23 września, 2013

o wrześniowym wyjeździe

Osobiście jestem przekonana, że podczas mojej kilkudniowej nieobecności zapanuje chaos. W domu zabraknie osoby, która zna położenie każdej ładowarki, sprząta, pierze, gotuje, przynosi zakupy i pomaga w odrabianiu lekcji. Na pewno wszyscy zapomną o stroju gimnastycznym dla Józka i kapielówkach na basen Jaśka. Dręczę sama siebie tego typu rozmyślaniami i gdzieś w tym wszystkim umyka mi fakt, że moje dzieci lepiej zachowują się, gdy mnie w pobliżu nie ma, a na pewno przejawiają samodzielność, o którą ich nawet nie podejrzewam.
Tak, ale przecież tylko ja wiem, jakie posiłki i w jakiej ilości zjada moja wybredna rodzina...zgłodnieją beze mnie...biedaki...
I znów wolę nie pamiętać o rozmowie, jaką ostatnio przeprowadziły moje dzieci. Nie chcę pamiętać, bo przecież dobrze być niezastąpioną:
- co by tu zrobić dziś na obiad? - zaczęła się ta rozmowa niewinnym pytaniem.
- rosół! - Jaśko wymienił tę jedną, jedyną zupę, którą zje na pewno.
- a może taką zupę, która robi ciocia - dodał Józek, ale szybko zamilkł i nie zdradził nam nic więcej: ani jaka to zupa, ani która to ciocia.
- najlepsze zupy robi mama Mateusza - rozmarzył się Jasiek.
- bo nasza mama jest najgorsza! - zakończył Józek, dając książkowy przykład autystycznej gafy.
Czy oni sobie beze mnie poradzą? Gdy wyjechałam dwa lata temu do szpitala, pięć opiekunek w osobach babć i cioć pomagało Jarkowi ogarnąć chaos rodzinny. Ja oczywiście tak dobrze nie mam - gdy zostaję z czwórką dzieci, to zawsze jestem sama - widocznie wszyscy uważają, że ja to sobie na pewno poradzę.
Józio jako dobry obserwator życia nie przejmuje się zupełnie tymi, którzy zostają w domu. Widocznie wie, że wszystko i tak potoczy się swoim porządkiem - najwyżej domownicy będą potykać się o niesprzątnięte rzeczy. Zastanowiło go natomiast to, czy ja sobie za granicą poradzę.
- czy mogę zobaczyć mapę? - poprosił mnie wczoraj. Zainteresował go każdy etap mojej podróży: liczyliśmy kilometry, które pokonam autobusem z Olsztyna do Warszawy, a później samolotem z Warszawy do Budapesztu i z powrotem.
- czy samoloty rozbijają się? - zapytał.
- niektóre tak, chociaż katastrofy lotnicze nie są częste. Mam nadzieję, że mój samolot szczęśliwie doleci do lotniska.
- przeżyjesz - ocenił Józio, a potem powiedział:
- będę tęsknił.
 I jeszcze:
- ja kiedyś też pojadę.
- ja też - zawołała Ela, która tego dnia nauczyła się udawać zombie w teatrzyku cieni, a następnie zrzuciła jednym ruchem monitor. Niestety dźwięku w komputerze do tej pory nie odzyskaliśmy.
Bagaż podręczny już spakowałam, czas ucałować tych tęskniących i wyjeżdżać.
Od środy jestem w Budapeszcie na Międzynarodowym Kongresie Autyzm Europe.


Kongres odbywa się raz na trzy lata i jest spotkaniem rodziców i profesjonalistów z całego świata. Na pewno będzie szansa na to, żeby zdobyć najnowsze informacje ze świata autyzmu.


Wyjeżdżam dzięki grantowi, który otrzymałam z fundacji JiM.

17 komentarzy:

  1. Bogusiu, trzymam kciuki, podczytuję anonimowo, (nabijam statystki) - PODZIWIAM, proszę kontynuuj, innej możliwości poznania waszego (???) świata nie mamy, tyle wytrwałości, innego spojrzenia na codzienność nie mamy możliwości podejrzeć. Pokazałaś nam Józka i podobne mu osoby w prawdziwym świetle. Powodzenia ala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że napisałaś- od razu liczby ze statystyki stają się bardziej ludzkie. Dzięki za dobre słowa- do zobaczenia na blogu

      Usuń
  2. Powodzenia i czekam na relacje z kongresu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogę się już doczekać, a na razie szlifuję angielski, żeby jak najwięcej przyswoić

      Usuń
  3. Czekam na relację Bogusiu! Udanego wyjazdu! Będziemy tęsknić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybko wrócę, już w niedzielę będę z powrotem

      Usuń
  4. Już tęsknimy :) zbieraj więdzę, aby później się z nami podzielić :)

    A Jarek da radę w końcu zaradny jest i dobrze gotuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Przecież te opiekunki to ja zorganizowałem...
      Poza tym miło słyszeć, że ktoś lubi moją kuchnię.
      Pozdrawiam, Jarek

      Usuń
  5. Udanej i owocnej podróży- Bądź naszym Promykiem i przynieś wieści.... Uważaj i dbaj o Siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo Bogusiu! Gratuluję! Już sie nie mogę doczekać relacji i kongresu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. czekamy na realcje, i powodzenia, zwłaszcza z samolotem

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja dziś publicznie przytulam Cię serdecznie i na dodatek całuję!100lat!!!Klimatycznych urodzin,w piwniczce,z czardaszem:)))Ja wznoszę toast byczą krwią:)))Za powodzenie, wszelkie!Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja jako manager :)p życzę spokojnej podróży do celu i z powrotem ,Jarek da radę nie tacy dali sobie radę jak trzeba .Jesteś naszym wysłannikiem ..bo któż jak nie TY :) ...tak Ty jesteś niezastąpiona!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chaos jest twórczy!!!:) Domownicy dadzą sobie radę, a Ty chłoń wszystko, przyjeżdżaj szczęśliwie i dziel się z nami:)
    Będziemy tęsknić razem z Józkiem :) Urodzinowe uściski i buziaki :) :W:

    OdpowiedzUsuń
  11. Bogusiu, dobrej podróży w obie strony. Wracaj bogatsza o nowe wieści ze świata autyzmu. Ja też z niecierpliwością będę czekała na Twoja relację pokongresową. Najserdeczniej pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczęśliwej i owocnej podróży!

    OdpowiedzUsuń
  13. niecierpliwie czekam na relacje ... szczęśliwej podróży Bogusiu :)

    OdpowiedzUsuń