06 grudnia, 2013

o tym, którego imię rozpoczyna się literą M.

- Święty Mikołaj umarł... - zaczynał od tygodnia swoje rozmyślania Staś.
- ...zamiast niego rodzice i elfy muszą podkładać prezenty - opowiadał każdemu, kto chciał tego słuchać oraz każdemu, kto absolutnie nie chciał, ale zbytniego wyboru nie miał.
Silny w wierze Józek nie miał zamiaru pogodzić się ze Stasiową wersją wydarzeń i po każdej wzmiance o nieżyjącym Mikołaju dochodziło do braterskich rękoczynów.
Rozdzielałam ich, gdy tylko byłam w pobliżu, a gdy biegłam gdzieś za Elą wołałam z daleka - ku oburzeniu ludzi przysłuchujących się:
- ani słowa więcej o św. Mikołaju! Czy każdy mnie usłyszał - nie rozmawiamy o Mikołaju!
W lodówce stał u nas karton z mlekiem i ze słomką, przygotowany na Mikołajki.
Józio od ust sobie to odjął - bo jako to amerykańskie bajki wspominają: święty Mikołaj pije ciepłe mleko i zjada ciasteczka. W związku z tym Józef próbował mi ostatnio z ręki zabrać moje i tylko moje ciasteczka, którymi zagryzałam smętną rzeczywistość:
- a dla Mikołaja to co w piątek damy? - z wyrzutem patrzył mi w oczy.
- dla Mikołaja? - Staś był od razu blisko - święty Mikołaj był biskupem i umarł już dawno temu i ....
U przyjaciela Józka, Igora, też w lodówce stoi kartonik ze szkolnym mlekiem - dla Mikołaja. Zmówili się chłopaki, czy co?
Gdzie ten św. Mikołaj mieszka i w jaki sposób przynosi prezenty, to w ogóle nie interesowało Józka. Liczyło się mleko z lodówki i ciasteczka.
Zabrałam niedowiarka Stasia na zakupy, razem mimo silnego wiatru i śniegu doręczyliśmy prezenty do domu, chowając je pod kurtką przed frakcją wierzącą w Mikołaja.
Długo czekaliśmy, aż Józek podgrzeje mleko i przygotuje ciasteczka. Odgoniliśmy Elę, która z wrodzoną inteligencją przebrała się w płaszcz i czapkę Mikołaja i z okrzykiem:
- hohoho!  - odgryzła piernikowemu chłopcu głowę.
Na szczęście mieliśmy zapasowe ciastka.


Potem czekaliśmy, aż wszyscy zasną, żeby podłożyć prezenty, ale w końcu to ja i Staś zasnęliśmy, zmęczeni zakupami. A rano prezenty były już w butach.
- skąd one się tu wzięły? Pewnie ktoś z rodziny je podłożył. Musieli widzieć, że je przynieśliśmy - ocenił Staś.
- św. Mikołaj dziś zjadł moje ciasteczka i wypił mleko - hura! - ucieszył się Józek.
Rzeczywiście - kubek był pusty, a z ciastek pozostały okruchy.
- Mikołaj był u nas przed godziną 6:00 - uściślił Józef i chyba tak właśnie było.

19 komentarzy:

  1. :D Rewelacja!!!! Staś detektyw - jestem wielką fanką!!! U nas podobnie...wersja ze świętym Mikołajem i podróbką z Laponii ciągle się zderzają. Aniela bezkrytycznie przyjmuje obie wersje i moje tłumaczenie o co w tym wszystkim chodzi z akcentem na Laponię jednak, a Adaś ma duużo pytań i za rok, dwa pewnie będziemy razem te prezenty kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dam ci pewną radę, jako mama z doświadczeniem: zaśnij w odpowiednim momencie...Mikołaj sam przyjdzie: hihihi!

      Usuń
  2. Twój tekst "ani słowa więcej o św. Mikołaju! Czy każdy mnie usłyszał - nie rozmawiamy o Mikołaju!" jest boski.Jesteś super :D:D Pozazdrościć umiejętności opisywania w tak wspaniały sposób. Książkę napisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyrodna ze mnie czasem matka, o Mikołaju nie pozwalam mówić: hohohoho!

      Usuń
  3. Bogusiu, my naprawdę mamy podobne rodziny! U nas rolę " chochlika", co to niszczy ducha świąt pełni w tym roku Hania. Rzylazła z przedszkola i zapowiedziała , że prezentów w tym roku nie będzie bo Mikołajowi się umarło, jest w niebie a stamtąd nie dochodzą paczki z prezentami. Oj, długo trzeba było Antosia uspokajać, że jednak warto postawić ciastka i mleko na parapecie. Zadzwiające, że gdy " chochlik" odkrył rano na pościeli prezent już mu koncepcja martwego Mikołaja tak nie przeszkadzała. Ba, ukuła nawet teorię, że to duch świętego Mikołaja przyniósl prezent z wdziecznosci za jedzenie, b wiadomo, duchy często chodzą po nocach i są głodne. I tak zaliczyliśmy Wszystkich Świetych, Dziady i Mikolaja w jednym . Prawdziwy eklektyzm!!! A z pania w przedszkolu to ja sobie pogadam o martwym Mikolaju....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam, że napiszę coś nowego, co gdzie indziej na pewno się nie zdarzyło...okazuje się, że duch umarłego Mikołaja jest wszędzie: huhuhu!

      Usuń
  4. Według Igora, to właśnie Józef był inicjatorem poczęstunku dla Mikołaja :D Tak więc przyniesione ze szkoły mleko było najgorliwiej strzeżonym produktem w naszym domu. Zostałam też nakłoniona do zakupu ciastka " a najlepiej dwóch, żeby Mikołaj nie był głodny ( cyt. dosłowny ) . Józek ma dar przekonywania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a od Was do nas to kawał drogi, więc to chyba z głodu Mikołaj zjadł tak dużo z naszych ciastek hyhyhy!

      Usuń
  5. No to Staś szybko pozbawi złudzeń Elę:)))Wierzą ,czy nie-i tak czekają:)))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja czekam co roku: dziś w bucie znalazłam waciki: hahaha!

      Usuń
    2. Hahahahahahahahahaahahahahahahaha!!!!!

      Usuń
  6. Mikolaj byl dluuugo jedna wielka zagadka dla mnie. No bo jak to, najpierw chodzi 6 grudnia, potem pod choinke w wigilie prezenty podrzuca ( o ile sie na parapecie uchylonego okna odpowiedni liscik zostawilo). Jedni mowia, ze biskup, drudzy, ze z Laponi albo bieguna... No przeciez w ogole sie w tym polapac nie mozna! Sprawa wyjasnila sie w Holandii ;) Mikolajki to najbogatsza tubylcza tradycja. ten "prawdziwy" Mikolaj, obchodzacy imieniny/ urodziny 6 grudnia. Byl biskupem Miry, ale potem osiadl w Madrycie, gdzie w tajnym miejscu mieszka przez wiekszosc roku z masa czarnych Piotrusiow - pomocnikow w barwnych strojach, jak na paziow przystalo :) W polowie listopada wsiadaja na parowiec i plyna do Holandii. Co roku w innym miescie jest oficjalne powitanie Mikolaja. Mieszkaja przez 3 tygodnie w Wielkim Domu Piotrusiow, ktorego lokacja jest utrzymywana w najwiekszej tajemnicy, ale w zasadzie wszedzie jest urzadzany pokoj czy dom dla Mikolaja, ktory dzieciaki lubia odwiedzac. Mikolaj jezdzi po kraju na bialym koniu Amerigo (to taki specjalny, noca potrafi po dachach skakac). Dzieci przez caly okres pobytu Mikolaja ustawiaja przed kominkami wieczorem buty. Prawidlowe stawianie buta musi zawierac 3 elementy : odspiewanie mikolajnowych piosenek i wlozenie do buta rysunku lub listu dla Mikolaja i marchewki albo kostki cukru dla Amerigo. Noca Czarne Piotrusie niepostrzezenie w niewyjasniony sposob zabieraja upominki dla Mikolaja i Amerigo, w zamian zostawiajac jakis drobiazg i rozsypujac pepernoten, drobniutkie, okragle kruche ciasteczka, z przyprawami jak w pierniku. Na Mikolajki sa tez specjalne inne ciastka i slodycze, cukrowe zaby i myszy w czekoladzie, macepanowe figurki, "gumowe" niby-piernikowe ciastka taai-taai, slodkie kolorowe pianki i obowiazkowe: czekoladowe litery , ktore kazdy w bucie w koncu znajduje. W wigilie urodzin Mikolaja, 5 grudnia jest wielkie swieto. Wszystkie sklepy sa wczesniej pozamykane (cos jak w Polsce na Wigilie), rodziny spotykaja sie przy wspolnym stole, wymieniaja prezentami, robia suprizes (czyta sie tak jak sie pisze), sa to specjalne prezenty, ale samodzielnie robione, no telefon czy wypasiony aparat fotograficzny wykonany z... kartonu :) Towarzysza temu rozne gry, uklada sie wierszowane zyczenia czy opisy roznych osob itp (na punkcie rymowanek tubylcy maja zupelnego swira). W nocy Mikolaj i Piety roznosza ostatnie prezenty, po czym niepostrzezenie wracaja do Hiszpanii by wrocic za rok. Ten Mikolaj , Sinterklaas (od Sint Nicolaas) to swiety biskup, chodzi w bogatym biskupim stroju z wszystkimi jego atrybutami i ma wielka czerwona ksiege, w ktorej zapisane sa wszystkie dzieciece uczynki z calego roku.
    Na Boze Narodzenie przybywa z Bieguna Polnocnego wymyslony przez Coca-Cole Kerstman, wlasciwie kopia amerykanskiej tradycji (tam Mikolaja 6 grudnia nie znaja i nie obchodza). chodzi w czerwonym kubraku,lata saniami zaprzezonymi w renifery. Ta tradycja jest bardzo komercyjna, tubylcy jeszcze dochodzacy do siebie po Mikolaju w zasadzie tylko dosc drobne prezentu pod choinke wkladaja. Swiateczne tradycje to w zasadzie przejete z zagranicy zwyczaje, glownie z Niemiec i Ameryki. Tubylczych koled, w przeciwienstwie do piosenek o Mikolaju jest bardzo malo, wiekszosc to koledy niemieckie lub piosenki amerykanskie. Swieta to pasterka (dla tych, co do kosciola chodza), choinka i mnostwo dekoracji (ubiera sie tuz po Mikolaju), tuz po Nowym Roku albo Trzech Krolach zywe choinki sa zbierane w jednym miejscu i pali sie ogroooomne ognisko :) Niekotre stowarzyszenia w ten sposob zarabiaja, chodza po domach, zbieraja rozebrane choinki i za kazda jakies tam grosze dostaja. U nas zazwyczaj miejscowy scauting w ten sposob cos tam zarabia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania- taki tekst pisałabym chyba z tydzień- jak dużo szczegółów i informacji - super- dzięki! hip hip hohohoho!

      Usuń
  7. Jak ja byłam mała, to do mnie 6 grudnia przychodził Mikołaj, a w Wigilię - Dzieciątko podrzucało prezenty pod choinkę :) Jestem Ślązaczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiwat polskie tradycje - a tu mamy Józka- znawcę bajek amerykańskich.

      Usuń
  8. No, a ja starałam się Pawłowi odkryć w tym roku całą prawdę o Mikołaju. Jakoś mi nie wyszło.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz przeczytam, co tam u Pawła słychać - zawsze mam w pamięci tę opolską wystawę i ich razem siedzących: Józka i Pawła - pogrążonych w książkach

      Usuń
  9. A ja przeżyłam horror, bo u nas Mikołaj wciska prezenty pod poduszkę i mój 9 latem otworzył oczy, w nocy a ja z tym szeleszczącym prezentem ...brrr... Okazało się jednakże, że to tylko przez sen :))

    OdpowiedzUsuń
  10. W pierwszej chwili skojarzyłem z postacią Morgotha z Tolkienowskiego Silmariliona.

    OdpowiedzUsuń