31 stycznia, 2014

o skarbach na wycieraczce

Gdy inni zamiatają problemy pod dywany, Józek używa w tym celu wycieraczki na klatce schodowej. Trudno o znalezienie dywanu w domu pełnym alergików, pozostaje Józkowi inna opcja odseparowania się od przedmiotów, na które już nie może patrzeć.
- Józek coś wyniósł! alarm! 

Nie ma dnia, żebym nie słyszała uprzejmego donosu od kogoś z rodziny. Zresztą trudno nie zauważyć, że Józio wyniósł coś na wycieraczkę. Rozpoznaję to od razu, gdyż sprawca siedzi pod zamkniętymi drzwiami i chichocze.
- nie otwieraj! - woła do mnie i krztusi się ze śmiechu
- tam nic nie ma! - Józek przekonuje mnie i pokłada się ze śmiechu na zimnej podłodze.
Jeszcze chwila i rzeczywiście wycieraczka może okazać się pusta. Lepiej jest zareagować natychmiast. Odsuwam z trudem coraz większego Józka, pomaga mi fakt, że chichotanie osłabia siłę Józefa.
Co mogę znaleźć na wycieraczce?
Najczęściej są to przedmioty, które zaprzestały swoich funkcji w sposób nagły i nieprzewidywalny. Dla nich nie ma już ratunku - według Józka lepiej ich już więcej nie oglądać. Obok niedziałającej karty do nintenda może leżeć książka do języka angielskiego. Czas przeszły i inne gramatyczne zagadnienia są w niej zilustrowane kadrami z filmu "Shrek". Józio uważa, że pewne postacie nie powinny znajdować się jednocześnie w książce i w filmie - na wycieraczkę z nimi! Podobny los spotkał aparat fotograficzny, w którym zabrakło interesującego Józka zdjęcia z Juraparku z ubiegłych wakacji.
- alarm, alarm! Józek otworzył drzwi!
- chi chi chi chi chi!
Gdybyśmy byli posiadaczami pięknej kolekcji portretów, nie nacieszylibyśmy nią długo oczu. Józek tępi sztukę malowania portretów i widziałby je najchętniej na wszystkich wycieraczkach świata. Odkąd w jednej z gier komputerowych spokojnie przemierzał opuszczoną fabrykę i natknął się nagle na obraz przedstawiający byłego właściciela tegoż pomieszczenia - portrety stały się wrogiem numer jeden. Gra została wyniesiona z domu, a nam pozostała zagadka: co w portretach niepokoi Józka? Okazuje się, że portrety potrafią zaatakować znienacka: podczas zwiedzania Muzeum Geologicznego w Warszawie ( kilka miesięcy temu) spokojnie obejrzeliśmy szkielet mamuta oraz inne okazy z czasów prehistorii. Dopiero w bocznym korytarzu natknęliśmy się na portret jednego z geologów... to już wystarczyło, żeby Józek oczu przez dłuższy czas nie otworzył i do tematu wycieczki na razie nie powrócił.

nie ma szans, żeby dilofozaur przestraszył Józka


kości mamuta widziane z odległości kilku centymetrów...czegóż tu się bać?

i tylko nikt nie wie, co się czai w bocznych korytarzach

Bywa i tak, że usłyszę otwierające się drzwi, ale tym razem bez znajomego chichotu.
Na wycieraczce znajduje się wtedy nasz skarb: Józek.
Gdy denerwuje go wiele rzeczy, a nie może ich wszystkich wynieść, wtedy wynosi siebie. Na boso, w niebieskiej piżamie z Super Mario Brothers wychodzi i czeka, aż w domu zmieni się to, co mu przeszkadza: dźwięk, osoba, obraz.
Od kilku dni pomimo wcześniejszych przyjemnych planów na ferie siedzę z gorączkującymi maluchami w domu. Snuję się z termometrem w ręku, smutek mnie ogarnia i zniechęcenie, które sprawiają, że różnych rzeczy nie kończę. Ach, gdybym mogła, tak jak Józek, wynieść kilka rzeczy, a raczej spraw, uczuć -  na wycieraczkę, zamknąć za nimi drzwi, a potem chichotać. Tylko... jak to zrobić?

21 komentarzy:

  1. To genialny pomysł,taka wycieraczka:)wywal najpierw wszystkie gorączki i choroby:)Zdrowia dla dzieci!
    A jeśli nie będziesz zgłaszała Swojego bloga do konkursów-chyba sama wyniosę Twojego laptopa na Twoją wycieraczkę:)Pozdrowienia cieplutkie-Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha! na taki komentarz mój mąż od razu chciał stację autyzm do konkursu blogów zgłosić -a wszystko z obawy przed utratą dobra materialnego, jakim jest nasz laptop (funkcjonujący dobrze bez klawisza "k" - wystarczy po prostu mocniej nacisnąć dziurę po nim). Ja zdecydowałam się poczekać na konkurs, w którym oceniana byłaby na przykład genialność pomysłów typu wycieraczka lub szczęk. Namawiam Ojca Karmiącego z blogu o Julku na stworzenie innego konkursu blogów, doceniających to i owo. Może nam się kiedyś uda :)

      Usuń
    2. Niektórzy z nas doceniają to i owo w Waszych blogach:)Póki co -konkursy jakie są -każdy widzi:)Na szczęście głosujący nie muszą przechodzić testu białej rękawiczki-w przedbiegach bym odpadła:))))
      blog i Twój i O.K.(pozdrawiam,nie mam odwagi u O.K zabierać głosu),to gotowy materiał na książki!Więc sobie poczekamy z utęsknieniem(mój M. może się doczeka).Jarek,działaj coś w tej materii:)))Pozdrawiam:)Małgorzata:)

      Usuń
    3. to ja zacznę od naprawy klawisza z literą "k"
      a potem wyślę do wydawnictw pomysł na konkurs blogów, w którym główną nagrodą byłaby publikacja- o to bym zagrała
      zobaczyć książkę o Józku przed następnym Świętami- moje marzenie :)

      Usuń
    4. Widzisz moją spację:))Zamiana nic by nie dała:)))Działaj,chętnie bym jeszcze własnymi oczami przeczytała:)))M.

      Usuń
    5. dopiero skojarzyłam test białej rękawiczki :) przecież oceniającą jest Perfekcyjna! Pani! Domu! i Wy dziewczyny mnie namawiacie na konkurs? dobrze, że już po zapisach

      Usuń
    6. Czasami dzieci Ci rozlewały mleko:)Sama pisałaś ,jak dokładnie trzeba było sprzątać:)Masz wprawę:)))
      No dooobra,to Ty pisz w ...białych .działaj:)M:)

      Usuń
    7. daje sobie rok- tak na poważnie teraz piszę- jeśli znajdę porządny fajny konkurs -wchodzę w to!
      Jeśli nie- za rok po raz pierwszy startuję w konkursie Blog Roku.
      Z Wasza pomocą i motywacją

      Usuń
  2. wydaje mi się, że Twój blog jak malo który powinien brać udział w blogu roku to tak za Małgorzatą, a zdrowia życzę bo wiem jaki jego niedobór może spowodować stres- trzymajcie się i nie dajcie zimie
    Józek zazdroszczę sposobu rozwiązywania problemów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dlatego przed autystami jest przyszłość - oczywiście przy stworzonych specjalnie dla nich warunkach pracy - wpadają na proste, a genialne pomysły.
      Stasiu nadal kaszle okropnie- oby do wiosny
      trzeba by pomyśleć nad alternatywą dla Blogu Roku - tak żeby nie było tej bariery smsowej, a potem marketingowej

      Usuń
  3. Złośliwość losu, choroba w ferie.
    Za moich czasów problemy wyrzucało się za balkon, taboret, zabawki, skarpetkę. Mama latała i wszystko zbierała z trawnika. Nie wiem co mi i bratu strzeliło do głowy ;)
    Masz balkon?
    Z resztą może lepiej nie podpowiadać Józkowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z którego piętra tak mamę ganialiście? :)

      Usuń
    2. to o sprawność mamy zadbaliście, przy tym zbytnio jej nie przeciążając.
      Moja mama zawsze była asertywna do bólu - tylko raz pobiegła pod balkon- a potem już pokazywała nam drzwi wyjściowe- "jak Wam zależy, to biegnijcie". Cóż było robić, trzeba było biec pod balkon

      Usuń
  4. Niech tylko Józek broń Boże nie wychodzi sam na wycieraczkę, kiedy tu taki mróz i wiatr, bo jeszcze nam Józinek zachoruje, a niedługo koniec ferii i pewnie już tęskni do szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że Józek tęskni za szkołą. Pierwszego dnia ferii nawet się ucieszył, ale gdy mu oznajmiłam, że ferie trwają dwa tygodnie, to minę miał nietęgą...

      Usuń
  5. Chyba też potrzebuję takiej wycieraczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczyło mi, że wyobraziłam sobie, jak chichoczę pod zamkniętymi drzwiami i od razu lepiej :)
      nie ma to jak wyobraźnia :)

      Usuń
  6. Aja wczoraj zastosowałam metodę Józka u siebie.
    Tak mnie gniotą te notatki na jutrzejszy egzamin, tak stresują, tak spać nie dają, bo wszystko już w głowie a pytania i tak z innego zakresu jak zwykle... Wzięłam, włożyłam w karton, podstawiłam przed pokojem.

    Spokojna noc przespana, pełen relaks.
    Jak to człowiek całe życie może uczyć się od innych :D

    OdpowiedzUsuń