08 maja, 2013

o hordzie Hunów

W moim domu zapanował porządek. Niestety, tylko w sobotę i jedynie przez dwie godziny, ale co to były za piękne chwile! Bez lęku i z uśmiechem na twarzy wpuściłam do mieszkania znajomą sąsiadkę. Usiadłyśmy przy stole i żadna z nas nie przykleiła się do krzesła - a przecież chrupki z dziecięcej zupy mlecznej potrafią być zdradliwe!
Na pustym stole postawiłam obraz Józka - świat z okresu dewonu. To jedna z moich ulubionych jego prac. Pamiętam, że nie mogliśmy znaleźć zbyt wiele informacji o tym, które z ryb wyszły na ląd. Józio podszedł do tego wyjątkowo spokojnie i na swoim rysunku umieścił po prostu kilka hipotez naukowców.

Wyciągłabym z pudła z obrazami jeszcze jedną pracę: człowiek widziany od wewnątrz, ale nagle usłyszałam na klatce schodowej moje dzieci. Pudło błyskawicznie zamknęłam i schowałam. Z obejrzeniem układu krwionośnego, kostnego i pozostałych poczekam do przyszłego tygodnia. Na ścianach galerii Foyer na Uniwersytecie Warmińsko Mazurskim obrazy będą prezentować się świetnie!
W tym czasie moje dzieci zmieniały uporządkowaną kuchnię w to, co lubią najbardziej: miejsce spożywania posiłków. Sześć talerzy już stało na stole, kilka leżało na podłodze. To były te plastikowe - na szczęście.
- to Elcia, to Elcia druga zaczęła - zagadkowo wytłumaczył sytuację Staś.
Podałam mu sok.
- dziękuję Ci mamo! Za to, że jesteś dla mnie taka dobra będę Cię lubił odtąd każdego dnia: wiosną, latem, jesienią i zimą.
Rzuciły się moje dzieci na jedzenie, jakby nic nie jadły i nie piły od dawna. Po krótkiej chwili sok kapał z jednego końca stołu, a mleko rwącą rzeką napływało z drugiej strony. Okruchów starczyłoby dla stada kur.
Józio odchodząc od stołu poślizgnął się na czymś jadalnym.
- boli mnie noga - krzyknął - dokładnie to kolano mnie boli - nawet w takiej chwili zwyciężyła w nim potrzeba konkretu.
Ela ze Stasiem walczyli o tosty, krusząc je na kawałki:
- mam na Ciebie oko, Elu i zawsze będę je miał - zagroził Staś siostrze i - co ciekawe - to poskutkowało.
Ze szmatą w ręku próbowałam zatrzymać falę napojów, ale przykleiłam się do podłogi.
- horda Hunów! - krzyknęłam do moich dzieci i do dziś zastanawiam się, czy mnie zrozumiały?
W naszej kuchni w wakacje pojawią się blogujący znajomi, którzy wyruszają dookoła Polski ze swoimi dziećmi. Planują przejechać 3000 kilometrów w 14 dni, zwiedzić najciekawsze zakątki Polski, wydać książkę ze swojej podróży i jeszcze opowiadać przy każdej okazji o dzielnym Franiu. Kto o Franiu chciałby przeczytać, podaję adres blogu Agnieszki, jego mamy: dzielny Franek. Kto chciałby zobaczyć plan Polski z zaznaczoną trasą przejazdu podróżników - zachęcam do przeczytania blogu: dookoła Polski z Kubą i Kacprem. Można też wesprzeć ich projekt na stronie Polak potrafi
Na pewno jeszcze nieraz napiszę o podróżującej rodzinie - z nadzieją na spotkanie. A wtedy, z dala od kuchni i jedzenia, wyciągnę z pudła obrazy Józka i z przyjemnością je obejrzymy.

11 komentarzy:

  1. Nie wiem jak sprawuje się reszta ekipy,ale proszę mi tu nie oskarżać Eli o zaśmiecanie jedzeniem kuchni! Elcia na pewno nie rozlewa ani nie rozrzuca papu.Ona po prostu tak szczodrze i ze szczerego serca potrafi nakarmić,że człowiek nie nadąża z łykaniem :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elcia na pewno bardzo ucieszy się, że ją z dobrego serca bronisz. Pamiętajmy, że jako druga zaczęła -jak powiedział Staś

      Usuń
    2. Anonimowy08 maja, 2013

      A kto zaczął pierwszy??
      Stasia słowa to 'miód na serce", już nie jeden raz obdarzył Cię takimi komplementami :)
      Z okazji imienin Stasia WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :W:

      Usuń
    3. kto zaczął pierwszy pozostanie zagadką
      a imieniny Stasia- to dziś???

      Usuń
  2. Anonimowy08 maja, 2013

    Nie chciałaś przepióreczek-musisz okruchy sprzątać Sama:)))
    Staś będzie dyplomatą:)Deklaracja "lubienia Cię"jest genialnie niedopowiedziana:)))
    Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staś..... :) Wielokrotnie słyszałam tezę,że jeżeli posiadacz kota cierpi na jakiś ból w ciele,to kot instyktownie układa się na tym miejscu co przynosi ulgę.Nigdy nie miałam sierściucha,więc nie wiem czy to prawda.Za mojego kociego teraputę robi właśnie Stasieniek :) Jeden ufny dotyk jego cieplutkiej rączki,połączony z radosnym ćwierknięciem wystarczył żeby rozbroić bombę zegarową,która tykała mi pod czaszką.... To po prostu "łapki,które leczą" :):):)

      Usuń
    2. Przepióreczki w jajkach w kropki pozostały w pamięci
      oględnie mówiąc- Staś jest super dyplomatą

      Usuń
  3. Ło matko z córkom a ja proponowałam naszą sypialnie. Nie mnie konkurować z Uniwersytetem :))) Ale jak już pisałam Mizielińscy to pikuś przy Józku ( i niech się nie obrażają jak tu zajrzą szukać inspiracji :) ). Szkoda, że układy wskoczyły do pudła ...ale mam nadzieję, że jedynie chwilowo. No i uwielbiam takie wyznania jak Stasiowe :)

    A co do spotkania to będziemy się bardzo bardzo starać. Choć mamy jednak nadzieję, że będąc we Wrocławiu nie ominiecie nas :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my jedziemy tam, gdzie nas chcą! Na Uniwersytecie chcieli -to będziemy, do Wrocławia zaprosili - przyjedziemy. ściana w sypialni Waszego domu jest bardzo dobra na wystawy

      Usuń
  4. "Elcia druga zaczęła" - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też to od razu wychwyciłam:) tekst bardzo dobry i dyplomatyczny.

      Usuń