07 czerwca, 2013

o władcy czasu

Wiem, że osoby autystyczne potrzebują konkretnie określonego czasu. Obserwuję zamiłowanie Józka do odrabiania lekcji o tej samej godzinie, zasypianie - jak na zawołanie - o tej samej porze i budzenie się minutę przed budzikiem. Wciąż słyszę od Józka: która jest godzina? i o której to się kończy? Jest w stanie zaakceptować nową sytuację i nowe osoby, gdy tylko wie, o której godzinie goście wyjdą z jego domu. Czasem zdarzało się coś, co by wskazywało na to, że i bez zegarka Józek swobodnie określa czas. Widziałam, jak podczas swojej wystawy wyszedł o 19.00, żeby odrobić lekcje. Zakładałam do tej pory, że po prostu zaczepił kogoś z zegarkiem na ręku i sprawdził potrzebną mu godzinę. Ostatnio usłyszałam jednak historię, która pokazała, że zegary nie są mu właściwie potrzebne, a Józek może posługiwać się tytułem władcy czasu, wewnętrznie czując upływające minuty.
Staraliśmy się o nowe orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Józek miał przystąpić do testów określających jego dojrzałość szkolną przed nowym etapem edukacyjnym - przejściem do klasy czwartej. Testy przeprowadzano w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Józek pojechał tam wołając, że wszyscy jesteśmy złodziejami jego czasu, bo odrywamy go od rysowania w komputerze.
Testy miały trwać trzy godziny i zakończyć się o godzinie 15.00. Przy wejściu do gabinetu Józio określił, że będzie tutaj tylko do godziny 14.00.
- raczej do 14:00 nie zdążymy... - stwierdziła pani psycholog.
Słowo "nie" nie zostało najwyraźniej przetworzone przez Józka. Słowo "zdążymy" nie było dla niego aż tak istotne, natomiast godzina czternasta w tym zdaniu lśniła, jak latarnia morska.
Uważnie zerkał na zegarek przy każdym kolejnym ćwiczeniu, sprawdzając, ile czasu dzieli go od wyjścia. O godzinie 13.40 pani psycholog niepostrzeżenie schowała zegarek, korzystając z tego, że Józek pochylony był nad zadaniami.
Po dwudziestu minutach Józek wstał.
- koniec, godzina czternasta - powiedział i wyszedł.
Teraz władca czasu musi jeszcze raz przyjechać do poradni, żeby dokończyć testy, których nie zrobił za pierwszym razem.
Pozostaje tylko pytanie: skąd on wiedział, że to była równo godzina czternasta?

6 komentarzy:

  1. Skąd Józio wiedział,która godzina ? Męska intuicja i wysoko rozwinięty instynkt samozachowawczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd wiedział? Bo to Józef Budny, chłopiec mający w głowie mapę, dzięki której nigdy się nie zgubi. Artysta, który potrafi narysować cały rysunek na takim powiększeniu, że widać piksele jak wielkie kwadraty. Czy w tym przypadku genialne wyczucie czasu nie jest oczywiste?
    ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tyle lat razem, a ja wciąż zaskoczona...

      Usuń
  3. http://www.rmf24.pl/nauka/news-wyczucie-czasu-to-objaw-zdolnosci-matematycznych,nId,420649
    ponoć ma to związek ze zdolnościami matematycznymi,a szerzej ze zdolnościami przestrzennymi.Czyli wszystko do siebie pasuje:)uściski.b.

    OdpowiedzUsuń