01 maja, 2013

o myśleniu w powiększeniu

Trzmiel był już martwy, gdy Józio zobaczył go w Parku Ujazdowskim. Od razu metodycznie przystąpił do sekcji zwłok. Zgromadził pęsety, szybko sklecone z małych patyków, obok na liściu położył materiał do badań. Miał dużo pytań: jak wygląda oko trzmiela, a jak jego wnętrzności. Myślę, że znalazł wszystkie odpowiedzi, chociaż patrzeć się na jego eksperymenty nie dało. Gdyby tylko wiedział, co szykuje dla niego w prezencie Ania z Holandii, na pewno lepiej pilnowałby trzmiela, a raczej tego, co z niego zostało. Obdarowany Józio przeważnie odkłada nową rzecz na dwa tygodnie i dopiero, gdy oswoi się z nową zabawką, zaczyna jej używać. Teraz od razu zaakceptował pudełko do obserwacji owadów - skąd Aniu wiedziałaś? - pobiegł z nim w stronę swojego stanowiska naukowego, ale wiatr uniósł już szczątki trzmiela. Na szczęście znalazł się inny owad, który dzielnie towarzyszył nam na spacerze, a potem w metrze. Dopiero przed wejściem do autobusu do Olsztyna Józek wypuścił go z pudełka na trawnik. 
- wracaj do domu - powiedział.
Ostatnio na podwórku Józio zawołał:
- mamo, widzę robaka! - a ja od razu przypomniałam sobie o pudełku do obserwacji.
Rozejrzałam się uważnie dookoła, potem popatrzyłam na Józka.
- tam jest! - Józek wskazywał na niebo.
Zaciekawił mnie ten wysoko funkcjonujący robak.
- gdzie on jest? - zapytałam krótko.
- jest w dziobie ptaka! - wyjaśnił mi Józek.
Coś przeleciało wysoko nad nami. Możliwe, że to był ptak z robakiem w dziobie. 
To nie był koniec zaskakujących spostrzeżeń Józka.
- widzę las! - poinformował mnie w ubiegłym tygodniu, gdy siedzieliśmy na sesji Sejmiku wojewódzkiego. Zostaliśmy zaproszeni na uroczyste wręczenie stypendium artystycznego.
Na sali nie było nic leśnego, a za oknem - tylko miejskie budynki. Siedzieliśmy wysoko, dzięki temu widać było całą panoramę miasta: ratusz, starówkę, wieże kościelne, a w oddali, poza granicami miasta, rzeczywiście był las. Już też go widziałam.
Jak świat postrzega Józek? Czy potrafi zrobić dowolne zbliżenie oddalonego krajobrazu? Tak to sobie wyobrażam. Czy oddala i przybliża obraz robaka w dziobie ptaka i robi to bez użycia lornetki? - być może.
Siadam obok Józka i patrzę, jak rysuje pracę w programie komputerowym Paint. Rozpoczyna od ustawienia obrazu na największe powiększenie, do granic rozdzielczości. Potem rysuje to, co zaplanował. Widzę plamy i ich kwadratowe, pikselowe obrzeża. 

 

Dla mnie to wciąż tylko niezrozumiałe skupisko większych i mniejszych kolorowych kropek. Zmniejszam ustawienia rozdzielczości i nagle pojawia się obraz:


11 komentarzy:

  1. o, jeszcze jeden obrazek. Ty wiesz, ze mi to latwij zobaczyc w takim powiekszeniu? mozliwe, ze widzenie detalami sie klania. Calosci rsunku nie jestem w stanie ogarnac be dzielenia na duzo mniejsze fragmenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy01 maja, 2013

      tijgertje:
      hihi, bieglam przez sklep do kasy z waflami, a tu na samej krawedzi jednego z regalow staly te pudelka. kosztowaly grosze, ale jak to Kasper mowi, cos w mozgu kazalo rece po nie siegnac. Patrzac na pudelko, widzialam Jozka. Jakas kosmiczna sila chyba ;) nawet nie sadzilam, ze taki drobiazg tak sie Jozkowi moze spodobac.
      Ty wiesz, ze ja kiedys, bedac absolutnie przekonana, ze slepne, od optyka uslyszalam, ze jakby wszyscy tak widzeli, to oni nie mieliby pracy? Tak prawie do 30-tki mialam niesamowity wzrok i jak Jozek dostrzegalam robaki w ptasich dziobach:) Mialam niewiarygodna wrecz akomodacje oka, widzialam zarowno blisko, jak i bardzo daleko. Potrafilam kiedys przez ponad pol godziny siedziec w autobusie z bardzo silnymi minusami kolegi na nosie i ostro widziec, choc inni nawet na nos takich okularow nie byli w stanie zalozyc ze wzgledu na natychmiastowe zawroty glowy. W koncu wzrok mi nieco "znormalnial", okulary mam +0,5 i + 0,75 i mimo zapewnien, ze sa dobrane idealnie, ja mam wrazenie, ze nie widze. Najwyrazniej tak wlasnie "normalni" widza swiat. Teraz, stojac np w aptece, po formie i kolorystyce opakowania domyslam sie nazwy leku, stojacego kilka metrow dalej na polce.Jako nastolatka potrafilam z tej odleglosci przeczytac zapisany na nim sklad. Oj, ciezko sie przyzwyczaic do "normalnosci".

      Komentarz usunelam i wkleilam ponownie, bo mnie byk powalil jak grzmot z jasnego nieba ;)

      Usuń
    2. widzisz, ja czasem pisze coś, co mi tak chodzi po głowie- chociaż do końca jestem pewna, a później okazuje się, ze nie tylko Józek tak ma. Dobrze wiedzieć!
      pudełko na owady dziś zostało zabrane do lasu i znów się przydało
      (Twój poprzedni komentarz niechcący usunęłam i wrzuciłam raz jeszcze, ale jako anonimowy:)

      Usuń
  2. właśnie dzięki Jarkowi udało się dorzucić fragment obrazu w powiększeniu -wcześniej cały ranek próbowałam to zrobić, ale coś mi nie wychodziło. Teraz dopiero widać tę różnicę

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak Was czytam dziewczyny to aż jestem ciekawa co mnie zaskoczy u Oliwka :)
    A to, że widzi coś z daleka czego my normalnie nie dostrzegamy to też zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie zastanawiałam się nad wzrokiem Aspika. Skubaniec czytał wszystkie nazwy lokomotyw na paradzie, a ja ledwie widziałam, że jest tam jakiś napis. Jednocześnie syn twierdził, że nie może przeczytać książki, bo są w niej za małe literki (normalne były, czcionka 12 ;)). Nadwzroczność - taka myśl mi od razu przyszła do głowy. Ale wieczorem czytał bardzo małe nazwy lokomotyw na zdjęciach, więc chyba jednak nie...
    Józek, w zasadzie jego mama, i Anja wyjaśnili mi wszystko :)
    Dzięki :)

    PS. Ja potrzebowałam dobrej chwili, żeby zlokalizować, która część dużego obrazka została powiększona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już jest relacja z parowozów?zaraz zajrzę...
      Józek i Anja wszystko wytłumaczą -spółka nie do pokonania!

      Usuń
  5. Anonimowy01 maja, 2013

    Pewnie Józio dbając o szczegóły widzi finalny obraz:)I wszędzie 5 paluszków:)))
    Ciekawe,czy spostrzegawczość i sokoli wzrok to ułatwienie czy utrapienie?Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak-od razu widzi całość. Wczoraj poprosił o 6 kartek, bo będzie malował wynalazki. Wie, ile zajmie mu to miejsca.
      It's a gift and a curse -jak mówił mój ulubiony detektyw Monk

      Usuń
  6. Już jakiś czas temu postanowilam nie dyskutować, skoro Antoś i Hania twierdzą że coś widzą to znaczy że tak jest a po prostu moja ilość dioptrii i mała spostrzegawczość nie pozwalają mi tego dostrzec. Nie wiem jeszcze czy przyjdzie im z tego sokolego wzroku jakaś wymierna korzyść na przyszłość. Na razie pokornie przysiaduję i próbuje spojrzeć na świat ich oczyma. Jest ciekawszy!!!Niby to oni są " inni", ale to ja czuję że mam ograniczenia w rozmowie z nimi.

    OdpowiedzUsuń