23 listopada, 2013

o lęku po raz pierwszy

Znienacka Józio rozpoczął ze mną rozmowę o swoim lęku. Od początku temat zapowiadał się bardzo tajemniczo:
- F... - zaczął Józek i zawahał się.
Okazało się, że zdradził mi właśnie pierwszą literę imienia kogoś, kogo się boi.
Dopiero po chwili powiedział bardzo cicho:
- ...i..l..i..p - każdą literę wymawiał powoli, tak jakby całe słowo tworzyło jakiś trudny obraz. I chyba rzeczywiście w jego wyobraźni pojawiło się od razu coś bolesnego, bo Józek zamknął oczy i schował głowę w rękach.
- o co chodzi z tym Filipem? - dopytałam.
- on jest z hitlerowskich Niemiec - wyjawił mi Józek, dramaturg - naturszczyk. A że jest mistrzem w budowaniu napięcia, to dodał jeszcze:
- Filip mieszka w piekle.
Doświadczenie mi podpowiadało, że w odnalezieniu Filipa ani hitlerowcy, ani piekło mi nie pomogą. Znam doskonale te barwne porównania Józkowe. Kiedyś moja rodzina usłyszała od niego, że wyjechałam do Afryki, bardzo daleko i już tutaj nie wrócę. A wszystko przez to, że tamtego dnia nie określiłam dokładnej godziny powrotu do domu. Powiedziałam, że przyjdę około godziny czternastej. Minutę po 14:00 Józio z rozpaczą w głosie stworzył dla mnie nową historię życia. Innego dnia nauczycielki ze świetlicy usłyszały od Józka smutną opowieść o tym, że umarłam i już nigdy po niego nie przyjdę. Józio zniecierpliwił się wtedy moim spóźnieniem i stworzył od razu tragiczny obraz.
W szkole dowiedziałam się, że Filip to chłopiec z gimnazjum, z którym Józek spotyka się na wspólnej stołówce. Filip zorientował się, że istnieje hasło "zjem Cię", które jest piętą achillesową Józka. Józkowa wyobraźnia przegrywa wtedy z logiką, a dosłowność przekazu wywołuje u niego lęk. Rzuca się mój chłopak wtedy na ziemię, krzyczy, ucieka - czasem wszystko naraz, czasem w dowolnej kolejności.
Czas na kolejną rozmowę z Józkiem. Przypomniałam mu, że w tamtym roku już był taki problem, tylko z inną osobą. Jego wychowawczyni uczyła go tego, jak nie reagować na to hasło. Opowiadam mu o sukcesie - udało się Józkowi kiedyś powiedzieć do końca wiersz mimo tego, że któryś z chłopaków szeptał (a to gorsze niż krzyk, bo szept Józek słyszy doskonale):
- zjem Cię...
A Józek wtedy nie przerwał recytacji, nie rzucił się na podłogę. Ta było kiedyś, ale wcale nie pomaga to Józkowi teraz. Słyszę od Józefa:
- już nie będę chodził do szkoły. Tylko dziś, w piątek pójdę - a od poniedziałku zostaję w domu.
Rozmawiam z wychowawczynią, z paniami ze świetlicy, z panią psycholog - wszyscy o Józkowym lęku już wiedzą, wszyscy mu pomogą w poradzeniu sobie z tą sytuacją.
A w domu zaczynamy ćwiczyć. Zaczynam od pewnej propozycji:
- Józio - wyobraź sobie, że ja jestem Filipem. Mówię do Ciebie: "zjem Cię!" A Ty wtedy powiedz: "- jak jesteś głodny, zjedz raczej obiad!"
Józek patrzy na mnie uważnie, nie rozumie, o czym ja właściwie mówię. A potem na świetlicy oblewa Filipa wodą.
Chyba przed nami jeszcze wiele ćwiczeń.

34 komentarze:

  1. O , Józek właśnie został psychologiem - dietetykiem :) Przecież woda studzi różne zapędy i popędy, tudzież pomaga okiełznać apetyt :) A jak Filip chce jeść naszego kerownika k.o, to Józio świetne remedium mu zapodaje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek to znany nie-agresor ( w przeciwieństwie do swojej siostry-drapieżnika). Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, że Józek kogoś wodą ze szklanki oblewa. Musiał się poczuć bardzo bezradny.
      Ela w takiej sytuacji od razu dałaby piąstką w nos i spawa skończyłaby się po pierwszym: "zjem Cię"

      Usuń
  2. moze Józkowi kojarzy się z wampirami?ze ktoś mu wbije zęby w szyje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, Józek nie wierzy w wampiry. Myślę, że boi się dokuczania i tego, co taka osoba agresywna może mu zrobić. Na przykład zjeść.

      Usuń
  3. był taki czas kiedy w klasie Tomka pojawił się "diabeł" i moje misiatowate dziecko zaczęło się bronić ołówkiem, cyrklem - STRASZNY CZAS DLA TOMKA - szacun dla Józia woda lepsza od cyrkla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że chłopcy określenia nawet mają podobne na oprawców- diabeł, piekło
      myślę, że złapał, co było pod ręką. Woda w stołówce, kotletem by nie rzucił.

      Usuń
  4. mam pytanie z Facebooka od znajomej Dorotki:
    - dlaczego Filip jest z hitlerowskich Niemiec?
    właśnie...tu jest ten dramatyzm Józkowy... J. czyta ostatnio książki historyczne i w ten sposób porównał swoją sytuację do Polski napadniętej przez hitlerowców

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pociągnij myśl-nawet oni tak nie robili-przepraszam,wiem jak to brzmi:(((
      .Może Jaś-kiedyś Józio dawał sobie tłumaczyć jakieś sprawy pojęciem "żart"-nie da się teraz?Małgorzata:)

      Usuń
    2. na pewno coś wymyślimy - na Filipa wpływu nie mamy- przy nauczycielach może się hamować, żeby potem Józka zaczepić na korytarzu. Pozostaje nam nauczenie Józka- nie reaguj! żart - z tym trzeba spróbować

      Usuń
  5. Nie mogę sobie wyobrazić jak musiał się czuć skoro doszło do akcji z wodą , ale tak z drugiej strony chyba byłabym dumna(mam nadzieję,że mnie rozumiesz) gdyby któreś z moich dzieci zdobyło się na taki czyn :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że woda to najmniejszy wymiar kary ;) Jarek

      Usuń
  6. Nic dziwnego, że porównuje sytuacje z Filipem do hitlerowskich Niemiec, dla niego to pewnie bardzo podobny poziom zastraszenia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, w dodatku to piekło, żebym już nie miała wątpliwości

      Usuń
  7. Z bezsilności ludzie robią różne rzeczy. Czy ćwiczenia w zeszłym roku polegały na koncentracji na czymś innym tzn. na tym wierszu? Bogusiu i z innej mańki, u Frania toczy się dyskusja o naszej książce i bardzo liczę na to, że się wypowiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz zajrzę do Was.
      Muszę podpytać wychowawczyni z ubiegłego roku, jak udało się wtedy Józka tak uspokoić, żeby nie dał się sprowokować

      Usuń
  8. Bogusiu, a czy Filipowi szkoła tez pomoże ze zrozumieniem, że takie zachowanie jest obrzydliwe?

    OdpowiedzUsuń
  9. znając Józka trudno mi uwierzyć, że mógł kogoś polać wodą, chyba że lęk jest tak straszny- ech- Filip musi być taki okrutny???? Ja z Magdą niektóre tematy przerabiam na obrazkach, dlatego np.: wiem, ze boi się koni bo mogą ugryźć w rękę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda?! to niespotykanie spokojny człowiek :)

      Usuń
  10. Znam ja te strachy. Kuba od nowa przeżywa lęk i odrzucenie. Jest coraz gorzej. Muszę biegiem do pedagoga lecieć zanim zamknie się w sobie na dobre. A tu nauczycielka w dobrej wierze namawia go na wyjście z klasą, a on nie chce.. Ona zadowolona, że przy niej sprzeciwu nie zgłasza, a on w domu stęka, jęczy i nazywa wychowawczynię głupia baba :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedny Józek... ale może woda nauczyła czegoś Filipa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bogusiu, czy z daaawnych czasow pamietasz kawaly o Polaku, Rusku i Niemcu? Byl taki jeden fajny, pasujacy do sytuacji Jozka. Dlaczego? Bo boimy sie zazwyczaj czegos nieznanego ;)

    Polak, Rusek i Niemiec spotkali na drodze diabla, ktory obiecal puscic ich wolno, jesli przejda przez tunel, ktorego wszyscy sie boja, bo siedzi w nim potwor, ktorych wszystkich pozera. Kazdy mojg wybrac jeden z przedmiotow: rewolwer, karabin maszynowy albo latarke. Pierwszy na ochotnika do tunelu wszedl Niemiec z rewolwerem. Idzie, idzie, nagle slyszy: "Mam cie! Zjem cie! Mam cie! Zjem cie!". Przerazony Niemiec rzucil rewolwer i uciekl.
    Drugi do tunelu wszedl Rusek z karabinem, pewny siebie, bo z karabinem kazdemu da rade. Idzie, idzie, nagle slyszy: "Mam cie! Zjem cie! Mam cie! Zjem cie!". Rusek przerazony rzucil na ziemie karabin i co sil w nogach pognal z powrotem do wyjscia.
    Ostatni do tunelu wszedl Polak, ktoremu zostala do obrony jedynie latarka. Przerazony myslal, ze skoro Niemiec i Rusek uciekli z przerazenia, to potwor musi byc naprawde straszny i jak on biedny ma mu dac rady latarka? Zebral cala odwage i ostroznie wszedl do tunelu. Idzie, idzie, nagle slyszy: "Mam cie! Zjem cie! Mam cie! Zjem cie!". Polak na uginajacych sie ze strachu nogach zapalil latarke i co widzi? Na duzym kamieniu siedzi maly, chudy, obdarty zebrak, trzyma w dloni ogorka i z uporem do niego powtarza:" Mam cie! zjem cie!, Mam cie! Zjem cie!". Polak sie przywital, zyczyl smacznego, po czym raznie ruszyl w dalsza droge. Diabel zaskoczony niebywala odwaga Polaka puscil go wolno.

    Mozliwe, ze kawal w tej formie bedzie dla Jozka za trudny, ale moze posluzy jako przyklad? Jozek sie boi, ze Filip faktycznie go pozre i ja bym tu probowala mu wyjasnic, ze nie ma takiej mozliwosci, bac sie nie ma czzego, bo Filip tylko tak mowi, widzac, ze Jozek sie boi. Podalabym kilka przykladow zwrotow, ktore mowimy wcale nie majac na mysli doslownie takic slow. Np "rzuc okiem". Przeciez nie chodzi o zawody w rzucaniu galkami ocznymi. Nawet takie pospolite "Dzien dobry" to tylko zwrot, ktory nie oznacza doslownie, ze dzien jest dobry, bo uzywamy go przy przywitaniu nawet, jesli pogoda jest do niczego, mamy migrene, wylaczyli prad i wode a kaloryfer cieknie. Ja to bym tu sie na Filipie "zemscila" kazac Jozkowi narysowac, co by z nim mozna bylo zrobic, np owinac z gory na dol papierem toaletowym, zalozyc na glowe nocnik, wsadzic do armaty i wystrzelic na ksiezyc ;) Najlepiej cos, czego absolutnie nie da sie zrealizowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja to ten kawał słyszałem w wersji "mam cię zjem cię obedrę ze skóry" i w ciemności siedział żebrak z bananem. ;)
      Pozdrawiam, Jarek

      Usuń
    2. zawody w rzucaniu gałkami ocznymi- Ania- świetny komentarz- żart jest niezły i w temacie

      Usuń
  13. Komentarz Ani- Naszej Kochanej Ani z Holandii( Aniu tak Cię nazywamy z Bogusią:) rozśmieszył mnie do łez!!!!!!To jest właśnie TO!!!!Nasze dzieci boją się nieznanego, Ich wyobraźnia podsuwa takie obrazy, które wydają sie śmiertelnie groźne.No i ta Ich dosłowność.........Ale i tu jestem w pełni wyrozumiała, bo i ja w wielu sytuacjach biorę dosłownie wiele rzeczy, a na kawałach się nie znam( no oczywiście oprócz tych o blondynkach-te akurat uwielnbiam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już próbowałam zjeść Józka,tzn pokazać mu, że fizycznie to niemożliwe, bo musiałabym mieć szczękę jak rekin. Śmiał się, ale nie przekonałam go, a szkoda

      Usuń
  14. Gdy dowiedziałem się o problemie Józka. Przećwiczyłem z nim reakcję na groźbę zjedzenia. Zachęcałem go do tego by, w tekiej sytuacji proponował sado-głodomorowi rozpoczęcie konsumpcji od nogi ubranej w but. Ja odgrywałem Józka, a Józek Filipa. Padła groźba zjedzenia. Z mojej strony propozycja i zachęta w wyciągniętej nodze w bucie. Józek oczywiście spróbował, skrzywił się, zaczął pluć i ze śmiechem uciekł z placu boju.
    Pozdrawiam, Jarek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak:)))A Filip na to:ja zaczynam od ucha:)))????Małgorzata:)))

      Usuń
    2. Już by chyba nie odpowiedział, bo dławiłby się butem. ;) Jarek

      Usuń