13 maja, 2013

o pewnym długim dniu

- a kiedy na blogu pojawi się coś nowego? - upomniał się jeden z czytelników, ten od kontuzjowanej nogi, z pokoju obok. 
- zaraz! - użyłam wyrazu, które w ustach moich dzieci oznacza zarówno chwilę obecną, jak i czas bardzo odległy. Oczywiście założyłam sobie, że napisanie o Józkowej reakcji na Powstanie Warszawskie zajmie mi mało czasu. Ósma rano dopiero minęła, a ja już - niczym superman w przebraniu - zdążyłam zawieźć chłopaków do przedszkola i do szkoły, a Elę - do logopedy. Napisanie posta w takim tempie zajmie mi najwyżej godzinę!
- zaraz napiszę... - powtarzałam sobie kończąc śniadanie.
Jeszcze tylko załatwienie kul dla Jarka, poszukanie usg i dobrego lekarza, posprzątanie po tajfunie, który chyba przeleciał przez moje mieszkanie w ciągu kilku wolnych dni i pozostawił po sobie powyciągane ubrania z szafek oraz zabawki moich dzieci. Jak wiele innych mam o podzielnej uwadze i kilku dodatkowych rękach nastawiłam prawie jednocześnie pralkę i zmywarkę. W drodze do laptopa zobaczyłam Elę, która z obrażoną miną stała w pełnym spacerowym umundurowaniu obok drzwi. Na szyi miała apaszkę.
Rozbawił mnie ostatnio żart, o tym, że gdyby kobiety rządziły światem - nie byłoby wojen, tylko poobrażane na siebie państwa. Nie naraziłabym się na kilkudniowy żal mojej Elusi, wyszłam z nią na przegląd okolicznych placów zabaw, piekarni i sklepów.
- zaraz napiszę post - pomyślałam po powrocie, ale wtedy właśnie dowiedziałam się, że na najbliższe cztery tygodnie spada na mnie kilka nowych obowiązków, m.in. praca głównego zaopatrzeniowca w naszym domu. Według lekarza tyle czasu zajmie powrót Jarka do zdrowia! Po takiej informacji nie da się ochłonąć, najlepiej od razu rzucić się w wir gotowania obiadu, odbierania chłopaków ze szkoły i przedszkola, robienia zakupów... im szybciej, tym lepiej, zanim o północy przypomnę sobie, że na śniadanie nic w lodówce nie mam.
W drodze do domu usłyszałam od Stasia pewne pytanie:
- a co będzie po moich ostatnich urodzinach?
- pójdziesz do nieba albo do piekła - Jaś - samozwańczy teolog nie miał żadnych wątpliwości. 
- a co ja będę robił wieczorami w niebie? - Staś drążył temat, który go zainteresował i co lepsze był przekonany, że wszyscy po naszych ostatnich urodzinach trafimy w dobre miejsce. Pozostawał jeszcze jeden problem - bardzo praktyczny zresztą:
- a kto zamieszka w naszym mieszkaniu, gdy my wszyscy będziemy w niebie?
- pan Jezus! - gromko odpowiedział Józek, tworząc nową teorię o niespodziewanej zamianie miejsc i mieszkań. 
Lodówka od kilku godzin jest już gotowa na jutrzejsze poranne wietrzenie, które przeprowadza zazwyczaj Józek. Zakupy zrobiliśmy wspólnie z Jasiem: poradziliśmy sobie bez auta kupując lekki kosz na pranie. Do kosza włożyliśmy jedzenie i tak trzymając go za rączki wróciliśmy do domu. Ludzie pochylali się w naszą stronę, żeby zobaczyć, co my w tak kolorowym koszu niesiemy.
Jeszcze przede mną było wieczorne odrabianie lekcji z Józkiem, kolacja, przygotowanie dzieci do snu.
- zaraz napiszę posta... - pomyślałam i zamiast pisać - włączyłam po raz kolejny dzisiaj piosenkę "Jedna chwila" Kasi Malejonek i Maleo Reggae Rockers. 


Nie mogę się oderwać od słuchania tej piosenki. Czekam już na cały album poświęcony tragicznym powojennym doświadczeniom kobiet Wyklętych. W końcu siadam i piszę post poniedziałkowy o pewnym długim dniu, a pod nosem jeszcze śpiewam:
- ... nie oglądam się za siebie...tam, gdzie dym i mrok...co przede mną - tego nie wiem...jeszcze tylko jeden krok...

24 komentarze:

  1. O, a ja w sobotę poslizgnęłam się na zabawce, zatrzymałam dopiero na szafie i teraz mam kontuzjowaną rękę :) Na szczęście lewą, więc mogę pisać. Gorzej, gdy trzeba przewinąć niemowlę...
    W każdym razie łączę się w bólu i powodzenia z zakupami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łączmy się - koniecznie- jeszcze Doris z komentarzy z nogą w gipsie i już stworzymy niezły zespół.

      Usuń
    2. Rzeczywiście, trochę nas się uzbierało. Ale grunt, że dzieci w formie :)

      Usuń
  2. Anonimowy14 maja, 2013

    Za to nocą:
    Polska Madonno, Madonno Polska
    Sen ci daruje szminkę francuską
    Piersi okryje szkarłatną bluzką
    Sen ci daruje nadzieję płonną ...

    co tam...jeszcze tylko 30 dni,dasz radę!:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dam radę, dam radę-tak sobie będę powtarzać.

      Usuń
    2. która wersja do śpiewania: Rodowicz czy Pod budą?

      Usuń
    3. Anonimowy14 maja, 2013

      R.:))))

      Usuń
  3. ojej!!!ostra jazda bez trzymanki!!! kciuki trzymam, zebys po tym miesiacu ty kontuzjowana nie byla !!!buziaki silaczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś zasnęłam o 18.00 na siedząco na kilka minut. Obudził mnie od razu Józek. Kto to widział, żeby mama spała w dzień?

      Usuń
  4. Hej Bogusia,

    Prowadzisz ciekawy blog, bardzo lubię tu zaglądać. Dowiedziałem się o nim, bo kilka tygodni temu słyszałem reportaż w Radio Olsztyn o Tobie i Józku.

    Pozdrawiam

    Grzesiek Pacewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzesiu!cześć!
      fajnie, że się odezwałeś i że czytasz. W wolnej chwili zajrzyj na autyzm dzień po dniu czyli 365 dni z Józkiem - dużo tam historii jeszcze z dawnych czasów, niektóre pewnie pamiętasz. Trochę też klimatów Zatorza, za którym tęsknimy czasem. Do zobaczenia!

      Usuń
    2. Tak, tam też zaglądałem. A czy też już nie mieszkacie na Zatorzu?

      Usuń
    3. O, my tak samo. Aktualnie obok Szczytna.

      Usuń
  5. Anonimowy14 maja, 2013

    o Dzielna Niewiasto! Gdyby nie moja "kula u nogi" pomogłabym Tobie natychmiast...Wspieram póki co myślami. doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyp jakiś! Joanna na szafie się zatrzymała, Jarek na grę w piłkę nożna już pewnie długo nie spojrzy, Ty- w gipsie. Chyba zrobię sobie wolne po tym wszystkim - jak znam życie - to będzie godzina nie dłużej

      Usuń
    2. Anonimowy14 maja, 2013

      No jasne:))Pobiegniesz w tej godzinie wolnego do biblioteki po 2 plecaki książek dla Józia :)))Małgorzata:)))

      Usuń
    3. skąd wiedziałaś? jutro biegnę po nową dostawę do biblioteki...przed Wami nic się nie ukryje...

      Usuń
    4. Anonimowy14 maja, 2013

      Mam pluskwę pod waszym stołem:))I zapomnialam powiedzieć ,że dylematy Stasia są nie do pobicia.M.:)))

      Usuń
    5. pluskwa się przyda- lepsze i bardziej szczegółowe relacje będą na blogu. Staś układa sobie świat, a ma co segregować- dużo różnych rzeczy widzi, czasem dziwnych. Jego optymizm jest nie do pobicia

      Usuń
  6. Czyżby jarek pozazdrościł naszemu Bartkowi - noga w kolanie wywichnęła mu się właśnie przy grze w piłkę nożną! :)
    3mam kciuki za Ciebie - mężna niewiasto! - bo na razie tylko tyle mogę zrobić... pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki - dobra myśl o nas zawsze się przyda!

      Usuń
  7. Bardzo współczuje. I Uszkodzonemu i Tobie, bo teraz " zaraz" będzie diablo trudne do zrealizowania. Powodzenia Bogusiu! Trzymam kciuki, żebyś nie padła na placu boju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z reguły padam ostatnia -jak już wszyscy wyzdrowieją -myślę, że cztery tygodnie będę chodzić jak w zegarku

      Usuń