31 października, 2013

o tym, że czasem trzeba sobie odpocząć

- mam taki plan - jak to mówi Józek, a ja to dziś za nim powtórzę:
- mam taki plan:
...poleżę dziś do góry brzuchem przez godzinę i nic nie będę robić! Dłużej leżeć nie będę, bo oczywiście z sześciu osób w rodzinie trzy są chore, więc wszystkie domowe obowiązki dziwnym trafem skupiły się na najzdrowszej z mam.

28 października, 2013

o mózgu

Wspomnienie Wielkiej Ucieczki Józka dręczyło nas od lat. Pięcioletni wtedy Józio uciekł babci podczas spaceru. Został znaleziony obok myjni i odwieziony radiowozem policyjnym do domu. Myślałam, że już nigdy nie dowiemy się, w jaki sposób Józek pokonał wtedy sporą odległość. Czy jechał autobusem, czy całą drogę przeszedł pieszo? Jak wyglądała jego droga przez ulice? Czy ktoś mu pomógł przejść pomiędzy samochodami? Czy nikogo nie zdziwił mały człowiek - nie mówiący - ale sam przemierzający kilka kilometrów?

23 października, 2013

o jesieni

- jestem źle czujący się! - stwierdza jesienny Józio, któremu ograniczamy ostatnio czas spędzany przy komputerze. 
Odchodzi od swoich filmów historycznych i mocno owija się kocem:
- bez komputera jest mi zimno!
Ja bez komputera jakoś jeszcze wytrzymuję, natomiast brak światła odczuwam depresyjnie. Rano, gdy wstajemy jest jeszcze ciemno, gdy siadamy do obiadu - już zapalamy lampy.

21 października, 2013

o dorastaniu

Okazuje się, że nie tylko dzieci podczas nieobecności rodzica wyrastają nagle i zaskakująco. Niektórym rodzicom to też się zdarza.
- mama - wielki! - usłyszałam podczas przywitania od mojej Eli. Możliwe, że przez tydzień pobytu na Kongresie Autyzm Europe urosłam. Bliższe prawdy jest to, że Ela nauczyła się nowego słowa, pozwalającego jej w końcu wyrazić, co naprawdę o mnie myśli. Mogło też się zdarzyć, że wyprostowałam się, a Ela to od razu zauważyła. Wewnętrznie się wyprostowałam, bo moje plecy, jak były zgarbione, tak nadal są.

17 października, 2013

o wcześnie wstających ludziach, którzy pewnej soboty spieszyli się na spotkanie

W sobotę moja torebka zyskała nowe wyzwanie: udźwignąć miecz, nóż i tarczę - oprócz zwykłego, sporego obciążenia. Miecz zdjęłam z pudła ze skarbami Stasia. Nie zauważyłam, że dla lepszego efektu posmarowano go czerwoną farbą, stąd pierwsze osoby, które przywitałam na Klubie Rodziców, miały później czerwone dłonie. Farba na szczęście szybko dawała się zmyć. Nóż spoczął obok tortu, a miecz wraz z tarczą trzymałam blisko siebie. Czas było rozpocząć pierwsze spotkanie Klubu Rodziców Autyzm Help w Olsztynie.

11 października, 2013

o papierosach raz jeszcze

Spotkałam dziś pięcioro ludzi palących papierosy. Pewnie tak dokładnie nie odnotowałabym ilości palaczy wokół mnie - gdyby nie to, że na spacerze towarzyszył mi Józek. Nierówna walka Józka z dymem papierosowym trwa od dawna. Podczas jednej z lekcji usłyszał o szkodliwości palenia i odtąd mówi napotkanym palaczom o chorobach nowotworowych. Całkiem niedawno obrał nową taktykę.

09 października, 2013

o pewnościach

Co trzy lata zbieram wszystkie możliwe dokumenty i przekładam je urzędnikom z miejskiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności. Stawiamy się później na obowiązkowym spotkaniu z komisją, która ocenia, czy mój Józek jest jeszcze osobą niepełnosprawną, czy już nie. Widocznie znane są przypadki cudownego uzdrowienia z autyzmu i dlatego nigdy nie przyznano Józkowi orzeczenia o niepełnosprawności, ważnego do 18 roku życia.

07 października, 2013

o torcie po pogrzebie

- sto lat, sto lat! - zagrzmiało w autobusie, którym wracaliśmy z pogrzebu. Józek tego dnia zachowywał się niezwykle elegancko, a teraz uznał, że nareszcie nadszedł czas, żeby przypomnieć mi o moich urodzinach sprzed tygodnia. 
 - zrób tort, mamo - teraz! - krzyknął. Rozejrzałam się dookoła szukając możliwości ucieczki przed hasłem zrobienia tortu. Pieczenie ciast to zdecydowanie nie moja działka.