17 maja, 2013

o dniu z życia artysty

Znany nam wszystkim artysta rozpoczął ten dzień od poszukiwania czapki. Niebieskiej, bo to od dawna jego ulubiony kolor:
- a gdzie jest moje czapke? - komentował przy tym w charakterystycznej dla siebie mowie polsko-Józkowej.
W autobusie, którym jechaliśmy do szkoły, zaspani pasażerowie mieli okazję wysłuchać krótkiego wykładu o powstaniu Ziemi. Józio próbował m.in. ustalić, czy stawonogi miały oczy. Pozostawił tę kwestię na później, ale nie poruszał jej w drodze powrotnej ze szkoły. Wracający z pracy ludzie mogli wiele nauczyć się o historii wynalazków. Chociaż nie wiem, co sobie pomyśleli, gdy Józek nagle krzyknął:
- golasy, golasy chodziły - mamo!
Oczywiste dla mnie było to, że rozmowa dotyczyła czasów australopiteków. Ubrania uznaliśmy jednogłośnie za bardzo użyteczny wynalazek.
W domu artysta przyjemnie spędził czas oglądając jeden z ulubionych seriali paradokumentalnych BBC.
- ichtiozaur nawet nie zobaczył przez kogo został pożarty - monotonnym głosem orzekł lektor, ale ja już nie takie rzeczy słyszałam, więc nawet nie przerwałam prasowania galowych ubrań.
Artysta wybierał się tego dnia na swoją drugą wystawę - tym razem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, na Wydziale Nauk Społecznych. Założył posłusznie czarne buty. Godzinę później oskarżył je o niszczenie jego stóp i próbował wyrzucić do kosza. Do plecaka zapakował podręcznik z lekcjami do odrobienia, zbliżała się godzina, podczas której zawsze siada do pracy domowej.
Ani artysta, ani jego rodzina nie spodziewali się aż takiego tłumu osób chcących obejrzeć obrazy Józia i instalację o faktach i mitach dotyczących autyzmu. Około pięćdziesięciu osób spotkało się z nami tego dnia w galerii Foyer.
Artysta jeszcze przed wystawą obejrzał dokładnie swoje obrazy, a później, niechętny sławie i zaszczytom, schował się w pokoju obok galerii, w którym było chłodno i  bezludnie.

zdjęcie:Jaś Budny

Zadałam mu później pytanie, czy spodobała mu się wystawa:
- tak, ale za długo - odpowiedział.
A co najbardziej podobało się naszemu artyście?
- jedzenie - padło krótkie stwierdzenie.

zdjęcie:Jaś B.

Dziennikarze z Telewizji Kortowo mieli trochę więcej szczęścia. Dzięki swojemu mikrofonowi uzyskali od Józka złożoną wypowiedź o najważniejszym dla niego temacie. Co prawda dowiedzieli się tego, co my już od dawna wiemy. Oglądaliśmy już przecież transmisję z konferencji w Sejmie, podczas której Józek w obecności posłów i pani marszałek Sejmu opowiedział o swoim najlepszym koledze - Igorze. Teraz postanowił to powtórzyć nowo poznanym osobom:
- mam przyjaciela Igora - huknął do mikrofonu.
O godzinie 19.00, kierowany swoim wewnętrznym zegarem, wyszedł na korytarz i odrobił lekcje z naszą znajomą Wandą.
Do domu wrócił wcześnie, bo nie lubi być poza domem późnym wieczorem.
Zasnął o tej samej porze, co zawsze.
A następny dzień rozpoczął od pytania:
- a gdzie jest moja jedna buta?

zdjęcia;Jaś Budny

Do tej pory dręczy go kwestia, o którą zapytał gości z Niemiec, obecnych na wystawie:
- dlaczego Wy mówicie po niemiecku?
...ale o tym już następnym razem, w dalszej części opowieści o wystawie.

9 komentarzy:

  1. Piękna relacja z pięknego dnia. Życzę artyście wielu sukcesów i trzymam kciuki!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy! dzień naprawdę był niezwykły - następna relacja już w poniedziałek.

      Usuń
  2. Anonimowy18 maja, 2013

    Józiu,Ty na szczęście nie miałeś buty:))))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto by pomyślał, ile można stracić jeżdżąc samochodem, zamiast komunikacją miejską :) Fajne te Józkowe wykłady! A i wystawa-super! Gratuluję Józiowi talentu i dystansu do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy18 maja, 2013

      Obrazy Józka fascynują !! Cieszę się, że mogę je oglądać " na żywo" i w takim wymiarze :)
      Postaram się nie opuścić żadnej wystawy, która się odbędzie w naszym mieście, a mam nadzieję że jeszcze w jakimś zakątku Olsztyna obrazy Józka będą wystawiane.
      Oprócz obrazów na wystawie,bardzo podobało mi się zachowanie Józka takie swobodne, naturalne.
      Kiedy zmęczony przemowami poszedł usiąść na krzesełku,a w momencie kiedy Bożenka wśród Przywitań -Podziękowań
      wymieniła jego imię wstał i "dostojnie" jak na prawdziwego artystę przystało przeszedł przez pusty środek sali w Waszym kierunku. To było takie naturalne, żaden reżyser lepiej by nie wymyślił :))
      Dziękuję Józku za tak interesujące obrazy, a Tobie Bogusiu za to że pozwoliłaś nam je oglądać :) :W:

      Usuń
    2. Joanna- jak już korzystamy z komunikacji miejskiej, to zawsze jest to wesoły autobus!
      Już było poklepywanie mnie po głowie, na której miałam spryskaną lakierem fryzurę, był wyścig ze starszą panią o wolne miejsce...autobus z Józkiem to mnóstwo historii.
      Wando- Ty wiesz- kto najbardziej i najskuteczniej namawiał mnie na wystawę.

      Usuń
  4. A w centrum handlowym, w którym pracuje jest właśnie wystawa rysunków dzieci autystycznych. Brakuje mi tu tylko Józkowych :)
    Swoją drogą chciałabym przejechać się autobusem razem z Józkiem...jestem ciekawa jak reagują ludzie na jego opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście po czytaniu o Józku zwracasz uwagę na temat autyzmu! super!

      Usuń