10 czerwca, 2013

o tym, co mnie złości

Dla Józia weekend mógłby właściwie zakończyć się już w sobotę wieczorem.
- lubię moją szkołę - zaczyna wołać około godziny dziewiętnastej, na początku jeszcze w miarę spokojnie.
Potem spokój kończy się, a z rzęs kapie pierwsza, wielka łza:
- lubię moją szkołę! - tak wyraża swoją tęsknotę, pozbawiony szkoły od piątkowego popołudnia.
Odpowiadam, że też lubię jego szkołę i tak toczy się dalej nasz dialog, oparty na tym jednym zwrocie. Czasem Józio zaczyna wymieniać imiona kolegów, przypomina sobie o książce, którą musi oddać do szkolnej biblioteki, mówi o wychowawczyni pani Dorotce, która od września już nie będzie opiekować się jego klasą. Potem znów wraca do kluczowego zdania:
- lubię swoją szkołę! - nareszcie zasypia.
Ja też lubię jego szkołę. Gdy wchodzę, ściągam od razu słuchawki z muzyką, którą izoluję się od hałasu ulicy. Wchodząc do budynku mam mało czasu, dosłownie kilka minut na odprowadzenie dzieci. Podchodzę do szafek z butami na zmianę i jednocześnie witam się z przechodzącymi rodzicami i nauczycielami. Znamy się z niektórymi od siedmiu lat, odkąd po raz pierwszy przyprowadziliśmy Józka do placówki.
Najlepsze historie o naszych dzieciach słyszy się właśnie tutaj, na korytarzach. Dobrze jest tak porozmawiać, czasem niespodziewanie usłyszę coś, czego nie znajdę w żadnym podręczniku o autyzmie.
Dzisiaj też stanęłam przy grupie rodziców, tym razem z długopisem w ręku. Szybko podpisałam się wraz z innymi na liście sprzeciwiającym się oczernianiu naszej placówki. 
Nie znam mamy, która rozpoczęła nagonkę na naszą szkołę. Nie widzę jej na korytarzach, na spotkaniach, imprezach szkolnych. Wiem, że ma córkę w szkole i że jest radną w naszym mieście. Rozpoczęła oczernianie szkoły od pisania listów. Teraz posunęła się dalej - do wystąpień na sesjach Rady Miasta.
Otóż podczas spotkań z radnymi mama dziewczynki powtarza, że dzieci w naszej szkole są dyskryminowane, wykluczane społecznie, nie mają terapii - i w dodatku - nie jeżdżą na basen. A nauczyciele są niekompetentni.
Gdy po raz pierwszy o tym usłyszałam w głowie miałam same pytania: co? ale kto? i najważniejsze: po co? Kto już wiem. Po co? Tego chyba nikt mi nie wyjaśni.
Mieliśmy zawsze zaufanie do szkoły. Wiedziałam, że nawet jeśli nie zgadzam się z czymś, pozostaje zawsze rozmowa. Tak rozwiązujemy sprawy w naszym domu, tak samo jest to załatwiane w placówce. Domowe rozmowy są bardziej burzliwe, argumenty aż fruwają w powietrzu. W placówce jest inaczej - spokojniej i konkretnie - zawsze z jakimś rozwiązaniem. Pamiętam, że kiedyś nie mogliśmy dogadać się z jedną z terapeutek. Z dobrej woli chciała, żebyśmy więcej godzin pracowali z Józiem w domu, my zaczynaliśmy skłaniać się do tego, żeby odzielić dom od terapii. Dosyć to było nowatorskie w tamtym czasie. Długo rozmawialiśmy z panią dyrektor, która zaproponowała nam pewne ciekawe rozwiązania i nie pozostawiła nas z poczuciem, że problemów nie da się rozwiązać. Do głowy by mi nie przyszło, żeby stanąć w sali Rady Miasta i w ten sposób załatwiać swoje sprawy!
Być może gdzie indziej dziewczynka już dawno zostałaby usunięta ze szkoły, żeby uniknąć sprawiającej problemy mamy. W ZPE tego nie zrobiono, tu zawsze liczy się dobro dziecka.
Czasem jest tak, że przychodzę po Józka po skończonych lekcjach, a znajduję go w gabinecie logopedy lub na ćwiczeniach. Terapeuci mając wolne godziny zabierają go, żeby nadgonił ćwiczenia, które mu nie wychodzą lub podczas których był nieobecny. Jeden z nauczycieli ostatnio wybiegł za Józkiem. Zobaczył go przez okno i myślał, że Józek idzie sam, bez opieki osoby dorosłej. Dopiero, gdy zobaczył, że jestem o kilka kroków przed nim, uspokojony wrócił do szkoły. Niby to wszystko normalne, bo tak powinno być w szkołach. Tego rodzic oczekuje, chociaż nie zawsze tak jest. O terapiach, które Józio miał w szkole i o indywidualnym podejściu do każdego dziecka mogłabym długo pisać. Zresztą nieraz już pisałam.
Z nadzieją na to, że mama dziewczynki ochłonie i zaprzestanie swoich wystąpień przeciwko szkole podpisaliśmy dziś list - sprzeciw, który zostanie przeczytany na najbliższej sesji Rady Miasta. Kto z rodziców ma ochotę dołączyć się - jest jeszcze okazja - list znajduje się w sekretariacie technicznym w Zespole Placówek Edukacyjnych.
Nie jest to pierwszy problem, przed którym stoi placówka. Na pewno zostanie to wszystko rozwiązane, zwłaszcza, że zarzuty są nieracjonalne. Szkoda tylko czasu, który tej sprawie trzeba było poświęcić i szkoda dziecka, które najwięcej ma do stracenia.

47 komentarzy:

  1. Bogusiu, zawsze znajdą się tacy którzy nie potrafią tworzyć tylko krytykują innych. Co nie zmienia faktu, że wkurzają mnie ludzie "roszczeniowi". Może by tak na radzie gminy spytać co ta pani zrobiła dla szkoły i swojego dziecka. Żeby były efekty musi być współpraca rodzic-szkoła, a w tej kwestii z tego co zrozumiałam coś szwankuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jest to, że rodzice, terapeuci, dzieci są zachwyceni pracą i atmosferą szkoły, jednej z mam coś nie pasuje! Należało by się zastanowić dlaczego próbuje "to coś" zdobyć właśnie w taki sposób....A tak nawiasem mówiąc to najgłośniej krzyczą Ci co niewiele robią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie - byłaś w placówce, widziałaś- wiesz!

      Usuń
  3. Ja ze swoim Józkiem, jak chcę to chodzę na basen.
    Gdy był w 1 i 2 klasie zapisałem go do szkółki pływackiej.
    Takiej normalnej dla zdrowych dzieci.
    Teraz potrafi utrzymywać się na wodzie, pływa!
    A od placówki nie oczekuję niemożliwego.
    Pozdrawiam, J.B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem basenu od początku wydaje mi się wymyślony. Monika na swoim blogu o Pszczółce Mai napisała: "Poza tym nie zabierajmy nam rodzicom przyjemności z pójścia w weekend z własnym dzieckiem na basen, dlaczego wszystkie fajne rzeczy mają Im się kojarzyć tylko z Placówką:)"
      http://majafruwatuitam.blogspot.com/2013/06/ale-o-co-chodzi.html#comment-form
      tak!

      Usuń
  4. Oj mnie też tacy ludzie wkurzają, skoro większości odpowiada, a jej jednej nie to czemu nie zmieni placówki???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .....a mając dietę radnej,nie zapewni dziecku prywatnej terapii skorota w ZPE nie odpowiada?

      Usuń
    2. Może dlatego,że ZPE to jedyna Placowka dla dzieci z Autyzmem w pobliżu? K.M

      Usuń
    3. ... w dodatku założona przez rodziców...oferująca wygody...co tu innego wybrać?

      Usuń
  5. Wiesz nawet nie chce mi się komentować, tej radnej- ale do takiej szkoły jak wasza sama bym posłała Magdulę, niestety nie ma tutaj takiej placówki. Trzymam kciuki -proponuję spotkanie w gminie i sprostowanie tematu. Dziecka mi szkoda, bo ma nieodpowiedzialną mamę radną- ciekawe co owa robi,żeby było lepiej Jej Dziecku???? i zgadzam się z Iza R. i Paulinką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZPE od początku stworzyli rodzice i rodzice najbardziej korzystają z wygód, które tu mają zapewnione. Lipcowa świetlica- ha!, terapie, które gdzie indziej kosztują tu są bezpłatne- ktoś, kto tego nie docenia jest dla mnie zagadką

      Usuń
    2. Nie chodzi o docenianie bezplatnych terapii...Dyrekcja ZPE owszem jest bardzo w porzadku, jednak co niektórzy nauczyciele i pomoce, ich podejscie do dzieci pozostawiaja wiele do zyczenia...uwierzcie

      Usuń
    3. tu nie o wiarę chodzi, tylko o sposób załatwiania spraw

      Usuń
    4. Pozwalam sobie skomentować anonima, który napisał:"Nie chodzi o docenianie bezplatnych terapii...Dyrekcja ZPE owszem jest bardzo w porzadku, jednak co niektórzy nauczyciele i pomoce, ich podejscie do dzieci pozostawiaja wiele do zyczenia...uwierzcie" - czy poprawnym jest załatwianie spraw na drodze szemrania? czy lepiej zastosować drogę służbową? Nauczyciele to też ludzie, ludzie na zwracanie uwagi często reagują wyparciem, minimalizowaniem itd. to są działania pod wpływem emocji. Osobiście gdy spotykam się z nieprawidłowościami w mojej ocenie idę do dyrekcji, bo mój osąd może być mylny, a pani dyrektor Jabłońska ze swojej perspektywy zobaczy tę sprawę bez emocji mi towarzyszących.
      Pozdrawiam, J.B.

      Usuń
    5. Ja również chciałabym odnieść się do wypowiedzi Anonima, a w szczególności fragmentu "Nie chodzi o docenianie bezpłatnych terapii...Dyrekcja ZPE owszem jest bardzo w porządku, jednak co niektórzy nauczyciele i pomoce, ich podejście do dzieci pozostawiają wiele do życzenia...uwierzcie".
      Ja podobnie do J.B, gdy spotykam się z nieprawidłowościami (według mnie) konsultuję się z Panią Dyrektor Jabłońską i Ona zawsze potrafi znaleźć rozwiązanie sytuacji, na czym dobrze wychodzą i rodzice i dzieci, a także pracownicy ZPE.
      Pamiętajmy, że zachowania naszych dzieci są trudne i metody postępowania w pewnych sytuacjach mogą się nam rodzicom z początku wydać niewłaściwe, jednak po głębszej analizie okazuje się, że były skuteczne.
      Przykład z zeszłego miesiąca:Po oddaniu Mai do świetlicy omawiałam sprawy organizacyjne dotyczące wycieczki klasowej z inną mamą i nagle wychodzi do toalety Maja... Jak tylko mnie zobaczyła w płacz i leży plackiem na środku korytarza nie zwracając uwagi na nadjeżdżające dzieci na wózkach...
      Mój błąd, bo powinnam po oddaniu Jej do świetlicy od razu opuścić teren w zasięgu wzroku Mai, bo tym samym dałam Jej mylny sygnał: skoro mama jest to znaczy, że mam już iść do domu, przyszła po mnie"?
      Pierwszym odruchem jest moja interwencja, jednak wiem, że nie mogę tego zrobić, bo jest już pod opieką Pań ze świetlicy. A One nie mogą zbyt pieszczotliwie "zbierać" Mai z podłogi. bo mała spryciara mogłaby w ten sposób wymuszać uwagę.Mówią zatem stanowczym głosem " Maja wstań, złe zachowanie", który niektórym mamom niezbyt się podoba(byłam świadkiem takich sytuacji) i wtedy narzekają na to, że panie są niemiłe.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kochani pamiętajmy, ze każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie... Pamiętajcie,ze nie wszystko wiecie, nie wszystko dzieje się na Waszych oczach...Osobiście znam rodziny, które nie za dobrze wspominają pobyt ich dzieci w tejże Placówce i dlatego je stamtąd zabrali..W chwili obecnej też znam rodziców, których dzieci uczęszczają do ZPE i mają wiele "ale", jednak milczą dla dobra dzieci. Ta Pani po prostu odważyła się powiedzieć o tym głośno. Pozdrawiam!

    Irek Ł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dobra dzieci to chyba najwięcej robi dyrekcja i nauczyciele ZPE, a jak ktoś ma jakieś "wątki" to niech przedstawi je na spotkaniu z dyrekcją, a nie od razu na posiedzeniu Rady Miasta. Pozdrawiam Michał.

      Usuń
    2. Dobrze,każdy ma prawo wyrazić swoją opinię na temat placówki i swoje żale.Ale dlaczego reszta ma cierpieć za cudze kwasy ?!

      Usuń
    3. ja rezygnuję z usług lekarza, który mi nie pasuje. Nawet, jeśli jest to sława całego miasta, ważne dla mnie jest moje zdanie. Natomiast nie rozumiem tego, że jakiś pacjent gdera na lekarza, złorzeczy prawie na niego, ale chodzi dalej i cierpi - nie rozumiem tego. Zamień słowo lekarz na tę sytuację - wyjdzie Ci to samo.
      Co do wyrażania swojego zdania - polecam do tego blogi - to świetny sposób na odreagowanie emocji. Sala Rady Miasta nie służy do tego - to znów moja prywatna opinia, bo jak wiesz, piszę bloga, na którym zamieszczam prywatne opinie.

      Usuń
    4. Pozwoliłem sobie skomentować wypowiedź Irka Ł.:
      "Każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie..." Ale nie ma prawa tym zdaniem naruszać dobrego imienia innej osoby.
      "Pamiętajcie,że nie wszystko wiecie, nie wszystko dzieje się na Waszych oczach..." Ta osoba też nie jest wszechwiedząca, a rozmowa z dyrekcją poszerza horyzonty.
      "Osobiście znam rodziny, które nie za dobrze wspominają pobyt ich dzieci w tejże Placówce i dlatego je stamtąd zabrali..." I niech im się dobrze wiedzie.
      "W chwili obecnej też znam rodziców, których dzieci uczęszczają do ZPE i mają wiele "ale", jednak milczą dla dobra dzieci." Dlaczego milczą? Czego się boją? Gdzie jest współpraca ze szkołą, partnerstwo?
      "Ta Pani po prostu odważyła się powiedzieć o tym głośno..." Ale pomyliła miejsce, czas i odbiorców. Dlaczego teraz odważyła się powiedzieć? A może chodzi o zbliżające się wybory? J.B.

      Usuń
    5. Panie Irku ,dołączam się i zgadzam ,milczymy żeby właśnie nie szkodzić dziecku,kij zawsze ma dwa końce i nic nie jest białe lub czarne ,prawda leży zawsze po środku.
      pozdrawiam

      Usuń
    6. czytam ten komentarz i od razu przypominam sobie zajęcia z socjotechniki i manipulacji, które dużo mnie nauczyły. Otóż podstawowa zasada w manipulacji innymi to odwołanie się do autorytetu- tu mamy: odwołanie się do pana Irka. Potem kilka prawd oczywistych, które nic nie znaczą typu "woda jest mokra, "kij ma dwa końce", "prawda leży zawsze po środku". Umieszczenie takich zwrotów ma na celu wzbudzeniu emocji w czytającym. Pomiędzy tym wszystkim zdanie, które jest najważniejsze i najsmutniejsze w tej wypowiedzi:" milczymy, żeby nie szkodzić dziecku".
      Cóż, nie mogłabym spać, gdybym robiła takie rzeczy swojemu dziecku - zmuszanie do edukacji w znienawidzonym miejscu, do którego rodzic z odrazą przywozi dziecko? A co z prawdą, że nasze dzieci bardzo dużo wyczuwają, także emocje, które skrzętnie skrywamy?

      Usuń
    7. Pozwoliłem sobie skomentować Anonima, który napisał: "Panie Irku ,dołączam się i zgadzam ,milczymy żeby właśnie nie szkodzić dziecku..." - czy aby napewno milcząc nie szkodzimy dziecku? Tak naprawdę lepszym określeniem dla tego "milczenia" jest słowo "szemranie". Oczywiście można "szemrać", ale trzeba być świadomym jego kosztów:
      1. rosnące złe samopoczucie związane z niemożnością dokonania zmian,
      2. samopoczucie to wpływa na podejmowanie działań,
      3. szemraniem nazywam działania mające na celu wpłynięcie na otoczenie w taki sposób, aby stanowiło ono wspólny front razem ze mną przeciwko komuś, czemuś,
      4. ten ustanowiony front przeciwko jest działaniem destrukcyjnym, ponieważ nie poprawia działalności placówki, ale stwarza pozory wspólnoty, wspólnoty która działa przeciwko wyimaginowanym przeciwnikom.
      Pozdrtawiam, J.B.

      Usuń
  7. Ewa Zwolińska10 czerwca, 2013

    Mój syn Marek chodzi do tej placówki dziewiąty rok i nie znam wspanialszych ludzi i lepszej opieki dla niego niż Z.P.E, wiem ile się zmieniło przez te lata,najlepiej oceniać a przecież wystarczy pokazać że zrobię to lepiej nie dręczyć innych i nie przeszkadzać byśmy mogli z naszymi dziećmi żyć godnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Znów mi ciśnienie skoczyło!!!!Dlatego poczyniłam odpowiedniego posta u siebie na blogu.Jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie o wybory właśnie w przypadku tejże dziwnej pani......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam,że ta pani będąc radną mogłaby pomóc placówce, a nie jej szkodzić.
      Jeśli nie podoba jej się co dla jej dziecka robią nauczyciele i terapeuci w ZPE to czemu jeszcze jej dziecko tam chodzi zabierając miejsce być może komuś innemu.
      Moje dziecko uczęszcza przez dziewięć lat do ZPE. Były różne chwile złe i dobre, ale zawsze mogłam liczyć na pomoc dyrekcji.Teraz kończy gimnazjum i to ja boję się jak będzie w innej szkole, On jest pewny że da sobie radę.
      To dzięki pracy nauczycieli placówki Wojtek zna swoją wartość.
      Co do basenu to nic trudnego pochodzić razem z dzieckiem, radość dla pociechy i przyjemność własna.
      Argument pani radnej dotyczący basenu jest dość dziwny. pozdrawiam :W:

      Usuń
  9. Jak możecie pozwolić na to aby nie było basenu. To skandal ;) Przypomina mi się afera w pewnej szkole specjalnej gdy "troskliwa" mama domagała się aby jej dziecko z autyzmem (bardzo bardzo zaburzone) uczyło się pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteśmy skandalistami -hihihi- na to wychodzi

      Usuń
  10. Zauważyłam, że Placówka nie odpowiada tylko tym, którzy boją sie rozmawiać o trudnych sprawach z terapeutami i wychowawcami...taki mi się wniosek wobec tego nasuwa - ci, którzy rozmowy się podjęli, rozwiązali swój problem. DIALOG i WSPÓŁPRACA= SPODZIEWANE EFEKTY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...mówisz, jak terapeuta rodzinny- hihihihihi- ale tak jest i w rodzinie i właściwie wszędzie. Dopóki żyje się oczekiwaniami, że inni dostrzegą i zrozumieją, co myślimy, to relacje z innymi nie układają się.

      Usuń
    2. Może to moja przyszłość;)

      Usuń
  11. Miałam sie nie wypowiadac bo sprawa teoretycznie nie dotyczy mnie, ale jednak.. Dwojka moich dzieci została w ZPE w trybie pilnym zdiagnozowana, zupełnie bezpłatnie, spotkałam sie z ogromnym sercem i zaangazowaniem, co wiecej zaproponowano nam terapię TUS nam ludziom z zewnątrz, mogli przeciez sie pozegnac i powiedziec radzcie sobie sami. Przebywając tam miałam okazje obserwować korytarze pełne dzieci, chorych dzieci i ich opiekunów, miłych serdecznych. Ja osobiscie bardzo zazdroszczę wam tej plaćówki bo choc nasze tez jest super to nie ma az takich mozliwosci terapeutycznych!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. razem stałyśmy na korytarzu placówki, czułam to samo

      Usuń
  12. Bogusiu super słowa:cyt. "Dopóki żyje się oczekiwaniami, że inni dostrzegą i zrozumieją, co myślimy, to relacje z innymi nie układają się."
    prawda,puenta,nauka na przyszłość ...
    Joanna N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jak jeszcze wprowadzę to w życie to hohoho

      Usuń
  13. Pani Radna skoro uważa że w ZPE jest tak źle niech podejmie starania aby w szkołach prowadzonych przez miasto stworzyć takie warunki dla osób niepełnosprawnych, aby chciała tam oddać swoje dziecko. Jak jej się to uda, wtedy będzie miała prawo krytykować to co stworzyli inni.

    Jak na razie chyba się to nie udaje, skoro placówka cieszy się taką popularnością.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marzenie!radna, która jest rodzicem i wspiera szkołę!

      Usuń
  14. Dlaczego piszemy o tej "pani" (celowo z małej) bezimiennie ,skoro sprawę nagłaśnia trzeba głośno i wyraźnie przedstawiać ją z imienia i nazwiska ,jest Radną wiec nie są to dane utajnione ,ta osoba reprezentuje Nas Olsztynian więc mamy prawo wiedzieć kto SRA :) we własne gniazdo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. więcej o Radnejtutaj: http://www.express.olsztyn.pl/artykuly/znana-z-tego-ze-jest-znana

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe - cytaty z linka "Zawsze stara się zabierać głos w ważnych sprawach, nawet jak nie ma racji...... Być może przeciwności losu to sprawiły, że umie walczyć, nawet wtedy, gdy absolutnie nie ma racji......Elżbieta Wirska z całym oddaniem zajmuje się niepełnosprawną córeczką."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osoba wygadana, radna, kurcze gdyby tak można było wykorzystać te cechy w dobrej sprawie i dla niej byłoby lepiej w końcu "mieć rację" ;-), z waszych blogów wynika, że kobieta nie zna historii powstania placówki, nie wie kto ją prowadzi, może warto by było spróbować z nią spokojnie porozmawiać.

      Usuń
    2. ciekawy ten artykuł podlinkowany przez Monikę:)

      Usuń
  17. no to dzięki linkowi wiemy nawet jak wygląda :)i o to chodzi żeby takie osoby nie były anonimowe jak ma odwagę rzucać takie oszczerstwa to przynajmniej niech wie że MY wiemy kto to.Acha bycie Radną przez tą Panią powinno stanąć po takich aferach pod znakiem zapytania skoro jej wypowiedzi same pokazują że walczy nawet jak nie ma racji..dla zasady chyba a to duża szkodliwość.

    OdpowiedzUsuń
  18. odkopałem ten wpis, bo właśnie sobie słucham nagrania z tej sesji Rady Miasta i nie mogę się powstrzymać, cytat z Pani Radnej, o placówce: "Przyjeżdżają delegacje ze Związku Radzieckiego...". Widać Pani radna została mentalnie w starym systemie:-)

    OdpowiedzUsuń