24 maja, 2013

o wątpliwościach MOPSu

Mało znałam do tej pory urzędników MOPSu. Widzimy się zaledwie dwa razy w roku. Pierwszy raz - gdy razem z innymi osobami starającymi się o świadczenie pielęgnacyjne i dodatki rodzinne stoję w kilkugodzinnej kolejce, aby złożyć - jak co roku - wniosek. Drugi raz, gdy źle wypełnię jedno z oświadczeń lub nie użyję poprawnie biurokratycznego języka - wtedy czeka mnie jeszcze raz kolejka. A tak się przecież staram - już nie popełniam błędów, które często zdarzają się dziennikarzom oraz jednemu z wpływowych polityków, którzy mylą świadczenie pielęgnacyjne z zasiłkiem pielęgnacyjnym. Gdybym ja aż tak się pomyliła, musiałabym stać trzeci raz w tej długiej kolejce.
W tym roku moje relacje z pracownikami Mopsu pogłębią się - chociaż - czy tym samym bardziej poznamy się - tego nie byłabym pewna.
Otóż czeka mnie już niedługo urzędnicza wizyta w moim mieszkaniu. Nie będę o tym uprzedzona, tak jak niczego nie spodziewały się moje koleżanki. Urzędnik z MOPSu pojawi się nagle i wejdzie do mojej łazienki. Dlaczego akurat tam? I co ma to wspólnego z autyzmem mojego dziecka? Tego nie dowiem się, bo to nie ja będę zadawać pytania.
Właściwie mogłaby to być edukacyjna wizyta dla urzędnika - łazienkę proponowałabym jednak odpuścić - aż tak dobrze się jeszcze nie znamy! Chętnie opowiedziałabym o życiu z dzieckiem z autyzmem. O tym, jak regularnie i wcześnie nasze dzieci budzą się o godzinie czwartej nad ranem. Opowiedziałabym o problemach z wyjściem z dzieckiem na podwórko, o nieprzyjemnych słowach, które słyszymy od ludzi w autobusach i sklepach.
Do tanga i do dobrej rozmowy trzeba dwojga, a spotkanie z urzędnikiem przyjemnego tańca nie przypomina. Dzięki relacjom moich koleżanek, u których taka wizyta już się odbyła wiem, czego mogę się spodziewać. Otóż urzędnik nie jest zupełnie zainteresowany tym, jak przebiega zaburzenie u mojego dziecka, ani tym, jak ja sobie radzę w związku z powyższym. Wizyta ma na celu sprawdzenie mnie - opiekuna, czy przypadkiem nie wyłudzam pieniędzy od państwa.
Do tej pory dwa punkty widniejące na orzeczeniu mojego syna dawały mi prawo do świadczenia pielęgnacyjnego. Tak stwierdzał lekarz z orzecznictwa. Jednak od tego roku, gdy po raz pierwszy od lat świadczenie pielęgnacyjne wzrosło o 200 złotych - MOPS nabrał wątpliwości. Zainteresowali się tym, co właściwie rodzic robi podczas dnia. Pojawiło się pytanie: czy rodzic dziecka niepełnosprawnego nie powinien zacząć szukać pracy i zrezygnować ze świadczeń?
W znalezieniu pracy panie z Mopsu nie widzą nic trudnego. Moje koleżanki usłyszały, że właściwie już powinny zacząć szukać - bo co one właściwie w domu robią? Argument o zakupach odpadł - do sklepu można spokojnie pójść po pracy razem z dzieckiem albo dziecko zostawić u sąsiadów - tak powiedziała pani z MOPSu, mało znająca wyjątkowość naszych dzieci. Zawsze jest też rodzina, która zajmie się dzieckiem po południu - według pań z MOPSu oczywiście - chociaż w naszej rzeczywistości różnie z tym bywa.
Gdy Magda, Kaśka i Monika zapytały o czas, którego potrzebują na dojazd z dzieckiem na dodatkowe terapie panie z MOPSu, jak w tańcu, zmieniały nagle kroki i pytały o nałogi w rodzinie i o niebieską kartę.
O wypoczynku, którego rodzic potrzebuje, nie było mowy - natomiast odnotowane zostało to, czy w domu jest porządek i gotowany jest obiad. Monika powiedziała o blogu, który prowadzi, dzięki któremu nawiązuje kontakty z innymi rodzicami dzieci z autyzmem i zdobywa wiedzę na temat zaburzenia. "Chyba nie zrezygnowała pani z pracy, żeby pisać bloga?"- upomniała ją pani z MOPSu.
Magda przez kilka miesięcy świadczeń nie otrzymywała, bo MOPS zmagał się ze swoimi wątpliwościami. Domagano się  planu zajęć małej Anielki, pytano o to, czy mama uczestniczy w terapiach, a jeśli nie - to dlaczego nie idzie do pracy? Trzy moje koleżanki to dopiero początek, akurat ich dzieciom skończyły się orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego - dlatego wizyta w ich domach już się odbyła. Pozostałe osoby mogą spodziewać się odwiedzin już w lipcu - wtedy rozpoczyna się czas składania wniosków. Już dowiedziałam się, że w tym roku muszę napisać obowiązkowe sprawozdanie z tego, jak godzina po godzinie spędzam czas z dzieckiem. Pisać lubię, tylko szkoda mojego czasu, który faktycznie mogłabym spędzić z Józkiem.
A co będzie w lipcu, gdy w domofonie usłyszę nieznany mi głos pracownika MOPSu? Otóż wpuszczę tę osobę do mieszkania, łazienkę pokażę, męża w pokoju zamknę na klucz, bo on jest mniej niż ja odporny na głupotę urzędników. Na wszystkie pytania odpowiem: tak, nie, tak, nie. O szczegółach nie wspomnę ani słowem, o blogu i wystawie prac Józka nawet nie pisnę.
Czy MOPS będzie miał wątpliwości w moim przypadku i stu innych osób, czy na kilka miesięcy pozbawi nas pieniędzy? Dowiemy się już niedługo.
Zachęcam do przeczytania ciekawych relacji ze spotkań z MOPSem na blogach Magdy i Moniki.

81 komentarzy:

  1. Bogusiu, ja na szczescie nie musze sie juz tak uzerac z urzednikami, ale kiedys zdarzaly mi sie rozmowy z wyjatkowo upierdliwymi urzedniczkami. Do czasu, az wpadlam na pomysl z walizka: nalezy przygotowac spakowana dla dziecka walizke i w razie watpliwosci ze strony urzednika, ktory i tak wie lepiej, wreczyc walizeczke do raczki i najspokojniej w swiecie oznajmic, ze szanowny urzednik niech sobie wezmie dziecko na tydzien i potem porozmawiamy, bo niektorych rzeczy trzeba samemu doswiadczyc, zeby zrozumiec ;) wycielam taki numer ze 3 razy i o dziwo ludzie po takim wystapieniu od razu zaczynali SLUCHAC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po pięciu minutach nie wiedzieliby co zrobić z naszymi dziećmi. Najgorsze jest to, że mają atut w ręku- nie wypłacą pieniędzy, dopóki wizyta nie odbędzie się -i co ma zrobić biedny człowiek, który rachunki ma do opłacenia?

      Usuń
  2. Bogusiu !!! Z tym zamykaniem męża w pokoju to się zastanów jeszcze Ci "niebieską kartę" założą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już to przemyślałam- gorzej będzie, jak Jarek wyjdzie z pokoju - za brzydkie wyrażanie się mogliby nam założyć specjalną kartę

      Usuń
    2. Wiesz, to moze od razu w drzwiach przepros, ze jestes baaaardzo zajeta i nie masz teraz czasu na rozmowe i niech zadzwonia umowic sie na konretna godzine, bo bylabys ogromnie wdzieczna gdyby zarowno swoj, jak i Twoj czas mogli efektywnie wykorzystac ;)

      Usuń
    3. najgorsze jest to, że ta rozmowa taka jakaś upokarzająca jest. Jakby tak rozmawiali normalnie, że chcą wykluczyć oszustów, to jeszcze człowiek by z nimi pogadał. Ale to nachalne namawianie na konieczność podjęcia pracy, insynuowanie, że być może to my naciągamy państwo, brak wiedzy na temat ustawy, zgodnie z którą robią nalot...to wszystko jest nie do przyjęcia.

      Usuń
  3. Anonimowy24 maja, 2013

    Dzięki Bogusiu! w końcu ktoś napisał szczerze na jakie upokorzenia ( bo według mnie to jest upokorzenie tłumaczyć się z choroby dziecka)jesteśmy My rodzice wystawiani,pijacy i degeneraci bez problemu dostają zasiłki i nikt ich nie sprawdza ,ale oczywiście łatwiej jest uciąć i dobić i tak już "leżących".Rodzice niepełnosprawnych dzieci to łatwy cel ,bo tu w Olsztynie dzieciaki maja świetna opiekę przedszkolna i szkolną a więc rodzice powinni się spiąć i dopasować godzinowo (na czas pobytu w placówce) do jakiejkolwiek pracy bo przecież dla chcącego nic trudnego :)szok co za bzdurne myślenie,nie ma szans na pracę na etacie a co dopiero na 1/2 ...CZY TE PANIE URZĘDNICZKI MAJA POJĘCIE CO TO JEST AUTYZM ? CZY MAJĄ POJĘCIE CO TO ZNACZY DZIECKO NA WÓZKU Z CAŁKOWITYM NIEDOWŁADEM? I WEŚCIE CZY MAJA POJĘCIE ,ŻE ABY OPIEKOWAĆ SIĘ TAKIMI DZIEĆMI TRZEBA UMIEĆ CO I JAK ROBIĆ W RAZIE PROBLEMU? OTÓŻ JA ODPOWIEM : NIE MAJĄ ! PROPONUJĄC SĄSIADÓW i to jest najsmutniejsze i to świadczy o kompetencjach urzędników ,którzy decydują o Naszym losie..dziękuję za uwagę :)
    J.N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, czy taka pani już zrobiła wywiad wśród sąsiadów, skoro tak pewnie oferuje ich pomoc? Ja mam dobrych sąsiadów, ale nawet w rodzinie, gdy zostawiałam Józka na godzinę, to tuż po moim wyjściu zaczynały się telefony.

      Usuń
  4. nio to miejmy nadzieję, że w tym czasie Twoja bardziej nerwowa połowa będzie w pracy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja bardziej nerwowa połowa siedzi w domu z naderwanym ścięgnem już kolejny tydzień. Jak tak dalej pójdzie to pogoni urzędników kulami -czego im nie życzę

      Usuń
    2. Anonimowy24 maja, 2013

      dajcie luz tej połowie :) ,facet ma rację "trzymając krótko " powiedzmy ludzi nieżyczliwych :) problem polega na tym ,że My Matki Polki :)często wolimy nic nie powiedzieć ,siedzieć tzw.cicho ,żeby nie zaszkodzić rodzinie i dziecku itp.uważamy że wiele nie wypada ,a właśnie nie można się dawać !trzeba walczyć o swoje jak prawdziwe lwice !

      Usuń
    3. nie martw się, to mój żart, męża w pokoju zamykać nie zamierzam. Ja to lubię nawet popatrzeć na reakcję urzędników, których mój mąż zbija z wysokości i obala ich absurdalne wypowiedzi. Sama byłam świadkiem tego, jak łatwo rozwiązywane były sprawy tuż po tym, gdy pojawił się Jarek.

      Usuń
  5. Kapitalny post Bogusiu!!!!!!!Ciekawa jestem jak zareagowałaby na niego taka pani z MOPS?:)
    Obecność Jarka podczas takiego nalotu jest jak najbardziej wskazana!!!!:)Buziaki!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarka będziemy wypożyczać na takie naloty. A co do postu, to sama się śmiałam pisząc to - bo to takie absurdalne, kiedy to się już napisze.

      Usuń
    2. Jarek wie ,co go czeka :D ?

      Usuń
    3. jeszcze nic nie wie- ale się dowie...bo zawsze przed snem komentarze czyta - tak dla poprawy humoru

      Usuń
    4. bo wiesz Bogusiu tu już kolejka do Jarka się ustawia ;-)

      Usuń
    5. na pewno zrobi wrażenie na paniach z MOPSu, idąc o kulach z groźną miną.

      Usuń
  6. Bogusia, pisałam już w komentarzu na blogu Moniki, "Pszczółki Mai w sensie"..- ktoś zripostował, że te pytania bezsensowne zadają Panie, bo muszą..ROZUMIEM!! Jednak upieram się przy swoim, że osoby które mają kontakt z tymi najsłabszymi MUSZĄ mieć predyspozycje do trudnych rozmów. Autora pytań , ogólnie tych, którzy taką lustrację zarządzili nazywam jednym słowem - CHAMSTWO ! Upokarzać Rodziców, opiekunów osób chorych jest zwyczajnym skandalem. Wobec tych, którzy piorą brudne pieniądze - bata nie ma . Najprościej uderzyć w słabego. Co Ty robisz z dzieckiem, to Twoje sumienie. I pokaż PRACE JÓZKA JAK NAJBARDZIEJ !! To Twój trud, czuwanie od lat 24 godziny na dobę, aby dziecko tak ukształtować. Jezu , żeby tutaj chodziło o setki tysięcy dopłat, nie o głodowe środki - byłoby jakieś zrozumienie suchych, pustych jak bęben autorów lustracji . Bo MAMA bloga prowadzi, zamiast pracę świadczyć...NO NIE !!!..inwigilacja czasu opiekunów chorych osób, to strzał w skroń! W poniedziałek opublikuje już pełny tekst do osób, którzy nad tym stanem czuwać powinni !!!!!!! Ania ma rację..., chociaż nie ; dziecka nie oddałabym. Podałabym torbę i poprosiła o zrobienie zakupów ...z ich środków, z listą potrzeb dziecka na miesiąc i rezerwą , bo przecież nagłe choroby zaskoczą, dodatkowy lek trzeba kupić..
    ' OD OGNIA, WOJNY , DURNYCH LUDZI I INNYCH ZDARZEŃ ZACHOWAJ NAS PANIE - AMEN"...Babcia Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu Gosiu ! Jesteś jak redbull,dodajesz człowiekowi skrzydeł :)

      Usuń
    2. i jak tu nie kochać Babci Gosi?

      Usuń
    3. Babciu Gosiu - broń boże nie miałam zamiaru ripostować - przyłączam się do modlitwy OD OGNIA, WOJNY, DURNYCH LUDZI I INSZYCH ZDARZEŃ ZACHOWAJ NAS PANIE - AMEN
      próbuję zrozumieć motywy działania takich osób - ale jak na razie jeszcze mam z tym problem ;-)

      Usuń
    4. ja też mam problem ze zrozumieniem

      Usuń
    5. Nie, to Oni mają problem ze zrozumieniem. My myślimy i rozumiemy. Oni nie myślą, nie rozumieją, no to pytają..Pokaż im jeszcze słoiki z zaprawami, które robisz, haftowane serwetki i berecik z pomponem...dajmy na to.I powiedz, że to wszystko opanujesz, choć w domu niepełnosprawne dziecko ...Albo wersję odwrotną, niczym lokatorzy z serialu "Alternatywy 4 ". Dzwonek...rozrzucaj pranie po podłodze, mąż niech leży,niby zamroczony alkoholem, Józio niech obiad gotuje dla Wszystkich , a Ty etykietkę od "ziół " zakazanych na stole połóż, mąkę rozsyp i "strzelaj" tymi niby ziołami zakazanymi w nos..Powiedz Komisji, że już tego życia normalnie przeżyć się nie da.., no to sobie ćpasz , pijesz i czekasz na dodatek..A dzieci...One się same wychowują. Im więcej działek sobie zapodasz, tym One szybciej w Twoich oczach dorastają...samiutkie , bez opieki. To jest dopiero Polska , Ojczyzna nasza..KABARET JAK NIC!!!!!!!! Buziaczki dla WAS.

      Usuń
    6. Babciu Gosiu- błagam Cię, leżę ze śmiechu i trzymam się ze śmiechu za brzuch po tym Twoim komentarzu!!!

      Usuń
  7. Anonimowy24 maja, 2013

    No,to wreszcie jakaś ciekawa wizyta Cię czeka w domu:)))A oddychać Wam wolno????
    Staś z radością oprowadzi te panie po całym domu:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tyle pisałam o tym, że do ludzi nie chodzimy i ludzie do nas też nie...a tu proszę -MOPS hałasu nie boi się i chętnie przyjdzie. Staś ostatnio oczarował zupełnie panią portierkę, gdy uciekł nam z wystawy, to i panie oprowadzi z dużą radością

      Usuń
    2. Anonimowy24 maja, 2013

      I jeszcze opowie jak mądry jest Józio,z detalami:)Przechlapane:)))

      Usuń
    3. Anonimowy24 maja, 2013

      Nie podpisałam się z wrażenia bo mam dylemat jaka łazienka jest odpowiednia do przyznania świadczenia:))M.

      Usuń
    4. masz rację - nie wiadomo,co ten Staś opowie, a panie uznają za nie dość wystarczające, żebyśmy otrzymywali pomoc od Państwa.
      Co do łazienki - to nie potrafię zgadnąć - ma być pralka- czy tara? i tak źle i tak niedobrze

      Usuń
    5. Pralka nie może być bo to by oznaczało, że wam się za dobrze powodzi :D Musi być tara albo miska na środku łazienki i nic więcej :)
      Swoją drogą uśmiałam się z tych wszystkich wypowiedzi tutaj :)

      Usuń
  8. Ja sobie tutaj nie wyobrazam, zeby opieka spoleczna przychodzila i wypytywala o takie absurdalne rzeczy! Gdy skladalam wniosek o zasilek dla niepełnosprawnych na Kamisia (nie mielismy wtedy jeszcze nawet oficjalnej diagnozy!), to musialam dokladnie napisac, jakiej i ile (doslownie w minutach) dziecko wymaga pomocy, jakiej na dworze, jakiej w domu i w nocy, bo od tego, co napisze zależało, jaki dostaniemy ten zasiłek. Wszystko wysłałam pocztą, żadnego urzędnika na oczy nie widziałam, nikt mi nie przyszedł do domu sprawdzac, czy Kamiś rzeczywiscie budzi sie w nocy i ja rzeczywiście potrzebuję aż 20 minut, żeby go uspokoić albo że mi ucieka na ulicy, po prostu tutaj nikt nie jest z góry podejrzany, że oszukuje czy chce wyłudzic pieniądze, tutaj opieka społeczna pomaga i sama radzi, jaką dodatkową pomoc można uzyskać. Tak jest w cywilizowanych krajach. Tutaj szanuje się człowieka i jego godność.
    Trzymajcie sie, mamy i walczcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najdziwniejsze było to, że przyczepiono się do mamy Krzysia,przy którym ja z Józkiem nie mam żadnych problemów. Jakby jego mama mieszkała za granicą -to przyznano by mu zasiłek zasiłków. Tutaj zaproponowano jej poszukiwanie pracy, a odpuszczono dopiero, gdy przyniosła ksero dokumentów od lekarza- wskazujących, ile w ciągu ostatniego roku Krzyś chorował.

      Usuń
    2. Mama Krzysia25 maja, 2013

      Tak >musiałam tym paniom udowadniać ze moje dziecko choruje.Najlepsze na ten temat chorób Krzysia było pytanie pani z MOPS jak częst dziecko choruje?I ile razy w miesiacu?I czy w związku z choroba może iść do szkoły ,czy musi pozostawać w domu?
      Szkoda że nie ma jakis instytucji kontrolujących to.Ile razy słyszało się w wiadomościach ze MOPS "nawałił"bo ni wziął pod kontrolę tych rodzin w których zdarzały się tragedie?Zastanawiam się też czy udzielając pomocy alkoholikom pytają sie ile razy dziennie pan pije?I ile flaszek?Bo skoro mnie się pytaja o to jak dziecko często choruje to chyba menele też powinni byc pod taką kontrola?

      Usuń
    3. ...a nawet, jak zachoruje kilka razy w miesiącu- możesz go zostawić z sąsiadką- pamiętaj o tej MOPSowej radzie - że też nigdy na tak proste rozwiązanie nie wpadłyśmy...

      Usuń
    4. Mama Krzysia25 maja, 2013

      No widzisz Bogusiu no nie wpadłam na to:). Na pewno z chęcią by została!!!.

      Usuń
    5. Sorki... ja taka niezorientowana w temacie ;), ale czy te Panie urzędniczki, jako pracownicy MOPS-u to nie mają Waszych tzw. wywiadów środowiskowych, albo czegoś takiego??? Albo czy nie zasięgają informacji z dostępnych przecież dla nich dokumentacji, które składacie do zasiłków? Przecież to podstawa do rozpoznania każdej sprawy?...
      Nie czytałam ustawy ani rozporządzeń, wiem, że na pewno tak jak poprzednie jest nie do przeczytania, bo nie uwzględnia realiów, a do tego narzuca restrykcje wobec tych najsłabszych, eliminuje ich skutecznie z życia oraz pozbawia prawa do tzw. godnego życia ich samych jak i rodziny.
      Absurd za absurdem! Szkoda mi tylko trochę tych pań z MOPS-u, one trochę jak Wałęsa - nie chcą, ale muszą....

      Usuń
    6. już mam informację, że całą sprawą zajmą się media i wtedy może dowiemy się od źródła tego, co panie z MOPSu nie chcą, ale muszą

      Usuń
    7. jeśli chodzi o ustawy wszystko już przeczytałyśmy - jest takie ogólne słowo, które zawarłam w tytule, a istnieje w dokumentach: "wątpliwości"- jeśli MOPS ma wątpliwości wysyła ekipę

      Usuń
  9. po prostu mnie ściska jak to czytam. Powtórze sie bo czytałam u Moniki, jakim prawem Mops może rozporządzać świadczeniem, ktory przyznał PCPR. Co ma gruszka do pietruszki. Kogo obchodzi co robie w wolnym czasie??A jaka to łaska ze panstwo dołozy do terapii chorego dziecka??Wcale nie bede ich załować jak twój mąż pogoni ich tymi kulami!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój mąż pewnie dziś nie zaśnie, tak będzie się śmiał czytając komentarze
      cała ta sytuacja to jakiś absurd

      Usuń
  10. Bo tutaj powienien być jasny przepis: dziecko ma orzeczenie o niepełnosprawności, rodzic rezygnuje z pracy, żeby się dzieckiem zajmować, wiec automatycznie przysługuje mu świadczenie, a nie że jakaś urzędniczka nie znająca chyba w ogóle realiów życia z chorym dzieckiem ma o tym decydować. Żeby to jeszcze chodziło o dużą kwotę i istniałoby rzeczywiste podejrzenie, że być może część rodziców rezygnuje z pracy, żeby mieć większe dochody, ale kwota jest śmiesznie mała, chyba nawet nie połowa minimalnej pensji, więc jak można się doszukiwac tutaj jakichś przekrętów czy wyłudzania, dla mnie to totalny absurd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a najgorsze jest to, że rzeczywiście urzędniczka może opóźnić wypłatę pieniędzy i tak było u Magdy, która nie dostawała pieniędzy przez kilka miesięcy.
      Dostałam właśnie wiadomość od koleżanki, mamy Antosia, która od poniedziałku będzie o tej sprawie rozmawiać z prawnikami

      Usuń
  11. A ja proponuję, żeby w łazience zostały wykonane zdjęcia i by urzędnicy pojawiali się w niej cyklicznie (powiedzmy co trzy miesiące), robiąc i gromadząc fotografie porównawcze... Skoro ta łazienka taka ważna, to koniecznie trzeba założyć jej album! Na pewno to bardzo pomogłoby w ocenie sytuacji. Przy okazji można również zrobić zdjęcia łazienek sąsiadów - tych, u których dziecko by miało być zostawiane. Mam nawet nazwę dla tego wszystkiego: "Łazienkowe otoczenie w ocenie pracowników MOPS" czy coś w tym stylu...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaśkowi zleciłabym zrobienie zdjęć, on ciekawe ujęcia robi, urzędnicy mieliby zagadkę.

      Usuń
    2. Anonimowy24 maja, 2013

      Brak słów na postępowanie urzędników MOPS, sprawdzają nie tych których powinni !!
      Z chęcią pognałabym takie paniusie - mam nawet odpowiednie narzędzie pogrzebacz :D :W:

      Usuń
    3. jak na razie sprawdzili same porządne -w mojej ocenie -dziewczyny, więc ten pogrzebacz to w słusznej sprawie

      Usuń
    4. Później zaś urzędnicy mogliby przyjść i skonfrontować swoje wyobrażenia i ewentualne rozwiązania zagadki z rzeczywistością, spisać wnioski, założyć wspomniany już wcześniej przeze mnie album i może jeszcze zająć się wpływem łazienki na postrzeganie świata przez wszystkich domowników.
      Dodatkowo można jeszcze przecież pokazać piwnicę, o ile takowa istnieje, i dowiedzieć się, czy układ słoików z przetworami tudzież innych trzymanych tam rzeczy jest zgodny z wytycznymi MOPSu w tym temacie...

      Usuń
    5. jeśli wejdą do piwnicy, to będę wiedziała, że przeczytali dzisiejszy wpis od deski do deski.

      Usuń
    6. No i dobrze, niech wejdą...I zamknij ich w ciemnościach na kilka godzin . Taki test , jak postrzega świat osoba z autyzmem . Wpuść im jeszcze kilka myszy,z dwie tarantule, włącz muzykę zmienną - hewi metal przemiennie z J.S Bachem, wpuszczaj dym z różnymi zapachami , wypożycz reflektory z lotniska ( mają ostre światło ) i niech córcia bawi się wyłącznikiem...pstryka sobie. Będzie ciemno i bardzo jasno.. Wszak autyzm myli zmysły..Decydenci tego nie doświadczyli , dzieciaczki tak !! Wierzmy, że po takich doświadczeniach zaprzestaną pielgrzymki po domach. To się w głowie nie mieści, kto na taki pomysł upokarzający wpadł. Przy drzwiach wyjściowych niech ich Józio pożegna , pierdyknie kobitki cmokając w rękę, życzy miłego dnia...A mąż w tle , za Józiem grzecznie im pokiwa..kulami . Nie wierzą " Narodowi słabemu" - sprawdzają..ok , niech ujrzą ...

      Usuń
  12. Anonimowy24 maja, 2013

    czy taka wizyta pan z mopsu jest zgodna z prawem?jesli nie wpuszcze ich do domu,to one maja moc anulowania dwóch punktów orzeczenia,tych co upowazniaja do swiadczen?ekko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekamy do poniedziałku- mama Antosia przybywa na ratunek z prawnikami, którzy to sprawdzą - na razie pani z MOPSu usłyszała od Magdy, że jej zdaniem jest to nielegalne. Pani odpowiedniej ustawy nie potrafiła podać, ale i tak weszła.

      Usuń
  13. Ja pierdole w Polsce to nie może być normalnie! A może lepiej dziecko autystę podrzucić na tydzień do domu urzędnika, wtedy doskonale sie dowie jak rodzic spędza czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania- damy radę- takie rzeczy były i będą- ale to co dziś dzieje się na blogu utwierdza mnie w tym, że na wspaniałych ludzi trafiam. Gdyby nie blog po takiej sytuacji pod nosem bym zaklęła, pomartwiłabym się trochę i tyle. A tu nagle taka Wasza reakcja- od razu czuję się wśród Swoich

      Usuń
  14. Anonimowy25 maja, 2013

    A może nadszedł czas ogólnopolskiego organizowania się tych najsłabszych rodzin. Do tej grupy słabych ekonomicznie rodzin zaliczyć można również rodziny wielodzietne.
    Tych których próbuje się weryfikować poprzez upokarzające naloty, którym świadczy się uwłaczająco niską pomoc, dokłada się bezsensownej pracy papierowej. Przecież taka ankieterka powinna skupić się na analizie jakiej pomocy potrzebują jeszcze świadczeniobiorcy. Takie świadczenie pielęgnacyjne, nie dość,że jest głodowo niskie, to świadczeniobiorca nie jest objęty w tym trybie składką emerytalną. Więc na jaką emeryturę może liczyć w przyszłości młoda matka decydująca się na przejście na świadczenie pielęgnacyjne? W tym miejscu kończy się wyobraźnia prawodawcy, a zaczyna się hipokryzja.
    Pozdrawiam, J.B. (ten z kulami)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy25 maja, 2013

      No ! i mamy puentę :)jednak ten z kulami ma decydujący głos :)

      Usuń
    2. Pewnie, że tak Jarku- nie bez przyczyny zostałeś unieruchomiony na tak długo.....Naloty się skończą i Twoja noga będzie jak nowa.....Pozdrawiam!!!!!

      Usuń
  15. Dziewczyny, umieram tu ze śmiechu normalnie!!!!!!!!!!Babcia Gosia, to już w ogóle rozwaliła mnie na łopatki( w tym pozytywnym sensie oczywiście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!).A Jarek, jako wypożyczany mąż na takie wizyty byłby genialny- ciekawe tylko co On na to???hihihi:):):)Panie po kilku wizytach w Olsztynie, widząc Jarka w kilku domach, wymiękłyby;) pewnie żal zrobiłoby im się tych kobitek, że tu mężuś prowadzi sobie kilka domów i "rozsiewa" autystyczne dzieci:)
    Rada Babci Gosi o domu niczym z Alternatywy 4 jest, że się tak nowocześnie i odpowiednio do sytuacji wyrażę ZAJEBISTA!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poryczałam się ze śmiechu czytając wypowiedzi Babci Gosi :D:D:D

      Usuń
    2. ja też chodzę po domu i chichoczę sama do siebie

      Usuń
  16. AAAA..jeszcze jedno Bogusiu, zapomniałam zapytać czy Ty może czerpiesz korzyści z pisania tego bloga, to znaczy czy na tym zarabiasz, bo jeśli tak, to znaczy że pracujesz i świadczenia nie dostaniesz....Udanego weekendu Kochana!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opowiadałaś mi, jak to pani z MOPSu oczy zaświeciły się na pomysł, że Ty może na tym blogu po prostu zarabiasz...otóż- tak jak Ty na blogu nie zarabiam, usługi Adsense, czyli reklam nie mam i nie mam zamiaru włączyć. MOPsie- jestem czysta i uczciwa- przybywaj!

      Usuń
  17. no popatrz ze tez miałam przeczucie, wizję, i tez nigdy reklam nie włączyłam:P Ale wracając do tematu nasz MOPS jest zdziwiony czemu nie przyjde do nich i nie zminusuje wydatków bo moze prócz swiadczen jeszcze by cos na dozywianie dali..Wiec co MOPS to obyczaj..

    OdpowiedzUsuń
  18. Jarek,póki masz te kule z NFZ wypożyczone, trenuj szybko Kenjutsu- to sztuka walki Samurajów.Dzwonek - a Ty podomkę w kwiaty od Bogusi pożycz i krzycz ile sił w płucach NITO-RIU - (szkoła walki dwoma mieczami jednocześnie).
    Monika, Ty już WIZYTĘ masz za sobą.Teraz musisz wesprzeć Bogusię. Proponuję- teren patroluj. Przejdź po starszych sąsiadach, może ktoś ma "pilotkę" z 1939 r , motor marki Sokół ...i suń , jakbyś w rondo wjechała. Zobaczysz obcych...ALARMUJ radiostacją nowoczesną - tel. komórkowym , żeby się przygotowali!!!
    Już mnie nic nie zaskoczy w Ojczyźnie mojej. Panie z MOPSU, to PIKUŚ !!! Mój osobisty mąż , bez kul , co prawda poszedł na Komisję do ZUS . Teczka z epikryzami przez rok gromadzona , to już segregator spory. Że on jeszcze żyje, to tylko Bozia przyczynę zna...i Pani orzecznik z ZUS. Kobieta orzekła ' ZDROWY "..ok..niech i tak będzie. Spadłam z krzesła prawie, kiedy zobaczyłam specjalizację orzecznika."PEDIATRA" , dajecie wiarę...i żeby nie było, nie jestem pedofilem, mój mąż ma 56 lat! Sprawdzam systematycznie, czy ząbkować nie zacznie . Ja myślałam, że geriatria bardziej...Nie- uwstecznia się chłopina..do pediatry poszedł . Już pisałam na swoim blogu..ząb mnie zaboli, do ginekologa idę, nogę skręcę ----OOOO, Jarek, na kontrolę ze swoją idź do gastrologa, a co tam...Niech Ci dmuchną w gips wężykiem od sondy , sam pęknie..
    W tych absurdach już wymiękam...Misję swoją spełniam i List Otwarty "dopieszczam".
    Od czasu do czasu "spoglądywuję", co u WAS ?? OLSZTYN GÓRĄ, póki, co....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu Gosiu - niedługo ja będę musiała te kule wypożyczyć od Jarka- jak jeszcze raz z krzesła spadnę ze śmiechu po Twoim komentarzu - Monika w pilotce patrolująca okolice- ten obraz będzie mnie w snach nawiedzał

      Usuń
    2. A wyobrażasz sobie męża swego w podomce w kwiatki:D:D:D?

      Usuń
    3. Anonimowy25 maja, 2013

      Wolę AiKiDo.
      J.B.

      Usuń
    4. orzecznik pediatra - w dodatku cudowny uzdrowiciel -dopiero po chwili do mnie sens, a właściwie bezsens tego zdania dotarł

      Usuń
  19. Cudownie można się pośmiać czytając komentarze :D Tak mi przemknęło przez głowę...może ten MOPS to jakaś akcja, która ma naród rozśmieszyć żebyśmy tacy ponurzy nie byli. Babciu Gosiu - siedzisz w tej inicjatywie po uszy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego nam było trzeba- tak to teraz czuję

      Usuń
  20. Anonimowy25 maja, 2013

    O,o!A ja dopiero teraz zauważyłam,że wszystkie tytuły wpisów są na "O" :)))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak tacy są super to niech się zaopiekują dzieckiem kiedy ja pójdę do pracy , ciekawe po ilu minutach zadzwoniłby tel z błsganiem o powrót do dziecka . To jest chore !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u Was to byłaby podwójna frajda dla urzędników - opiekunów

      Usuń
  22. Ale komentarzy! Kiedy przymierzałam się, żeby coś napisać, było chyba dwa lub trzy :) Później u nas był długi weekend i leniuchowanie, a jak wreszcie usiadłam przy komputerze, to włączyły sie syreny ostrzegające o tornadzie i znów się nie udało :)
    W każdym razie, bardzo to smutne, co piszesz. Jak o czymś takim słyszę, to ręce mi opadają i słów brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie blog zawsze jest najlepszą forma autoterapii - na wszystkie absurdy i problemy. Napisze, potem poczytam,co Wy myślicie o tym wszystkim, upewnię się, że to wszystko nie tylko ja tak widzę. Miałam co czytać przez ostatnie dni...tyle komentarzy, że hoho...

      Usuń
  23. Kochana, odwiedzają łazienkę, bo w łazience właśnie można ocenić zasobność portfela. Nie plazma (na raty) nie komputer, laptop ktory można schować przed urzędnikiem, ale właśnie w łazience.
    Kosmetyki, proszki, płyny jakich używasz są zapewne skrzętnie spisane.
    Pozdrawiam i też pewnie doczekam urzędnika.

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest śmieszne co MOPS robi z nami rodzicami, my na posterunku 24/7 a oni poprostu nie maja co robić tylko nas sprawdzają. No tak tracimy te marne 820 zł świadczenia na terapię na leki itp żeby naszym dzieciom było lepiej a oni że ich okradamy. HAŃBA!!!!!!!!!!!!!!!!! Mama Mateusza autysty

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja sama wychowuję bliźniaków z autyzmem,chłopcy mają 10lat,jest cięzko pod każdym względem.Nauka w szkole polega na tym,że jeden idzie na 1,5godz,a później drugi również na 1,5godz i tak 4 dni w tygodniu.Wywalczyłam swojego czasu pomoc z Gopsu na 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku,zawsze miałam czas jechać do miasta na zakupy itp.Niestety Wójt naszej Gminy stwierdził,że nie ma funduszy na zatrudnienie dla mnie pomocy na 8godz na czas nieokreślony.Wiec skrócili pani czas pracy do godzin kiedy zaprowadza się chłopców do szkoły i przyprowadza.Tak czy inaczej jak jeden jest w szkole,to z drugim musi zostać dorosła osoba.Wiec się pytam,kiedy ja mam jechać zapłacić rachunki czy zrobić zakupy?Ich to nie interesuje,bo to są moje dzieci i mój problem.Ale ja nie odpuszczę,będę tak długo jeździła i się kłóciła aż dadzą opiekunce normalną umowę,a jak nie,to zacznę im dzieci przywozić jednego dam kierowniczce z Gopsu,a drugiego zaprowadzę do Wójta,a ja w tym czasie pozałatwiam swoje sprawy.Niech zobaczą na swoje własne oczy jak te dzieci się zachowują i ile trzeba im czasu poświęcić już nie wspomnę o cierpliwości,której mi brakuje po tych 10latach.Ci Urzędnicy nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji.Człowiek od 4.00 rano musi być na obrotach,bo oni tak wcześnie wstają.Gorzej będzie jak ja zaniemogę i się rozchoruje,co wtedy zrobić?Nie mam pojęcia.Ale jeżeli ktoś wie jak to z tą opieką z Mopsu czy Gopsu wygląda,to proszę pisać.może Wy wiecie więcej niż ja się dowiedziałam?Z góry dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń