21 grudnia, 2013

o zepsuciu, czyli pierwsza odsłona Świąt z Budnymi

- zepsułeś Święta - to Twoja wina! - z pełną parą i oburzeniem zakrzyknął wczoraj Józef.
Co mogło wywołać aż takie oburzenie i rozpacz w głosie naszego ulubieńca?
Cóż, tak naprawdę to najczęściej jest byle co. Oczywiście - z naszego punktu widzenia, natomiast z jego punktu widzenia, siedzenia, a czasem leżenia na chodniku - żal jest zawsze uzasadniony i ma podłoże logiczne.
Rozpacz na przykład ogarnia Józefa, gdy mama przyjdzie minutę później. Gdy autobus nie przyjeżdża zgodnie z rozkładem. Gdy rodzeństwo nie ubiera się rano dostatecznie szybko, a Józkowi - w jego ocenie - grozi spóźnienie do szkoły.
Ostatnio oberwało się rodzeństwu od Józefa, słownie rzecz jasna, bo Józio nie stosuje rękoczynów:
- oni: Staś i Ela są gorszymi ubierającymi się! - wykrzykiwał im prosto w oczy. Do rozpoczęcia zajęć została jeszcze godzina.
- Józio, małe dzieci nie rozumieją stanu wyższej konieczności - tata bronił wtedy maluchy, a teraz sam potrzebował adwokata.
- to wszystko przez Ciebie, nie będzie już Świąt, nie będzie... - usłyszał od Józka od razu po swoim powrocie do domu.
Jarek kupił tego dnia choinkę, ale zostawił ją w samochodzie, chcąc roztropnie najpierw zamontować stojak do niej.
Być może choinki, które już od dawna są ustawione i w sklepach i na ulicach dają Józkowi przekonanie, że jest spóźniony. A może w ubiegłych latach choinka była już w domu o tej porze? Na pewno tata przyniósł ją kiedyś od razu do domu, a dopiero później zastanawiał się, jak ją ustawić. Teraz nie wszystko działo się zgodnie z rozkładem i już mamy w domu pierwszą awanturę przedświąteczną.
Mam dużo czasu, żeby nad tym rozmyślać, bo zostałam zesłana do piwnicy na poszukiwanie stojaka do choinki, stolika pod choinkę oraz deski na stolik i pod stojak do choinki. Nad moją głową tupie w podłogę, a w mój sufit Józek.
- łup, łup, łup!
- mamo! - krzyczy Józek, mimo, że tata jest tuż obok. Niestety akustyka w blokach jest taka, że doskonale Józka słyszę. Sufit w piwnicy się trzęsie. Wracam, tupiąc jak Józek, żeby chociaż trochę złości w tym tupaniu zostawić - zanim wejdę do domu.
- mamo, złodzieje ukradną naszą choinkę, ona została w samochodzie! - skarży się mój syn - uuuu!
Nic tu po mnie, wracam do piwnicy, tam zastaję chichoczącego Jaśka. Podczas naszych poszukiwań spadł karton z listami i z kartkami z górnej półki. Jaśko trochę teraz sprzątał z podłogi rozsypane kartki, a trochę podczytywał:
- co to jest: kość z Twojej kości? - pokazał mi nagle mój list do Jarka jeszcze z czasów narzeczeńskich.
- cicho! to moje listy! nie czytaj!
Zaraz obok Jaśko znalazł książeczki, które zrobił przed laty dla małego Józka. Nazywały się: "Józio i dinozarły" i były profesjonalnie związane wstążeczką.
Prawdziwym odkryciem był zeszyt życzeń, który założyłam z Jasiem dziewięć lat temu. Nosiliśmy go zawsze przy sobie, żeby zapisać wszystkie życzenia. Nieraz zeszyt zapobiegł rzucaniu się na podłogę małego jeszcze Jaśka w miejscach publicznych. Gdy pojawiała się potencjalna możliwość rzutu na ziemię - po prostu wpisywałam do zeszytu:
...chciałbym długopis szpiega, który wyświetla napis specjalnym światłem...
...chciałbym górę ze śniegiem...
...chciałbym maszynę do robienia wszystkiego...
- ciekawe, dlaczego od razu na taką maszynę nie wpadłem - zastanawia się Jaś.
Gdybym miała taki zeszyt życzeń, byłoby w nim tylko jedno słowo: Marysia. Na naszej choince, jak co roku, zawisną bombki od mojej przyjaciółki, której już z nami nie ma, a która zawsze wspierała Józka.
A propos Józka... to z sufitu tynk przestał się już sypać, co oznaczało małą przerwę w jego żalu.
Gdy obłóczeni wróciliśmy z Jasiem do domu, Józio zaczął krzyczeć:
- na pewno ją ukradli...czy ja się boję, że ludzie zabrali mi choinkę? - pytał i płakał.
Jarek za pomocą kątowników i wiertarki zrobił profesjonalny stojak pod choinkę. Stojak został przymocowany kablami do blatu, blat - kątownikami do starego stolika dziecięcego. Z naszymi dziećmi nigdy dość zabezpieczeń - to podpowiadają nam lata doświadczeń.
Choinka stanęła, gdy tylko zdążyłam policzyć trzy fikołki i cztery zjazdy z fotela w wykonaniu Stasia.
- est choinka! w przedszkolu est, w domu est - ucieszyła się Elżbieta.
Choinka stoi, na razie bez lampek, bez bombek.
Czas przedświąteczny można uznać za rozpoczęty.

24 komentarze:

  1. a u nas może stanie dzisiaj, a może nie, zalezy od mojej silnej woli w sprzątaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u nas świąteczne sprzątanie rozpocznie się albo i nie- i też wszystko zależy od silnej woli

      Usuń
  2. Upór dziecka górą,więc postawił Józio na swoim :) ale najważniejsze,że choinka już jest,to nic,że goła :) teraz to dopiero będzie atrakcji przy jej ubieraniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziewczyny- co Wy tak rano przy laptopie robicie? - spać, spać! to pierwszy dzień ferii! Ja jestem usprawiedliwiona, bo od czwartej nad ranem jedną ręką trzymam miskę dla Eli, a druga ręką posta piszę. Po zwykłej grypie czas na jelitówkę świąteczną

      Usuń
  3. To ja rozumiem :). Jem sobie śniadanko, Patrysia płacze że Oskarcio jej wyżera słodycze z paczki świątecznej. Oskarcio buja się na środku pokoju na huśtawce. Myślę sobie, czy my ten bałagan w okół damy radę ogarnąć przed wigilią. A tu taki energetyczny opis przed świątecznego Olsztyna :) Nieustająco uwielbiam Budny Team :) Bogusia taki jestem naładowany energią, że załatwiłaś Oli mycie okien dzień wcześniej ;) A w temacie choinki to aj już od jakiegoś czasu szukam takiej dmuchanej (nawet jednorazowej) razem z bombkami i łańcuchami, żeby ją nadmuchać na czas prezentów :) Czas życia choinki w naszym domu wynosi około 2 godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastian- a ja kolejny raz się śmieję na myśl, że kiedyś dwa teamy się spotkają w jednym pomieszczeniu

      Usuń
  4. No to życzę Ci Marysi i tej maszynki do robienia wszystkiego!o .Matko,.niech się Wam nie pojawi DOMINO z chorobami,tfu!Nie ma wyjścia--święta masz załatwione-rosołkowe:)
    M moim rodzinnym domu,tata jeszcze przywiązywał choinkę do sufitu(hak był w suficie na stałę)-mieliśmy psa-artystę,zdejmował sobie z choinki cukierki:)))
    Zdrowia,zdrowia,zdrowia...Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzenia jak najbardziej trafne, pies artysta troszkę podobny z charakteru do naszej Eli - tylko ona zatrudniłaby innych, a sama opychałaby się w samotności -podczas gdy inni zostaliby złapani na gorącym uczynku

      Usuń
  5. Też mam gdzieś pudełko starych listów i pocztówek.Zupełnie inaczej,może bardziej romantycznie,jest otrzymać list niż bardzo wygodnego SMS-a.W Olsztynie zabrakło kartek świątecznych,nawet na pocztach,może za mało zamówili licząc na to,że ludzie są coraz bardziej nowocześni- wysyłają życzenia telefonicznie.
    Co to za Święta bez choinki !! Józek miał słuszne obawy i osobiście nadzorował ustawianie tak ważnego rekwizytu świątecznego :) teraz będziecie mieli PRAWDZIWE ŚWIĘTA ,żeby tylko jeszcze zdrowie było, czego Wam serdecznie życzę, pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wando- w bloku przed nami ktoś trzymał zawiniętą choinkę na balkonie do godziny 16 w dzień Wigilii - Józka od okna nie można było odciągnąć - tak się zdenerwował!
      a do pudełka z kartkami jeszcze wrócę- to jak deser schowany w piwnicy

      Usuń
  6. ..tak sie zastanawiam ile na aukcjach możemy dostać za "zeszyt życzeń " ;) i ten o dinozarłach trzeba opracować strategie ..M-ger

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Jaśka to młodociany pisarz pełną gębą był- mamy jeszcze książeczkę "o gospodarstwie"- bezcenna rzecz. O kurach, krowach i innych atrakcjach.

      Usuń
  7. Ale się uśmiałam. Sytuacja w Waszym domu rodem z komedii. U nas choinka stanęła 1 grudnia, wszakże Niuniek jak zobaczył choinkę w szkole i to w piątek 29 listopada, nie darował, aby u nas była w późniejszym terminie i pod ciężkim naciskiem Niuńka, choinka stanęła u nas pierwszego dnia grudnia, ustrojona całkowicie przez "mistrza dekoracji", czyli Niuńka, a w okół panował daleko przedświąteczny bajzel. Pozdrawiam i zdrówka Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic nie powiem Józkowi, że u Was już choinka od początku grudnia stoi, bo będzie nalegał, żebyśmy w listopadzie naszą ustawili- istny wyścig szczurów mielibyśmy.

      Usuń
  8. och, ech, ciekawe, co jeszcze się stanie "do zepsucia świąt" domino schowaj głęboko ;-) a przede wszystkim miej siły i zdrowie , żeby je przygotować i siły na uśmiech w święta- przepiękna magia świąt.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwa dni kłótni non stop, właściwie podczas dni wolnych widzę, ile kosztuje nas utrzymywanie Józka w stanie względnej równowagi - koszt rozłożony na całą rodzinę i płaci cała rodzina- właśnie gotujemy spaghetti - Józio zaplanował to już dwa tygodnie przed- żegnaj tradycjo

      Usuń
  9. A jednak cierpliwości życzę ;)Ja słyszę chłopaków w suszarni będąc ;) Katastrofa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet w suszarni spokoju nie masz- ja czasem zamykam się w ubikacji, ale to żadna kryjówka

      Usuń
  10. Kochani! Radosnych, bardzo świątecznych Świąt Wam życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Gosiu- zawsze o nas pamiętasz i dla Ciebie- spokojnych, najlepszych Świąt

      Usuń
  11. „Jeśli choć jedną jasną i dobrą myśl wniosłeś do czyjegoś umysłu, jedno dobre uczucie zaszczepiłeś w czyjeś serce, jedną godziną szczęścia rozpromieniłeś jakieś smutne, szare życie, spełniłeś swoje zadanie Anioła na ziemi”…
    Łamiąc się Opłatkiem, Chlebem Miłości wspomnę każdego z Was, którego noszę w swoim sercu.

    Zdrowych, Pogodnych , Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia
    Życzy Babcia Gosia z Rodziną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu Gosiu- ja wiem, że Ty każdego z nas w sercu nosisz! dziękuję i pozdrawiam. Najlepszych Świąt dla Ciebie i rodziny

      Usuń
  12. Uwielbiam opisy Waszego życia. Zabezpieczenia choinki, ach, co roku trudniej ;)

    PS. jestem 66667 odwiedzającą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drugi dzień Świąt - a choinka jeszcze stoi -udało nam się!

      Usuń