20 grudnia, 2013

o zupie, która leczy

...jeśli ktoś ma oczywiście odpowiednią motywację i silną wolę, bo bez tego ani rusz!
Dwa tygodnie temu byłam świadkiem cudownego działania zupy pomidorowej, a właściwie zupy poMinnidorowej.
Na pomysł leczenia właśnie tą potrawą wpadli twórcy bajki o Myszce Miki. Minnie uleczona została natychmiast, więc Józek uznał to za fakt. A jego pamięć przypomniała mu o zupie, gdy tylko pojawiły się pierwsze objawy choroby:
- idziesz, gotujesz zupę poMinnidorową! - krzyczał głośno, na tyle, na ile pozwalało mu chore gardło.
- weźmiesz dwa ziemniaki - wydawał mi polecenia.
Z ziemniaków zrezygnowałam, natomiast przygotowałam sok pomidorowy, który zawsze przemycam w zupie i w spaghetti. Wlewam go do wywaru z warzyw i mięsa - oczywiście już bez najmniejszego śladu warzyw. W innym przypadku będę świadkiem dłubaniny:
- warzywy - dlaczego są tu warzywy!? - denerwuje się wtedy Józef - zobaczyłem jedną warzywu - o tutaj - wydłubuje mikroskopijną marchewkę na stół.
Do zupy dodałam - jak zawsze - trochę cukru, sól i pieprz, ryż i śmietanę.
Józef zjadł podwójną porcję zupy poMinnidorowej. 
- jestem już zdrowy - oznajmił głosem bez chrypki - idę jutro do szkoły - ucieszył się szczerze.
Rzeczywiście choroba minęła, ból gardła zniknął, nawet katar przepadł bez śladu.
Zupełnie zapomniałam o zupie pomidorowej, gdy zachorowałam w tym tygodniu. W jednym momencie trzymałam notes z planami dotyczącymi świątecznych pierników, porządków, zakupów - w drugiej chwili już leżałam w łóżku z grypą czarną jak noc.
Dni w łóżku wyglądały tak samo, przez gorączkę niewiele pamiętałam. Grypa zabrała mi moje wrodzone poczucie humoru, a bez tego jest ciężko. Wszystko mi się mieszało. Dobre wspomnienia, żarty z przyjaciółmi - nagle nie miałam do tego dostępu, jakbym była w przestrzeni wypełnionej bólem mięśni i katarem. Najgorzej było, gdy zadzwoniła do mnie urzędniczka z MOPSu mówiąc o absurdalnej zgubie potwierdzenia decyzji o świadczeniu pielęgnacyjnym oraz o poczcie, która tę zgubę popełniła. Dostałam zaproszenie po raz kolejny do odwiedzin MOPSowego przybytku. Pomyślałam przez chwilę, że zaczynam mieć omamy i wyłączyłam telefon.
Na szczęście aż tak źle ze mną nie było, rzeczywiście rozmowa odbyła się i nawet wybieram się do nich w poniedziałek, bo zdrowieję z godziny na godzinę.
Nie mam posprzątanego domu, pierniczki pewnie będą ze sklepu, a zakupy popełnię niedługo.
Świat jakby ładniejszy mi się wydaje, chociaż jeszcze przez szybę go oglądam.
Powoli też wracam do kuchni - jako pierwszą ugotowałam wczoraj zupę pomidorową - nie uleczy mnie, bo brakuje mi siły Józkowej woli i wiary, ale przyjemnie rozgrzewa - to fakt!

14 komentarzy:

  1. Przykro mi , że i Ciebie dopadło choróbsko. Chciałabym , żeby ta zupa tak na mnie podziałała i oczywiście na Ciebie:) U nas dalej szpital w domu. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Józku, warzywy w zupie są ohydne. Co innego widelcowe........mniam ! Prawdziwy rarytas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warzywa przez mnie przygotowane były odpowiednio starte, żeby ukryć ich obecność, ale uważne oko Józefa i tak je wypatrzyło

      Usuń
    2. Bogusia, przecież Józef ma wzrok lepszy niż skaner i intuicję godną jasnowidza :) Nie próbuj go oszukiwać :D

      Usuń
  3. O rety! To się uśmiałam z tych warzywów, szczególnie z (cytuję): "zobaczyłem jedną warzywu", Jezu kochany, jak to przebosko i pięknie sformułowane. Dawno się tak nie uśmiałam, ha ha ha. Pozdrawiam Was z całego serducha ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to już jest ze słowotwórstwem Józka, jego słowa krążą później wśród znajomych i krążą, żyją swoim życiem. I "szczęk" potem odnajduje się w komentarzach i "widelcowe", nie zapominamy też o "cuchniętej kości". Chwila rozmowy z Józkiem i człowiek zapomina języka ojczystego

      Usuń
    2. Słownik Józka stał się kultowy :)

      Usuń
  4. zdrowiej, zdrowiej, a czasami produkty świąteczne ze sklepu ratują święta ;-) nie przejmuj się, Madzię i mnie uleczyła zupa pomidorowa, ale gdzieś zupa poMinidorowa, też rzuciła mi się w oczy, pewnie na ipadzie Magdaleny ;-)
    a alergie na warzywa to chyba mają wszystkie Chłopaki ;-) Szymek też nie lubi marchewki, i nic co pływa w zupie - dlatego zupy krem to szansa na błonnik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupa poMinnidorowa to oczywiście "klub przyjaciół myszki miki" bajka lubiana przez co drugie dziecko w mojej rodzinie. A pierniki będą ze sklepu - nic to! zawsze można zrobić powtórkę z sierpniowych pierników.

      Usuń
  5. Rozgrzewa i leczy:)))Pomidorowa jest dobra na wszystko:) Kuruj Się-pod choinkę dasz dzieciom najlepszy na świecie prezent-zdrową mamę:)))Przyznaj,bardzo tęskniłaś za wizytą w MOPS-ie?
    Zdrowych ,wesołych Świąt -przy Twoich dzieciach nie wątpię w powrót Twojego dobrego humoru!Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo tęskniłam za MOPSem, oj! bardzo. Od wrześniowej kilkugodzinnej wizyty jestem wzywana raz w miesiącu w celach przeróżnych: a to jednego wniosku nie złożyłam- według urzędników, a potem wniose cudem się odnajduje, ale mają teraz dwa - i trzeba jeszcze raz przyjść i ten jeden wycofać. Teraz winna jest poczta-hmmm
      dzięki Małgoś za Twoją obecność zawsze z nami- Świąt najlepszych Ci życzę, a zajrzyj czasem, bo jakiś post przed Świętami przy poprawie humoru na pewno się pojawi.

      Usuń
  6. Kuruj sie, jak nie poMinnidorowa, to jakas inna zupa, byle na Swieta nie chorowac.
    W amnezji sie lacze , tez mi jakos przebieglo 2 tygodnie, choc z duuuzo bardziej przyjemnego powodu. Za to jak stres odpadl, to czuje sie jakby po mnie walec przejechal.
    Warzywy w zupie u nas moga byc, o ile nie ma tam czegos absolutnie niejadalnego, np kalafiora ;) Pamietam ze swojego dziecinstwa, jak najbardziej kochalam w zupie brukselke. W mrozonce zdarzalo sie tylko kilka i stalam przy garze pilnujac, zeby na moj talerz trafily. Dziecko niestety sie tu w mame nie wdalo, oba "fusety", tylko na inne produkty ;) jedynie pomidory zgodnie przez cala rodzine sa uwazane za absolutnie niejadalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jutro może rosołek? do rozgrzewania najlepszy, a już cała rodzina moja kaszle i kicha

      Usuń