31 maja, 2013

o magicznym otwieraczu

Do naszego wyjazdu do Warszawy zostało jeszcze kilka godzin, w sam raz na spakowanie ostatnich siatek. Siatka z ubraniami już pełna, bo przecież może będzie ciepło, a może wręcz przeciwnie - powieje chłodem? Siatka z jedzeniem, książkami też już czeka... Między bagażami stoi wózek Eli - Ela zadebiutuje jutro w muzeach warszawskich - zaczyna od razu od poważnego kalibru: od Muzeum Kolejnictwa i Muzeum Powstania Warszawskiego. Kilka razy obiecywałyśmy sobie z Agnieszką, mamą Igora, że następnym razem siatki zostawimy w domu, koniec z dźwiganiem ciężarów za uciekającym Józkiem, spragnionym wystaw. Otóż jutro nikt z nas nie będzie biegł, wręcz przeciwnie zaskoczeni warszawiacy ujrzą smętnego Józefa, z nosem na kwintę. Józio zaplanował zwiedzanie Muzeum Geologicznego i do niego biegłby w podskokach. Rzeczywistość boleśnie go dotknęła, gdy okazało się, że to Muzeum w dzień naszego przyjazdu będzie nieczynne. Od godziny siódmej rano próbowałam złagodzić rozpacz Józkową, ale to było zwyczajnie niemożliwe.
Józio trzymał się swojego pomysłu i szukał rozwiązań wśród zmiany daty:
- a może pojedziemy dzisiaj?
Okazało się, że w ten piątek Muzeum jest również nieczynne.
- czy oni się rozpadli? - zatroskał się, przerywając na chwilę okrzyki rozpaczy. Potem wymyślił coś ciekawego:
- a może magicznym otwieraczem? ting! i otworzą się drzwi...
Pomyślałam o tym, jak czysty jest umysł Józka. Tylko on użyłby tego otwieracza do drzwi Muzeum - Geologicznego w dodatku.
Narysował szybko budynek, który od jakiegoś czasu znał doskonale, śledząc stronę internetową Muzeum. Rozżalony szybko rysunek skasował, ale już miał następny pomysł:
- a może czymś wybuchającym? bach! i otworzą się drzwi!
Poradziłam mu wziąć głęboki oddech: o tym Muzeum jutrzejszego dnia nie mamy nawet po co myśleć! Będziemy za to gdzie indziej... ewentualnie w lipcu może znów odwiedzimy stolicę.
- a może w tę niedzielę... - nie rezygnował Józek.
Zaproponowałam mu zwiedzenie Muzeum Archeologii, ale internet miał dla nas znów złą wiadomość: i to Muzeum jest nieczynne w soboty.
- a może pojedziemy w następny piątek? - zaproponował mi Józio i ciągnął naszą przepychankę słowną do późnego wieczoru.

11 komentarzy:

  1. Józio się nie poddaje! bo przecież z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Pozdrawiam i życzę miłej wyprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio próbował namówić nas na wyjazd do nieczynnego Muzeum i popatrzenie - jak to określił -chociaż na budynek.

      Usuń
  2. Ależ te Warszawskie muzea są nieprzychylne dla zwiedzających :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki fan do nich jedzie - a tu? nieczynne...

      Usuń
  3. Polska rzeczywistość,są zwiedzający, jest chęć zwiedzania, a muzeum nieczynne :(
    Nie tylko Józek ale każdy miałby ochotę na otwarcie zamkniętych drzwi czymś wybuchającym :)) :W:

    OdpowiedzUsuń
  4. Kto to w ogóle słyszał, żeby w weekend muzea były zamkniete?! Nie dziwię się Józkowej rozpaczy i rozgoryczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio nie dał nam nawet przez chwilę zapomnieć o Muzeum Geologicznym, przez cały wyjazd ciągle rozmawiał o tym - dostaję już wysypki, gdy tylko to słyszę, a z moją koleżanką posługujemy się szyfrem: MG, żeby tylko Józek nie usłyszał i nie rozpoczął od nowa dyskusji o nieczynnym Muzeum

      Usuń
  5. Myślenie abstrakcyjne u Józka na piątkę ;) Odkąd jestem czytelniczką bloga (od kilku miesięcy, ale przeczytałam wszystko także ze strony dzień po dniu) mam wrażenie, że Józek "idzie jak burza" i rozwija się z dnia na dzień. Gratulacje i kciuki dla Józka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kciuki zawsze są potrzebne-jutrzejszy wpis będzie tego dowodem. Wchodzę czasem na "autyzm dzień po dniu: i widzę powiększającą się statystykę -to teraz wiem, kto czytał!

      Usuń
  6. Oj uważaj ;) Jeden człowiek został pozwany do sądu za "złe sny" o Gronkiewicz Waltz, a wy tu planujecie wybuchy w Muzeum Geologicznym. To działalność wywrotowa.

    OdpowiedzUsuń