20 stycznia, 2014

o przetrwaniu

O przetrwaniu nie sposób nie myśleć przy najnowszej lekturze szkolnej, którą czytamy razem z Józkiem.
Włosy jeżą mi się na głowie, gdy czytam o zwęglonych stopach Pinokia, który oparł nogi o piec i zasnął, o jego próbach doczołgania się do drzwi - pomimo braku tychże stóp - żeby otworzyć wracającemu z więzienia Dżepetto. Gadający Świerszcz już leży martwy, a obok niego narzędzie zbrodni - młotek. Przysłuchującemu się lekturze Stasiowi nagle przestaje się spieszyć do szkoły, chociaż zawsze zazdrościł starszym braciom - niestety reforma szkolna nie stoi po naszej stronie i od września nasz sześciolatek rozpocznie pierwszą klasę.
To dopiero początkowe rozdziały, nie doszliśmy jeszcze do śmierci na plaży małego chłopca - uderzonego podręcznikiem w głowę. Przed nami wieszanie Pinokia na gałęzi...Trudno, na czas tego rozdziału Stasia wyekspediujemy do innego pokoju, a Józek...Józek ma swoje sposoby na przetrwanie obowiązkowej lektury szkolnej.
Niby Józef słucha o przygodach Pinokia, ale jednocześnie od niechcenia przerzuca leżącą obok - przypadkiem zapewne - "Historię Ziemi".
- o czym teraz czytaliśmy? - przepytuję go z umiejętności słuchania słowa czytanego.
- o przygotowywaniu drewna - pewny siebie odpowiada Józek. Rzeczywiście: wiórowanie, heblowanie, piłowanie też mają ważną rolę w naszej książce.
Mimochodem Józio dodaje kilka informacji ze swojej przepastnej pamięci:
- bajka Disneya "Pinokio" powstała w latach 40-stych XX wieku i jest starsza od "Bolka i Lolka". "Bolek i Lolek" powstali w latach 60-tych ubiegłego wieku.
Z takim Józkiem przetrwamy "Chłopów", "Potop" i "Lalkę".

lata 40ste
Czytam dalej, chociaż myślami - zupełnie jak Józek - jestem gdzie indziej. Wrażenia z sobotniego Klubu Rodziców Autyzm Help przyćmiewają bez porównania kryminalny świat według Carlo Collodi. Temat "Nerwy w konserwy, czyli trudne zachowania naszych dzieci" to nasza rzeczywistość!


Spotkanie miało rozpocząć się o dwunastej, ale my już mówiliśmy ściągając kurtki, potem wcale nie umilkliśmy pijąc kawę, nawet nie przeszkadzało nam w rozmowach zagryzanie pysznej szynki domowej roboty od Jacka i Iwonki. Czas spotkania mijał, a temat rozwijał się. W drodze powrotnej wcale nie milczałam, a już w domu dzwoniłam do ludzi, z którymi dopiero co się rozstałam.
Pewien niedosyt rozmów pozostał... i dobrze, bo za miesiąc już następne spotkanie. Tym razem wykorzystamy potencjał prawdziwych skarbów z naszej grupy: mam dorastających już autystów. To będzie prawdziwe "sto pytań do Wandy, Małgosi, Bożenki": jak im się udało wychować dzieci - mimo braku internetu, mimo małej wiedzy o autyzmie w ich otoczeniu, mimo psychologów wzdrygających się przed postawieniem diagnozy, mimo lekarzy, którzy mówili: "nie da sobie pani rady!", pomimo niewspierających nauczycieli.
Właściwie za dużo się od tamtej pory nie zmieniło, tyle, że my - rodzice, którzy dziś diagnozują dzieci - internet przynajmniej mamy.
Może zatem będzie tylko jedno pytanie do dziewczyn:
- "jak przetrwać?"

13 komentarzy:

  1. Mój syn w tym roku skończy magiczną osiemnastkę i już krzyczy że będzie robił co chciał bo ja mu wszystkiego zabraniam i meczę go terapiami :).Łatwo nie będzie,wiek dojrzewania jego też dał mi w kość.
    Jak przetrwałam ?Nie wiem ,ale nadal w tym trwam i raz pod wozem raz na wozie.Jedyne co obserwuje to to że dorastający Autystycy i już dorośli są pionierami w naszym kraju,bo wszystko testuje się na nich.Wcześniej pochłonięta byłam za bardzo dniem dzisiejszym terapiami,postępami,wieczną walką, wizytami lekarskimi ,konsultacjami,badaniami i nie myślałam o dorosłości mojego syna aż tu nagle stanęłam na jej progu a za tymi drzwiami nie wiem co nas spotka.Bywam przerażona przyszłością mojego syna.Wciąż mało miejsc dla dorosłych z Autyzmem.Wioski życia zaczynają dopiero raczkować a potrzeby są ogromne.Warsztatów zajęciowych typowo jak dla Autystów wciąż niewiele,nie mówiąc o pracy dla nich której nie ma dla ,,normalnych,, młodych.
    Na FB w zeszłym tygodniu utworzyłam grupę dla młodzieży i dorosłych z autyzmem aby wymieniać sie informacjami i doświadczeniami,bo grupa młodzieży dorastającej i dorosłych z Autyzmem potrzebuje czegoś innego niż młodsi i boryka się z innymi problemami i ich rodziny również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze to znam mój syn kończy 18 w czerwcu.

      Usuń
    2. Aniu, Basiu - bardzo chciałabym Was usłyszeć na naszym następnym spotkaniu!

      Usuń
    3. Bogusia ja jestemz Warszawy i nie mam za bardzo jak do was przyjechać ale jeśli ktoś z grupy miał by przy sobie laptop to przez Skypa mogę być z wami razem :~).A może ktoś będzie jechał z Warszawy to dożucę się do benzyny.

      Usuń
  2. Ja też już sie nie mogę doczekać następnego spotkania naszego Klubu, często zwanego przeze mnie S"zkołą Rodziców", bo to takie spotkania szkoły przetrwania.........I razem DAMY RADĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nerwy w konserwy, bardzo mi się podoba hasło waszego spotkania. Szkoda, że nie przeczytałam go dziś rano :) A makabryczne opisy Pinokia też przed nami. Trzymajcie się jakoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nerwy w konserwy" powinnam sobie oprawić w ramki i powiesić w każdym pokoju, kuchni i może nawet w łazience- ku przestrodze, przypomnieniu i opamiętaniu :)

      Usuń
  4. Pinokio w edycji wydawniczej ok.1989 jest hmm jakiś inny ;-) Pinokia przerobiłam z Szymkiem rok temu/ chłopaki 8-12 lat są mądrzejsi...może jest tyci okrutna, ale dobitnie pokazuje czym może skończyć się nieposłuszeństwo
    Czekam i ja na te zwierzenia :-) Pozdrów tych wszystkich Rodziców od nas, dziękuję jeszcze raz za piękna piosenkę do ucha ;-) tak "szkoła Wasza" może mocno wzmocnić :-) pozdrawiam i Moni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja oczywiście na spotkaniu opowiadam o wszystkich wirtualnych rodzicach i tych, których poznałam - Aniu Ty jesteś już w obu grupach.
      Jeśli chodzi o piosenki urodzinowe, to mam rok do ćwiczeń z Monią. Za rok zadzwonimy znów!

      Usuń
  5. Z lekturami to się zgadzam! Widzę nawet Panią na czele Rodziców Zdegustowanych Takim Stanem Rzeczy. I myślę sobie, że Józio będzie lepiej znał i rozumiał treść książki,niż pozostałe 99 procent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest! Józio zapamiętał tęsknotę taty i podatność Pinokia na oszustów- a to najważniejsze. Ja wczoraj - przyznaję się- ominęłam z premedytacją wątek dziewczynki o niebieskiej twarzy, która mówi, że wszyscy w domu umarli i ona też umarła

      Usuń
  6. Pinokio,to chyba wpraweczka do "Krzyżaków","Komu bije dzwon"?Ale nie wiadomo jak dzieci przyjmują lektury:)Ja się po takich darłam w nocy a mój syn poszedł...na historię:))))
    Jak przetrwać?Nie wiem,chyba spoookojnie:) i aktywnie:)Samo przeleci:)Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wojtek też "męczy się" z lekturą obowiązkową, kryminałem Wiliama Szekspira "Makbet" ;) :) Jak dotąd zwalczył wszystkie "obowiązujące" i z następnymi też się zmierzy:)
    Co do "przetrwania", czasami bywa trudno, ale jaka radość gdy się uda:) :W:

    OdpowiedzUsuń