26 czerwca, 2013

o podróży, do której trwają przygotowania

Najpierw na górze auta - w bagażniku - umieścimy obrazy z dala od naszych dzieci. Potem do samochodu spróbujemy wcisnąć pół szafy ubrań, zgodnie z moim mottem: "wszystko się może przydać!" Wolne miejsca wypełnię książkami, bo jakoś dziwnie byłoby jechać bez nich. Pozostanie najtrudniejsze wyzwanie: próba posadzenia w aucie naszych dzieci z uwzględnieniem ich charakterów i najnowszych konfliktów. Nad strategią podziału miejsc siedzących rozmyślam już kolejny wieczór. Jeden błędny ruch i grożą nam nieustanne kłótnie, latające chrupki, a nawet przepychanki - o ile zapięte pasy na to pozwolą.
Sześć osób i siedem miejsc - i nic jeszcze nie jest ustalone.
Najtrudniej jest znaleźć towarzysza podróży dla Eli. Ela znana jako Błyskawiczny Blond - to dziewczyna o ogromnym potencjale i nieukończonych trzech latach. Dzięki umysłowi szachisty nieraz wyprowadziła w pole mamę, a nawet - tatę. Potrafi schować w rękawie interesującą ją rzecz, a dla niepoznaki ściskać kurczowo w dłoniach mało istotne drobiazgi, które skutecznie odciągają od rękawa wzrok. Wyprzedza osoby dorosłe zawsze o dwa kroki. Rozpędza się, po czym nagle skręca w bok, zyskując przewagę nad rodzicem, który ledwo łapiąc oddech biegnie ciągle przed siebie. Świetnie dogaduje się ze Stasiem, używając języka nieznanego dorosłym.
Gdy Staś woła:
- Elcia idź po go!
Ela odpowiada:
- keke! - i już pędzi po chrupka, mijając zaskoczoną mamę.
Tam, gdzie Elcia nie dosięgnie, Staś jej pomoże - obok siebie w samochodzie mogliby wiele zdziałać.
Staś - zwany Panem Stanisławem - jest pełen zrozumienia dla żartów Eli. Na szczęście dla nas ma też sporo rozsądku i zawsze alarmuje rodzinę, gdy znajduje na przykład mój notes, zalany wodą przez Elę. Słyszę wtedy od niego:
- trzeba dbać, mamo, o swoje rzeczy!
Stasia nie można posadzić obok Jasia. Jaś to człowiek nauki. Dla sprawdzenia, czy jakaś metoda działa, nie zatrzyma się przed niczym. I tak ostatnio podczas jazdy usłyszałam wrzask Stasia:
- Jaś ukuł mnie moim robakiem, co go dostałem na urodziny!
Właściwie Józio i Staś mogliby usiąść razem. Ela jako towarzyszka jazdy Józka nie jest w ogóle brana pod uwagę. Ich wzajemne kłótnie starczyłyby na zapisanie niejednej książki skarg i zażaleń. Jaś, realizujący nowatorskie pomysły z wykorzystaniem Józka jako królika doświadczalnego, mógłby nie zostać właściwie zrozumiany przez tatę kierowcę i cała ekipa utknęłaby nagle w szczerym polu.
Tylko Staś ma niesamowitą cierpliwość do pytań, które zadaje wszystkim Józek. Śmieje się, gdy Józio pyta:
- a co to jest szydełkując?
Razem z nim zastanawia się nad problemem:
- czy panno to jest pan, czy pani?
Chociaż czasem i on patrzy z niedowierzaniem na Józka, który pyta:
-  a co to jest ślub?
- jak to - nie wiesz - co to jest ślub?!
Widocznie pięcioletni Staś już wie.
Sami widzicie, że trzymanie kciuków za nas jest wręcz niezbędne!

plakat zrobiony przez Jaśka i znajomego Kacpra


(na czas wyjazdu włączyłam moderowanie komentarzy -nie przejmujcie się, gdy to, co piszecie - nie pojawi się od razu na blogu. Nic w przyrodzie nie ginie- i komentarze też pojawią się - po mojej moderacji. Robię to ze względu na wszechobecne trolle internetowe)

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. trzymaj i nie puszczaj! co my bez Waszego wsparcia zrobimy...

      Usuń
  2. super plakacik oczywiście niebieski! :)pomysł Stasia i Józia jako wspólnych towarzyszy podróży wydaje się być realny i słuszny ,ale Elo i Jan...to może być mieszanka wybuchowa,kierowca powinien mieć na ten czas koniecznie zatyczki do uszu ,broń boże klapki na oczy! a książka skarg i zażaleń na pewno się zapełni ale po powrocie :)Szerokiej drogi i ładnej pogody oraz tłumów odwiedzających ,bo wrażeń Wam nie zabraknie! menager

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za życzenia! wrażenia już są, a jeszcze nie ruszyliśmy...

      Usuń
  3. Jeszcze nie wyruszyliście, a ja już jestem niezmiernie ciekawa Waszej podróży- kto przy kim, z kim,obok kogo?
    Oj czuję, że będzie się działo!!!
    Mam nadzieję Bogusiu, że nie zostawisz nas tu do lipcowego powrotu bez jakichkolwiek relacji z wyprawy?
    Buziaki Kochani i wielu niesamowitych(tych pozytywnych oczywiście) wrażeń:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starym sposobem pewnie podczas nocy ciemnej usiądę do wypożyczonego laptopa i napiszę co nie co do Was

      Usuń
  4. potrzebne Wam 4 tablety... jak w reklamie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...albo cztery samochody... tak naprawdę to wyjazd będzie świetną szkołą kontaktów społecznych

      Usuń
    2. ha ha o tak :)
      dopadły Cię trole internetowe?? To znaczy, że blog jest popularny! Gratulacje:)
      I nie przejmuj się nimi :)

      Usuń
  5. Bogusiu, czy nie myslalas o karierze komentatora sportowego ? ;)

    Dla mnie ten wywod calkiem logicznie brzmi:
    Tata za kierownica, obok Jasiek z aparatem, bo po dordze rozne fajne rzeczy mozna zobaczyc.
    Dalej Ty za jaskiem z Ela za jarkiem, obie bedziecie w strategicznym miejscu jak komus trzeba bedzie cos podac, pomoc, czy dokuczyc ;) Z tyl Stas za Toba i Jozek za Ela, wrogowie beda mieli najmniejsza mozliwosc widzenia sie, a Stas z Ela po skosie najpredzej zlapia kontakt, jak sie beda za bardzo nudzic, a Jozek najlatwiej sie odda jakims zajmujacym odkryciom, zadaniom czy lekturze, jak u wiekszosci nie bedzie na widoku, za to jak edzie miec pytania, najlatwiej bedzie mu sie zwrocic do kazdego z osobna. Ja tu nie widze zadnego problemu, chyba, ze czegos nie doczytalam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego komentator? sportowy w dodatku? a - już wiem, bo biegnę za Elą- prawdopodobnie przyszłym sportowcem - i komentuję - hahaha!
      Rozwiązanie - takie jak Twoje - logiczne - pojawiło się w mojej głowie dopiero, gdy rozpisałam wszystkie zależności i problemy. Blog jak zwykle okazał się doskonałym miejscem na uporządkowanie myśli

      Usuń
  6. Juz trzymam kciuki. Jak znosi Jozio fakt ze nie bedzie go na zakonczeniu roku szkolnego? Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki. My problem z siedzeniami rozwiązaliśmy gdy kupiliśmy 7 osobowe auto ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wot zagwozdka" jak mówią Rosjanie - z tym rozmieszczeniem wszystkich w samochodzie ;)
      czytając komentarze widzę że rozwiązanie się znalazło ( Ania pomogła:))
      Wrocław od Olsztyna jest trochę daleko, co Józek na taką wyprawę? czy uważa że jedziecie zagranicę ??
      Szczęśliwej podróży :) :W:

      Usuń
  8. Jeszcze nie ruszyliście w trasę ,a ja już sie uśmiałam:)A nie brakuje Wam pieska???Jest jeszcze wolne miejsce:)Dla Eli potrzebne chyba podwójne zapięcie:)))I zapamiętaj ,proszę dialogi:)))Jarkowi do schowka dużą czekoladę !Wesoły autobus rusza!POWODZENIA i szerokiej!!!
    Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia w trasie i na wystawach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę przeżałować, że wystawa we Wrocławiu będzie w "pracowych" godzinach. Tak się cieszyłam, a tu nici - nie dam rady. :-(
    Udanych podróży życzę w najdogodniejszej z możliwych konfiguracji!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń