22 stycznia, 2014

o jednym takim sierżancie

Józek rozpoczyna dzień od wczesnej pobudki. Zanim zadzwoni jego budzik, on już nie śpi. Czuwa i czeka, by z pierwszym dźwiękiem budzika zawołać:
- obudź się, mamo! to mówię ja: Józek!
Mimo, że o 5:30 z reguły nie reaguję na dźwięki dochodzące z zegarów tego świata teraz wstaję natychmiast. Wiem, czym kończy się opieszałość w szeregach armii.

Rekruci - Staś i Ela śpią w najlepsze, nieświadomi rozpoczynających się wokół nich działań.
wstawaj Stasio, wstawaj Elo! - pada pierwszy rozkaz ze strony Józka.
Nikt nie podrywa się na baczność z łóżka. Nikt nie biegnie w rytmie: "raz, dwa, raz, dwa" do kuchni. Ten brak reakcji budzi w Józku gniew sierżanta z filmów hamerykańskich.
- obudźcie się! natychmiast! - głos Józka nasila się, a drugie z kolei polecenie brzmi znacznie ostrzej.
Zamiast trzeciego polecenia nadchodzi pora na prawdę o śpiochach:
- jesteście najgorszymi obudzeńskimi na świecie! - obwieszcza Józek, a potem rozpoczyna ofensywę.
Nachyla się nad Stasiem i prosto do jego ucha nadaje niczym budzik:
- titi, tititi, tititititi!
Staś macha rękami - przez sen - próbując odgonić kilkudziesięciokilogramowy budzik, ale Józek zręcznie robi unik i do drugiego ucha rozpoczyna drugi etap budzenia, z tym, że dźwięk już jest wzmocniony:
- TITITI, TITITI, TITITITITITITITI 
- mmamammiiiii mimimi - jest w stanie wyksztusić rekrut, który spada z łóżka.
Jako, że Staś jest już poza łóżkiem i nawet z poziomu podłogi wydaje różne dźwięki, przychodzi czas na obudzenie Elżbiety.
Józek stanowczo podnosi ją z łóżka i próbuje gdzieś wynieść. Nie przeszkadza mu to, że głowa Eli zwisa z jego lewej ręki. Nie dowiemy się, czy za chwilę dałby jej szczoteczkę i kazałby czyścić ubikację, bo Ela zostaje przechwycona przez partyzancki oddział w osobie mamy.
Batalia rozsierdzonego Józka kieruje się w stronę Stasia leżącego na podłodze.
- ubierać się! - brzmi następny rozkaz Józefa.
Stasio marudząc pod nosem ubiera się.
- jesteś wolnym ubieraczem! Szybko! Szybko! - ponagla go Józek, operując przesadnie wykrzyknikami.
Śniadanie ma być bez dokładek, a długie zakładanie butów pod drzwiami nie wchodzi w rachubę:
- spóźnię się do szkoły, tata spóźni się do pracy - to przez Was wszystko!
Ela śpi nadal, tyle, że w kombinezonie i na siedząco. Staś wciska buty, korzystając z tego, że uwaga pokrzykującego sierżanta przeniosła się na samodzielne przygotowanie soku i drugiego śniadania.
Jeszcze na klatce schodowej zza drzwi słyszę pokrzykiwania, które powoli cichną. Wychodzą grubo przed czasem, ale przynajmniej nikt tego dnia nie spóźni się.
Mam czas na odpoczynek i nabranie sił. Po południu Józio wraca ze szkoły z nowym zapałem, tym razem do ćwiczeń gimnastycznych:
- mamo Bogusiu, ćwiczenie pierwsze: ty i ja: raz dwa, raz dwa...
do odważnych świat należy! i do sierżantów tego świata też!

24 komentarze:

  1. Bez przesady z tym "kilkudziesięciokilogramowym" budzikiem :D Ja określiłabym Józka jako " miętki i przytulny" budzik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że to sama słodycz, ale kilogramy też się zgadzają

      Usuń
  2. Przydałby mi się taki budzik ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe cos mi to przypomina tylko w roli mamy i sierżanta jestem ja. Wkurza mnie niezmiernie gdy po raz 10 ty Milosz chowa glowe pod koldra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. baczność! Kasiu - do apelu sierżantów marsz!

      Usuń
  4. ha ha ha Józek czekam na Was latem, gimnastyka to świetna sprawa, ale z dyscypliną gorzej :-((( Ech Sierżancie daj Im choć tyci wytchnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba niektórzy rodzą się sierżantami
      co do gimnastyki latem, ja- jak najbardziej: skip jeden, skip dwa

      Usuń
  5. Mam coś wspólnego z Józiem! Też wstaję przed budzikiem i w zasadzie to pozwalam mu na jedno tylko dryndnięcie. Uff - cóż za dziwne słowo! Ale Józio ma rację: szkoda czasu na sen, kiedy tyle jest do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam budzonych!Jakieś akty agresji, buntu, walki, oporu, dywersji??? :):)Tak wszyscy bez mrugnięcia okiem słuchają sierżanta Józefa?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszyscy jak jeden mąż marudzą, zamiast wstać, ubrać się, zjeść śniadanie bez dokładek i wyjść. I tak codziennie. Najlepszy jest Jasiek, który do szkoły ma najbliżej, wstaje najpóźniej i nawet powieka mu nie drgnie, gdy wszyscy dookoła krzyczą.

      Usuń
  7. O 5:30 mam jak Jasiek i Ela razem:)))
    Sierżant Józio daleko zajedzie na krokodylach!Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dać mu krokodyla i przed niczym się nie cofnie!

      Usuń
  8. Rodzeństwo sierżanta święte jest. O takiej godzinie przy takiej subtelności to bym chyba ustalenia wszelkich traktatów o zakazie broni biologicznej/chemicznej/każdej innej złamała :D

    Ma sierżant szczęście, że tacy wyrozumiali i się dostosować potrafią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto wie, czy nie założą oddziału odwetowego i czy nie snują już planów przeciwko Józefowi

      Usuń
  9. Uśmiałam się do łez oczyma wyobraźni widząc Stasia spadającego z łóżka i Elę śpiącą na siedząco oraz Józka wydającego rozkazy :););)Ale jak budzik dzwoni, to wstawać śpiochy,NATYCHMIAST- raz, dwa!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że Stasieniek ma obok łóżka worek sako z kuleczkami styropianowymi, bo inaczej bym z Józkiem rozmawiała

      Usuń
  10. :) Józek- budzik, wyobrażam to sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w domu taki Budzik...uodporniłam się jak Jasiek.

    OdpowiedzUsuń
  12. calusy dla sierzanta - Bogusiu , tak czesto sie usmiecham pod nosem i o Jozku mysle - wyobraz sobie , ze teraz to i ja chodze wszedzie z plasterkiem w torebce , bo jak go nie mam i mlody sie uderzy to caly swiat sie o tym dowie:-) . Sa tacy rozni i tak podobni :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a...właśnie...plasterek już u nas zakończył swoją misję. Teraz są inne sposoby- bezgraniczna wiara w lekarzy i zupa pomidorowa

      Usuń