05 września, 2013

o człowieku na tak

Podczas ostatnich dni najbardziej zastanawiało Józka to, dlaczego w naszym kalendarzu pod datą drugiego września widnieją błyskawice. Józio doskonale wiedział, kto to narysował. Rozpoznawał też inne elementy rysunku, które wyraźnie świadczyły o tym, że jego brat Jasiek nie jest za bardzo zadowolony z rozpoczęcia roku szkolnego.
- ale dlaczego? - dziwił się Józek, który podczas wakacji często wspominał szkołę i najzwyczajniej w świecie tęsknił za nią. A gdy tylko nastał wrzesień cieszył się:
- będę odrabiał lekcje! - i nie dostrzegał, że w naszym domu był w swoim zachwycie osamotniony.
Po spotkaniu z wychowawczynią zmartwiło go tylko jedno:
- ja nie mam historii! A Jasiek w czwartej klasie miał!
Wiedziałam, że z bardzo dobrą pamięcią Józka nie wygram - musiałam pójść do piwnicy i wyciągnąć lekko zakurzony podręcznik Jaśka sprzed dwóch lat. Czytanie znacznie poprawiło nastrój Józkowi, a już następnego dnia czekała go jeszcze większa niespodzianka: oboje coś źle zrozumieliśmy i już dziś Józio będzie miał swoją pierwszą lekcję historii. Nic bardziej nie mogło ucieszyć. Nawet podśpiewywał sobie wczoraj na ten temat.
Nasz "człowiek na tak" nie zdenerwował się zmianami, których doświadczył pierwszego dnia szkoły: nowy wychowawca, nowi nauczyciele, nowe przedmioty lekcyjne, nowe sale nie zestresowały go. Szkoła pozostała ta sama, koledzy w większości - też, a wychowawczyni z lat wcześniejszych z uwagą wysłuchała jego recytacji: kto jest w klasie czwartej "a", kto jest w klasie czwartej "b" i kto jest w klasie czwartej "c". Józio mówiąc wpatrywał się uważnie w sufit i to też chyba jest jego sposób na ogarnięcie wszystkich zmian. Pani Dorotka na brak uwagi chłopaków ze swojej dawnej klasy nie może narzekać: odwiedzili ją od razu po rozpoczęciu roku szkolnego. Właściwie z rozpędu próbowali wejść do swojej dawnej sali. Widziałam, że Józio, gdy przechodzi obok tak dobrze znajomej mu sali dotyka lekko drzwi. Raz nie tylko dotknął, ale też otworzył i zajrzał do środka. Śmiał się potem sam do siebie, może wspominając to, co już było.
Józek, który jest na tak - raz stracił swoje opanowanie: gdy stanęliśmy przed łazienką, która według moich notatek miała być jego salą do języka angielskiego.
To go naprawdę zdenerwowało:
- zgubiliśmy się! - krzyczał
- ...ale przynajmniej wiemy, gdzie jest łazienka - próbowałam go pocieszyć.
Na szczęście wszystko się wyjaśniło i odeszliśmy od łazienki oznaczonej jako 22A i przeszliśmy do sali A22, w której rozpoczynała się lekcja.
Jakże mi brakuje tego bycia na tak!
Na razie mam inne doświadczenia. Denerwowałam się bardziej od Józka jego pierwszym dniem w czwartej klasie. Piętro wyżej Ela debiutowała w swojej pierwszej przedszkolnej grupie. Auto trafiło do mechanika już pierwszego dnia września. Nocami padały deszcze i wywoływały we mnie strach przed wszystkimi chorobami, które dopadną nas chwilę po tym, gdy już porządnie zmokniemy. W dodatku uparłam się, że już na samym początku i bez samochodu przewiozę całą wyprawkę przedszkolną dzieci.
Widok przedstawiliśmy zabawny: pchałam wózek, w którym siedziała Ela trzymająca mocno karimatę Staśka. Spod wózka wystawały torby z poduszkami i kocami do przedszkola. Staś dźwigał plecak z ubraniami na zmianę dla siebie i Eli. Do Józka plecaka wcisnęłam resztę. Ryza papieru ksero wieńczyła naszą wyprawę, ale kto ją miał i gdzie - tego już nie pamiętam. Jeśli dodam, że każde z moich dzieci ma teraz swój kluczyk do szafki i muszę to wszystko zapamiętać, to myślę, że zrozumiecie mój stan umysłu.
A jeśli chodzi o karimatę, to było tak, jak można było się spodziewać: Ela zrobiła karczemną awanturę, kiedy karimatę należało oddać do Stasia sali. Płakała tak rozpaczliwie, że kilkoro przechodzących rodziców zatrzymało się i pokiwało ze zrozumieniem głowami:
- jak ona tęskni za mamą!
Brakuje mi bycia na tak! Przez pierwsze dni przyprowadzałam dzieci do placówki rano, po kilku godzinach odbierałam Elę, a później jechałam po chłopaków.
Józek witał mnie stwierdzeniem:
- wszystko dobrze!
i ja też tak chcę powtarzać. Na razie biegam jak szalona po różnych instytucjach, bo wrzesień okazał się być miesiącem urzędowych niespodzianek: tylko wczoraj byłam dwa razy w ZUS-ie, w MOPS-ie i w Urzędzie Skarbowym.
Ale, ale .. w końcu udało mi się kupić nieosiągalny już prawie nigdzie pędzel do golenia, który wchodzi w skład wyprawki przedszkolnej Elusi. Pedzel ma służyć do tego, co Ela lubi najbardziej, czyli malowania swoich rączek farbami i dziś zawiozę go do placówki.
...czyli...ja też jestem na tak!

36 komentarzy:

  1. Bogusiu, jak Ciebie rozumiem! 2 września miałam jeszcze masę energii i dużo spraw do załatwienia. Po trzech dniach latania, dzisiaj czuję, że ruszam się jak mucha w smole, a i wstać mi ciężko kiedy już przysiądę... Dużo siły i cierpliwości! Ucałowania dla całej Waszej Rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia - my tak podobnie, podobnie przędziemy

      Usuń
  2. oj- lustrzane odbicie w działaniach- gdzie ta kawa i spokojne pisanie bloga ;-) Tak Ela i pędzel do malowania- super- dużo niech maluje rączkami :-) i stopami ;-)
    Tez mam nadzieję, na tak- choć nastroje przed drugim dniem w orzecznictwie wcale jakoś mi nie ułatwiają życia na TAK
    Trzymam kciuki za wszystkich Budnych i pozdrowienia dla Jarka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lustrzanego odbicia ciąg dalszy - w orzecznictwie byłam przedwczoraj, z Elą, która spędziła spotkanie pod krzesłem, krzycząc przeraźliwie.
      samochód już na chodzie i Jarek odwozi dzieci do szkoły, co mi pozwoliło dziś usiąść przed blogiem. A od jutra znów ten sam kołowrotek - MOPS, Urząd skarbowy itd.
      oczywiście przekażę pozdrowienia - i dla Twojej rodziny przesyłam!

      Usuń
    2. Jak przeżyję wrzesień to już wszystko przeżyję. Taniec węża z Mopsem, zusem, pfronem i innymi...rozumiem Cię kochana doskonale bo choć Antoś awansowal na przedszkolaka i nie mam go do 14.30 to i tak zwykle jem śniadanie dopiero jak go odbiorę:D
      A podróż do przedszkola tez mi jest znana, jeszcze nie tak dawno identycznie wędrowałam jak dromader po pustyni, tyle że do wózka były doczepione po bokach siaty z nakrętkami:) Przetrwamy Bogusiu, bo co, my nie damy rady???

      Usuń
    3. Dziękuję Bogusiu i nie daj się :-)

      Usuń
    4. Gosia damy radę i wrześniowi!
      Ania- wczoraj zasnęłam o 20.00, a to mi się już dawno nie zdarzyło

      Usuń
  3. A pani w MOPS-ie nie dziwiła się ,czemu nie pracujesz???
    O młodości:)Ja sobie dzisiaj nagrabię,ale powiem:za 10 lat będzie Ci tego kołowrotka brakowało:)))Przyjdzie nowy,jasne,ale maluchy już nie dadzą się wziąć na ręce:)
    Dobrze,że Sobie to zapisujesz-za kilka lat przeczytasz to z uśmiechem:)))Sił na dziś!
    Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można można- ja Magdalenę z orzecznictwa wyniosłam wczoraj na rękach- pozdrawiam Małgosiu

      Usuń
    2. Elcia jakby czytając Twoje słowa przedwczoraj w orzecznictwie, była wynoszona przez mnie na rękach- a wcześniej- trzymała się z całych sił krzesła.
      Małgosiu- przeczytam za klika lat i w dodatku z Waszymi komentarzami!

      Usuń
    3. No,Ela intuicyjnie wie,że u orzeczników trzeba się mocno trzymać:)
      Dla Józia-dobrych nauczycieli i podręczników do historii:)
      Ania,dzięki,z radością odwzajemniam:)Małgorzata:)

      Usuń
    4. M. - historii jednak nie było- przełożono- Józio wrócił rozżalony do domu.
      a jeśli chodzi wspomniany przez Ciebie MOPS i pytania pań o to, czy pracuję - to już odpowiadam: po tekście na blogu odezwała się czytelniczka- dziennikarka- zrobiła o tym audycję i od tej pory cisza i spokój nastały.

      Usuń
  4. Czwartoklasiści chodzą dumni po szkole...ach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Bogusiu jak ja Cię rozumiem, a mam tylko dwójkę. w dodatku nie radzę sobie nawet w połowie dzisiaj , a już 15 porażka. Muszę nauczyć się od Ciebie logistyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. logistyka kończy mi się zawsze w temacie sprzątania - tu przeważnie ponoszę klęskę

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. oczywiście, że zażartowałam sobie z mojego bycia na nie - ja jestem na tak!

      Usuń
  7. Wrzesień dla nas wszystkich miesiącem urzędowym: MOPS,orzecznictwo,izba skarbowa itd.;)
    Do tego dochodzi szukanie książek,bo nadeszła Nowa Era:)) Jak minie miesiąc to może będzie spokojniej :)
    Ciekawa jestem jak Ela radzi sobie w przedszkolu? pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś sobota - urzędy zamknięte - od rana błogi spokój, nie musiałam wstawać o piątej rano, biegać ze sterta dokumentów- chwilo trwaj

      Usuń
  8. U nas Bogusiu zmiany, zmiany więc omija nas wrześniowa zawierucha, ale niezmiennie trwamy przy Waszych rozterkach i kiwamy głową ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam o zmianach, bardzo jestem ciekawa i będę śledzić Waszą domową edukacją - zresztą Lasche odkąd zobaczyłam Twoje łódeczki z orzecha włoskiego- ja też jestem w Waszej edukacji domowej

      Usuń
  9. Jak dobrze Cię rozumiem, u nas początki szkolne to katastrofa jedna za drugą.Znajdę chwilę to napiszę.Miałam chęci teraz,ale niestety moja strona nie działa więc blog też. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie Basiu zaglądam, a tu brak bloga. z katastrof jeszcze będziemy się śmiać, jak tylko załatwimy wszystkie wrześniowe sprawy

      Usuń
    2. Nie wiem co się dzieje admin nie odpisuje, innych blogów także brak więc może bloa.pl mnie usunęło lub przestało istnieć.Nie wiem co myśleć,szkoda mi moich wpisów:( Czy na google lub onet blogi także są bezpłatne?Muszę założyć nowy chyba,ale jeszcze kilka dni poczekam,może to u nich usterka jakaś. ps.Z nowych słówek Stefcia w sklepie zażyczyła sobie krakersy SOLOWE czyli solone :) Pozdrawiam

      Usuń
    3. napisz do mnie maila - to opowiem Ci więcej o zakładaniu bloga na bloggerze w google, który jest bezpłatny - ale nawet pisząc tutaj muszę teksty kopiować, bo potrafiły zniknąć

      Usuń
    4. Wysłałam Ci e-maila.Pozdrawiam

      Usuń
  10. Czytam i uśmiecham się pod nosem:)Józio bardzo na TAK,sama widziałam Go we wtorek jak z uśmiechem pląsał po korytarzu tuż po 16-tej nic nie robiąc sobie z tego, że Panu ze świetlicy już nie jest tak do śmiechu,goniąc swojego podopiecznego.
    W mojej głowie od razu wyświetlił się film sprzed roku:"jestem ostatniiiiii, ostatniiii, wszyscy już poszliiiiii!!!!!- to Józio w świetlicy czeka na tatę. A teraz uśmiech na twarzy i "nic do bani":)
    Bogusiu, Ty nas tu trochę kokietujesz, bo Ty też jesteś człowiekiem na TAK, tylko pewnie tego w tej chwili tak nie widzisz( przypomnij sobie naszą rozmowę wtorkową przy wyjściu z ZUS-u o moim postrzeganiu siebie).
    Dasz radę, kto jak nie TY!!!!!????
    Buziam Was Kochani!!!!!!!!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie- nie tylko ja widzę w nim tę zmianę!
      Oczywiście, że dam radę i tylko z Wami się droczę, a że zaczęłam już zasypiać w połowie tygodnia o godzinie 20.00 - to tylko skutki uboczne

      Usuń
  11. I jeszcze....rozumiem doskonale Twój brak czasu i że brakuje Ci go teraz, by usiąść przed kompem i coś sensownego stworzyć na blogu, bo ja przy jednej Mai mam to samo, a Ty przy swojej wesołej czwóreczce....,to już ode mnie SZACUN!!!!
    A co do pierwszego dnia roku szkolnego...to u mnie też powinien był być zaznaczony w kalendarzu błyskawicami, ale o tym już u mnie na blogu(właśnie spłynęła na mnie wena twórcza i wieczorem wreszcie coś skrobnę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaś nie poprzestał na błyskawicach, tylko nie chcę do końca zdradzać jego sekretów - w każdym razie cały rysunek spodobałby Ci się

      Usuń
  12. No to muszę koniecznie zobaczyć te rysunki pod datą 2 września:)Ale to już po Twoim powrocie ze stolicy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po raz kolejny dziękuję za odwiedziny. Lubsko rzeczywiście bardzo ładne i pełne ciekawych budynków, w większości zaniedbanych i postrzeganych przez mieszkańców jako rudery. Tak właśnie było z drzwiami - były od odpuszczonego domu stojącego przy jednej z ulic i kiedy wyjęłyśmy aparaty, jakaś przechodząca obok pani powiedziała, że tu nie ma co fotografować, same ruiny...
    A co do "Człowieka na tak", to mój przełożony zabrał się ostatnio za czytanie książki "Odchodząc od nie". Poradziłam mu, by rozejrzał się lepiej za "Dochodząc do tak", bo może się okazać, że takiego tytułu nie ma i zostanie pomiędzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drzwi były urzekające - a tytuł książki trafny

      Usuń