17 lipca, 2013

o czaszce i czwartym dniu wyprawy

Już nie budzi mnie charakterystyczny głos lektora z filmów dokumentalnych BBC, tak chętnie i codziennie oglądanych przez Józka w ubiegłe wakacje.
Już nie dowiaduję się o piątej rano o tym, że: "na Ziemi 206 milionów lat temu pojawiły się dinozaury".
Nie jest to jednak koniec mojej edukacji wakacyjnej - po prehistorii przyszedł czas na historię.
Teraz budząc się słyszę stanowcze:
- "jak Cię zwą?"
i zaraz nadchodzi mocna odpowiedź:
- "Jagiełło!"
Wciąż nie sprawdziłam, jaki to film historyczny oglądany jest codziennie przez Józka, ale mam mocne postanowienie na jutrzejszy ranek: obudzę się wcześniej, zajrzę Józiowi przez ramię i zanim powie mi: "sio!" - tytuł chociaż przeczytam.
W przerwie pomiędzy przeglądaniem życiorysów królów i powtarzaniem setek dat Józio ogląda zdjęcia z ubiegłych wakacji. Wspomina i porządkuje to, co już było. Pamięta więcej niż myślimy, o czym świadczy wczorajsza sytuacja z czaszką stegozaura.
- znajdź czaszkę stegozaura - polecił mi znienacka Józek. Byłam akurat w wirze sprzątania korzystając z tego, że najbardziej bałaganiących najmłodszych akurat w domu nie było. Z wiru i sprzątania skutecznie wyciągnął mnie Józek, chodząc za mną i powtarzając, że nie chodzi o byle jaką czaszkę, ale o konkretną czaszkę stegozaura z JuraParku w Solcu Kujawskim, z Muzeum Ziemi im. Karola Sabatha, które zwiedziliśmy w ubiegłe wakacje!
Czaszkę zapamiętał doskonale, łącznie z miejscem, w którym została wyeksponowana. Teraz chciałby ją zobaczyć na zdjęciu.
- po co? - zadałam pytanie, które pozostało bez odpowiedzi.
- tam jest, tam - pokazał mi Józek zdjęcie jakiejś gabloty na stronie internetowej JuraParku.
- za tym, za tym - wskazał na szklaną gablotę. Czaszki spomiędzy innych eksponatów nie było widać.
Z nadzieją na to, że może ja zrobiłam przypadkiem zdjęcie dinozaurowi zaczęłam przeglądać zdjęcia z wakacji. Józio ze swoją świetną pamięcią znał już wynik moich poszukiwań:
- nie zrobiłeś, nie umiałeś - z wielkim żalem komentował moje poszukiwania. Rzeczywiście stegozaura na zdjęciach nie znalazłam.
Pozostał jeszcze telefon do Agi, naszej towarzyszki wyprawy do Solca,  z pytaniem o czaszkę stegozaura. Może wśród jej zdjęć znalazłby się ten eksponat?
Niestety Agnieszka czaszce też nie poświęciła uwagi.
- szukaj, szukaj - nie ustępował Józek. Zaczęłam mozolnie przeglądać różne grafiki w internecie. Czas na sprzątanie nieubłagalnie kurczył się, a ja wciąż nie mogłam znaleźć tej konkretnej czaszki w tym konkretnym parku. Za to na zdjęciu pokazałam mu inną czaszkę, z Muzeum w Nowym Yorku.
- jesteś małe dziecko, nie umiesz znaleźć w internecie - z żalem stwierdził Józek, po czym bez zapowiedzi i bez butów wybiegł na podwórko.
Kiedyś biegłabym za nim bez butów, bo byłby już daleko,  zanim o butach nawet bym pomyślała. Teraz Józio, chociaż bardzo rozżalony, zatrzymuje się obok klatki i nie biegnie dalej. Słyszałam, jak płacze pod oknem i szarpałam mocniej za pasek swojego buta.
Gdy podbiegłam do niego, nie był już sam. Obok niego stała sąsiadka, która pocieszała go:
- nie płacz Józio, my wszyscy jesteśmy tacy dumni z Ciebie!
Józio powoli uspokajał się i wtedy przyszedł mu do głowy następny pomysł: zbieranie kamieni. Zgodziłam się, byleby zapomniał już o tej straszliwej czaszce.
Nazbieraliśmy kamieni, Józek przytaszczył je do domu, brudząc okropnie klatkę schodową, a następnie zasypując piaskiem moją kuchnię.
- i co teraz? - zapytałam.
- teraz będę je rozbijać młotkiem i szukać w nich czaszki stegozaura - odpowiedział Józek i rozglądał się za odpowiednim narzędziem.
Kamienie wyrzuciłam do kosza, Józkowi wręczyłam szczotkę i wygoniłam go do sprzątania klatki schodowej.
- po co mu ta czaszka stegozaura? - pytał z pokoju Jasiek.
Ba! Nie wiemy!
Umówiliśmy się, że pojedziemy jeszcze do JuraParku w Solcu i zrobimy zdjęcie czaszce. Dopiero to uspokoiło naszego Józefa.
A z biblioteki tego samego dnia wypożyczyłam mu książkę, która długością przekraczała długość mojej ręki:
- "ilustrowany atlas historyczny" - przeczytał tytuł Józek.
- piękna książka - podsumował.
Józio na razie nawet słówkiem nie wspomina o naszej minionej już tegorocznej podróży z obrazami. A już na pewno nie wyciągnie się z niego opowieści o tym, jak czwartego dnia wyprawy tata zabrał chłopaków w Góry Stołowe: na Błędne Skałki i na Szczeliniec.
- nie da się!  - krzyczał Józio, gdy zobaczył wysokość góry.


- granica! tu jest granica!  - denerwował się zauważoną na mapie bliskością granicy z Czechami.


A jednak przełamał się i wszedł najpierw na jedną, potem na drugą górę z bratem i z tatą. Na szczycie biegał już niczym młoda kozica i nawet chwilę porozmawiał z napotkanym Czechem:
- ja go rozumiem! - stwierdził zadowolony.










cd naszej wyprawy oczywiście nastąpi

17 komentarzy:

  1. tak bardzo przezywał granicę i rozmowę rozumiem Czecha :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe o czym rozmawiali Józek z Czechem. Jak znam Józka, to pewnie zapytał: a gdzie jest Lech i Rus

      Usuń
  2. Bogusiu,my są niedouczone ignorantki i nie można wymagać od nas takiej wiedzy i podzielności uwagi jakie cechują naszego Józefa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na drugi raz dzielimy się: Ty robisz zdjęcia wszystkim eksponatom po lewej, ja po prawej - a potem zaskoczymy Józefa

      Usuń
    2. Dorzućmy do spółki gang Olsena z mikrofonem i kamerą :D Wtedy będziemy mieć 100 % pewności,że nic nie przeoczymy :D:D:D W takim składzie będziemy nie do pobicia ;D

      Usuń
    3. Gang Olsena oczywiście będzie pędził środkiem ;"D

      Usuń
    4. Kamera niech rejestruje sufit- a nuż tam umieszczą jakiegoś latającego quetzalcoatla i niechcąco byśmy go przeoczyły

      Usuń
  3. Józek jest naszym niedoścignionym mistrzem i im szybciej się do tego przyznamy,tym lepiej dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo szybciej budzi moje skojarzenia. Gdy słyszą słowo: Muzeum od razu przypomina mi się, że zwiedzamy je szybciej niż inni

      Usuń
  4. Oj jak mogliście pominąć zdjęcie stegozaura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze wiele innych rzeczy pominęłyśmy, ale cicho sza

      Usuń
  5. Widać zainteresowania się zmieniają :)

    www.likwidacja-barier.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, a potem wszystko powraca, przynajmniej u Józia

      Usuń
  6. Jakiś malutki stegozaur musiał być w tych waszych podwórkowych kamieniach :)))
    różne drogi prowadzą do celu :) chyba też zacznę szukać "ciekawostek" w znalezionych kamieniach :))
    zacznę od dokładnego obejrzenia kolekcji kamieni Wojtka :)) pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
  7. Straszne niedopatrzenie z tą czaszką. Jak tam można było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba to będzie koniecznie naprawić - obiecuję specjalnie dla Was duże zdjęcie czaszki na blogu!

      Usuń