26 listopada, 2013

o lęku po raz drugi

Wszystko układało się po mojej myśli, dopóki nie wyrósł przed nami płot z siatki.
Strach mnie złapał za gardło - zbliżała się wizyta u dentysty, a my staliśmy przed przeszkodą nie do pokonania. Przynajmniej tak mi się wydawało.

- tędy - Józek pokazał błotnisty pagórek tuż obok.
Wdrapaliśmy się, chociaż było stromo. Złapałam za zwisającą gałąź i już byłam na górze. Mogłam podziwiać nieznaną mi wcześniej budowę - być może stacji benzynowej, która zagrodziła nam drogę.
Gubiąc po drodze błoto z butów dotarliśmy do przystanku. Oczywiście autobus już odjechał.
- idziemy - zdecydował Józek - nie możemy się spóźnić.
Pobiegliśmy.
Wpadliśmy do dentysty mokrzy od potu i brudni.
- zdążyłem w ostatniej chwili - ucieszył się Józek, a ja zaczęłam się bać. A jeśli Józek, zaskoczony wiertłem, kopnie panią dentystkę, która na razie uśmiecha się do niego miło?
- usiądź, proszę - Józio otrzymał zaproszenie, a ja uwiesiłam się na jego rękach i przygotowałam się do blokady nóg.
Józek, zupełnie rozluźniony, ocenił, że ten sprzęt wokół niego to nic innego, jak wynalazki.
Po wszystkim zszedł z fotela, jak gdyby nigdy nic.
- udało Ci się - pochwalił panią. 
Myślę, że ze względu na jego wdzięk pozwolono mu oglądać z bliska to, co działo się u następnego pacjenta, czyli u mnie.
- ile razy byłaś u dentysty, mamo? - zapytał Józek patrząc mi prosto w oczy z odległości 10 centymetrów.
- uhyyhy, mmmhmm - odpowiedziałam siedząc z otwartymi ustami.
- policzę - zadeklarował Józio, zajrzał do mojej buzi i następnie triumfalnie ogłosił:
-  trzynaście razy byłaś!
Każdą czynność dentystki oceniał z ciekawością naukowca. Potem, korzystając z mojego unieruchomienia, złapał za moją lewą powiekę:
- masz umalowane oko!
Pogniótł trochę palcami, chyba sprawdzając, czy to się łatwo zmywa.
- yhhhy, mmmhmmm - upomniałam go karcącym tonem, a przynajmniej mam nadzieję, że tak to zabrzmiało.
Stojąc już na przystanku pomyślałam, że chociaż powrotna droga minie nam bez przygód. Tylko, że nasz autobus nie przyjechał i nagle przestało być zabawnie. Było po 16:00, czyli ciemno. Zdenerwowany Józek biegł przed siebie. Mimo dość ciężkiego szkolnego plecaka w szybkim tempie dobiegł do następnego przystanku. Zdecydowałam wsiąść do pierwszego autobusu, który właśnie nadjechał. Byle już nie biec.
Przede mną jakiś chłopiec spał na siedzeniu - widocznie nie tylko na nas ta dziwna, jesienno - ciemna pora tak działa.
Przed naszym przystankiem potrząsnęłam ramieniem chłopca:
 - czy to nie Twój przystanek?
Rozejrzał się uważnie:
- nie, nie tu - i zasnął dalej.
Wysiedliśmy.
To nie była droga, którą Józek dobrze zna. To nie była nasza dzielnica. Józio zatrzymał się.
- boję się ciemności - powiedział.
Nie było aż tak bardzo ciemno, przy ulicy stały lampy, nad miastem widać było łunę świateł, a niedaleko prawie błyszczał supermarket. Przypomniała mi ciemność z lasu o północy, która mnie kiedyś przestraszyła.
- no co to zrobimy? - popatrzyłam na Józka.
- boję się ciemności - powtórzył.
- możesz boksować ciemność, zobacz: o tak! - pokazałam mu kilka ruchów rękami.
- nie chcę.
- możesz skakać, krzyczeć, kłócić się z ciemnością, wołać: nie boję się ciebie! - rozkręcałam się w pomysłach. Miałam ochotę skakać.
- nie, zamknę oczy i pójdę - powiedział Józek, wziął mnie pod rękę, żeby się nie przewrócić i tak doszliśmy do domu.

16 komentarzy:

  1. ach te lęki...., ale super było u dentysty i wspaniale, że choć część owych/ lęków/ mija, też już nie walczę z Magdulą u dentysty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś nie poszedłby nieznaną drogą:)

      Usuń
  2. U nas dentysta niestety pod narkozą, były różne próby ,ale o mały włos skończyło się dziurą w języku. Od tej pory nie ryzykujemy. Dzielnego masz syna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam, że narkozą się to skończy i u Józka

      Usuń
  3. Taki luzik u dentysty-pozazdrościć:)
    Zamknąć oczy ,by nie widzieć ciemności-genialne:)))Mnie się wydaje,że bardziej Józiowi przeszkadza jakaś gra cieni i blasków,niż ciemność.Ma czas oswajać ciemność:)Dobrze,że Ci o wszystkim mówi:)Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To co nazwane, moze być oswojone.... Okreslony lęk-ciemność będzie pewnie Józio sobie powoli "oswajał" i wreszcie przestanie na nią zwracać uwagę... Tęskno mi do Was...
    Dobrze mi jest Ciebie czytając Bogusiu!!! doris

    OdpowiedzUsuń
  5. "Ciemność, widzę ciemność. Ciemność widzę!" - kto wie, z jakiego to filmu? Takie skojarzenie z nie patrzeniem na ciemność Józia ;)
    Gratulujemy wizyty u dentysty. Aspik był u stomatologa 24 razy (musiałam policzyć :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. halo proszę nie gasić, halo halo czy można stąd zadzwonić na miasto, halo małżonka sie niepokoi...

    OdpowiedzUsuń
  7. jutro stąd też uciekniemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seksmisja po raz trzeci- może dalsze odcinki dla fanów?

      Usuń
  8. Ależ proszę :)
    "Albercik, wychodzimy".
    Dlatego nasz kot ma na imię Albercik ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Komentarze zaczęły żyć własnym życiem :D

    OdpowiedzUsuń