszego wyjazdu do stolicy. Początkowo Józka ucieszyła ta propozycja. Z entuzjazmem zawołał:
- hura! będzie powstanie warszawskie: będzie Wars i Sawa, będzie syrenka, będzie: jak powstała Warszawa. Zygmunt III Waza też będzie!
- powstanie warszawskie to wystąpienie zbrojne przeciw okupantowi podczas drugiej wojny światowej - wyrecytowałam.
- ej! - żachnął się Józek, a potem popatrzył na nas z niedowierzaniem.
- tak, Józku, pojedziemy zobaczyć właśnie to muzeum, z sierpnia 1944 roku.
Widok jego twarzy był bezcenny. Niedowierzanie i zgroza - dominowały wśród innych uczuć, wyrażanych przez niego w tej chwili.
Czy to możliwe, że jego rodzice chcą pojechać do Muzeum z II wojny światowej - zupełnie omijając kolejność powstawania świata? a co z kształtowaniem się Warszawy?
- ja jadę do Muzeum Geologicznego - oznajmił z mocą nasz historyczny pedant. Wyobraziłam sobie od razu, jak biegniemy w stronę eksponatów geologicznych, a za namisię kurzy. Warszawskim kurzem.
Do wyjazdu jeszcze dwa tygodnie, zdążymy wszystko zaplanować tak, żeby nasz kierownik wycieczki - Józek B. - miał odpowiednią motywację do przejechania setek kilometrów. Na razie najważniejsza jest czwartkowa wystawa. O tym, jak ważne to jest wydarzenie zaczyna do mnie powoli docierać. Oczywiście, jak to przed samym końcem bywa - pojawia się dużo zmian, które wymagają ode mnie i Bożenki cierpliwości i elastyczności. Obrazy dziś już zawisły na ciekawie szarych ścianach, instalacja o faktach i mitach na temat autyzmu stoi obrócona tyłem - ma być przecież niespodzianką. Zaproszenia wysłane, plakaty powieszone. Czas już zaczynać... 

11 komentarzy:

  1. Bogusiu, może zacznijcie od muzeum narodowego - co prawda nie ma tam dinozaurów ale część Egipska z mumiami może Józka zainteresować. (dawno już nie byłam może coś się zmieniło)
    Dalej przeskok historyczny i malarstwo, ale w końcu można zwiedzać etapami. Obok jest muzeum wojska. Na etapie muzealnym Tomka wracaliśmy do obu z 15 razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15 razy...15 razy...tak sobie to jeszcze raz powtórzę: ...15 razy -damy radę, jak Ty wytrzymałaś w tym samym Muzeum 15 razy, to pozostaje mi podziw dla Ciebie, zaciśnięcie zębów i rozpoczęcie zwiedzania. A ile się przy tym nauczę! ...15 razy powtórzę wiadomości z danej dziedziny.

      Usuń
    2. Bogusiu TY nie dasz rady ? Nie wierzę ;-) Może Józkowi wystarczy jedna wizyta - trzymam kciuki ;-)

      Usuń
  2. Anonimowy16 maja, 2013

    Kciuki za dziś:)))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale to jest logiczne i sensowne. Wieki temu też ostro kłóciłam się z mężem czyniąc honory przewodnika po Gdańsku. No bo jak t jechać na Westerplette nie zwiedzajac wcześniej Muzum Miejskiego, Katedy i domu Uphagena? Bez sensu! To jak jeść wystawny obiad od deseru. No jak???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli bałaganiarzem historycznym nie jesteś...

      Usuń
    2. Będąc z wykształcenia historykiem raczej mie nie wypada:-)

      Usuń
  4. Anonimowy17 maja, 2013

    ja wiekszosc dziecinstwa spedzilam w muzeum wojska polskiwfgo, park zapelniony samolotami i czokgami poprostu robi wrazenie! po wielu latach odwiedzilam je znow ( z coreczka) i choc absolutnie nie jestesmy fankami ani wojska ani calej reszty to poprostu to miejsce ma czar ( albo to zwykla nostalgia..?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wpiszemy na naszą listę i to muzeum!

      Usuń
  5. (...)Bałaganiarzem historycznym jestem ja. Tuż za mną plasuje się Jarek, mój mąż(...) No to uważajcie bo konkurencja w mojej osobie depcze Wam po piętach :P A tak naprawdę, to w porównaniu do Józka jesteśmy wręcz ignorantami a nie bałaganiarzami.

    OdpowiedzUsuń