05 stycznia, 2014

o szkole przetrwania, czyli ciąg dalszy Świąt z Budnymi

Grudzień kojarzy się z oczekiwaniem i świętowaniem. Dla nas zawsze jest szkołą przetrwania. Józio markotnieje bowiem wprost proporcjonalnie do zachwalanej - tu i tam - magicznej atmosfery Świąt. Jak co roku zostaje pozbawiony tego, co zna i lubi, a narażony jest w zamian na nieoczekiwane zwroty akcji, zwane świątecznymi przygotowywaniami.
Trudno jest mu odnaleźć się bez rozkładu szkolnego, który daje poczucie bezpieczeństwa. Czy poniedziałek jest nadal poniedziałkiem, skoro nie rozpoczyna się religią o ósmej rano? A co myśleć o wtorku, gdy język angielski nie poprzedza już przyrody? Znikło to, co dobrego zawsze niesie ze sobą środa, czyli rozmowy z Agnieszką i Igorem o piątkowym powrocie ze szkoły.
Bum! - są Święta!
- to koniec świata! - skarży się Józef.
Przymusem wyrwany z rozkładu szkolnych dni Józek próbował ratować się wczesnymi pobudkami, dającymi mu namiastkę normalności:
- obudź się, ciągle spasz i spasz...nie spaj! - krzyczał do mnie codziennie przez ferie świąteczne. Myślę, że robił to dla mojego dobra, abym i ja lepiej zniosła zmiany około świąteczne.
W przedświątecznych porządkach Józio uczestniczył, choć nastrój bezgranicznego smutku opuszczał go tylko na rzecz okazywanej złości. Wynosił śmieci, tupiąc nogami, a ja odprowadzałam go bez jego wiedzy, na wszelki wypadek chowając się za drzewami.
Przy śmietniku zabrakło pojemnika na segregowany plastik - czyli kolejna zmiana właśnie zaatakowała znienacka:
- zamordowali pojemnik! - żalił się Józek workowi ze śmieciami.
- kiedy będę miał 125 milionów lat, będę stary i chory - snuł swoje rozważania na temat przyszłości.
Katastroficzny nastrój udzielał się nam wszystkim i coraz trudniej było panować nad nerwami.
Odpoczęliśmy z Jarkiem jedynie podczas przedświątecznych zakupów, na które wybraliśmy się dzięki znajomej Eli, chętnie opiekującej się naszymi dziećmi.
Józio nie pozostawił nas jednak długo w spokoju:
- zburzyli kabel! - krzyczał dramatycznie dzwoniąc do nas, odnosząc się do mało krytycznej sytuacji zaginięcia kabla od nintenda.
- ciszej, Józio, zlituj się nad nami, Józio - ciszej, Józeczku, wytrzymaj, Józek - zaraz dostaniesz "znak stop", Józio, ciszej - powtarzaliśmy w kółko tę samą mantrę świąteczną.
Nie spodobała się Józkowi nasza decyzja odłączenia laptopu i komputera w poranek wigilijny.
- nuda! wszystko jest głupie - wyraził się dość mocno, jak na niego.
Zamiast w monitor zapatrzył się w okno kuchenne i wtedy - ku jego zgrozie - zobaczył choinkę zawiniętą w siatkę - stojącą na balkonie w sąsiednim bloku:
- co oni narobili? popsuli Święta! nie ubrali choinki! - krzyczał obrońca nastroju świątecznego.
Nasze tłumaczenia o tradycji, według której choinkę ubiera się właściwie dopiero w dzień Wigilii, nie docierały do niego. Widział przecież kolorowe choinki już na początku grudnia, zatem teraz mamy do czynienia ze Spóźnieniem, a to jest chyba największe z Przewinień. Nie-nasza choinka na nie-naszym balkonie zafrapowała Józka bardziej niż schodzący się goście.
- co oni tam robią? co oni tam wyprawiają? - pytał się sam siebie Józek, wciąż patrząc przez okno.
Opuściłam rolety kuchenne, a wtedy Józio przyjrzał się gościom.
Przywitał każdego informacją o tym, ile lat miał dziadek w 1979 roku, a babcia w 2001 roku. Od razu stał się duszą towarzystwa - był wręcz rozchwytywany, bo każdy chciał zapytać o siebie ("kiedy ty miałeś 34 lata, ona miała 22 lata, a kiedy babcia się urodziła, dziadek miał wtedy lat...").
Pod choinką leżały prezenty zapakowane w duże torby, zakupione przez Jarka. Temat prezentów świątecznych też nigdy nie był dla nas zbyt łatwy: Józio nie bawił się tak, jak inne dzieci i nie bawił się tym, czym inne dzieci. W tym roku zażyczył sobie prezent, który nazwał enigmatycznie "ciekawostką", tak, jakbyśmy mieli za lekko w życiu. Litując się nad nami wyjaśnił w końcu, że ucieszy go gra "Jenga boom", którą poznał na zajęciach z socjoterapii. Jak dowiedzieliśmy się później taką samą grę wybrał sobie przyjaciel Józia - Igor, więc każdy z nich ma teraz swoją osobistą Jenga boom w domu, a wspólnie grają na socjoterapii w szkolną grę.
Jenga boom zmieściła się w dużej torbie prezentowej. W drugiej torbie leżał Angry Bird, słodycze, figurki Mario Bros.
- a gdzie trzeci? - zdziwił się Józek. My też się zdziwiliśmy, ale szybko się okazało, że w tamtym roku, jak nam to Józek przypomniał, prezenty zostały umieszczone w trzech (małych) torebkach. A w tym roku w dwóch torbach (dużych, ale to widocznie jest mało istotne dla Józka), zatem logicznym jest pytanie:
- a gdzie jest trzeci?
Szybko wyciągnęliśmy nierozpakowane dotąd słuchawki z szafy (dla mnie one miały być, dla mnie!) i opakowaliśmy je w ozdobny papier - dopiero, co zdjęty z czyjegoś prezentu.
- Józio, jest trzeci! - zawołaliśmy chłopaka.
Józio przyszedł, obejrzał pakuneczek z każdej strony i przeczytał, co było napisane pod spodem:
- dla cioci Asi...
po chwili konsternacji, gdy usuwaliśmy nieaktualny już napis, Józio rozpakował słuchawki:
- to najpiękniejsze Święta! - krzyknął, bo ilość pakunków i toreb świątecznych już się zgadzała z ubiegłym rokiem.
- to najlepsze Święta - wołał dalej, chociaż słuchawek później nawet nie założył na uszy. Zresztą, jak to w szkole przetrwania bywa, podstępnie zostały rozdeptane przez nieznanego sprawcę już po tygodniu.
Z tezą o najpiękniejszych świętach zgadzała się Ela: wszystkie plastikowe prezenty, które dostała pod choinką wrzuciła do barszczu i obłożyła pierogami z kapustą i grzybami. Szmacianego kota - maskotkę dla odmiany zamoczyła w ubikacji i sechł później biedak dwa dni na kaloryferze. Do tego nauczyła się - w jej mniemaniu - świetnej świątecznej piosenki:
- "jadę ulicą, opony asfalt drą, gdy pingwiny zobaczą drzewko na zawał umrą!"- chociaż w jej wykonaniu wygląda to raczej tak:
- "jadę, opony, drzewko, zawał!"
Moja odporność raczej źle zniosła pobudki wczesnym świtem, krzyki o każdej innej porze dnia i inne świąteczne atrakcje. Próbuję teraz wyzdrowieć po kolejnym wirusie i na razie udało mi się po wielu dniach przerwy usiąść do laptopa.
Obok mnie stoi choinka, na niej między bombkami wisi małe papierowe kółko z odbitą rączką Józka, jeszcze z przedszkola. Przypominam sobie od razu wcześniejsze świąteczne perypetie: sprzed pięciu lat, siedmiu lat, dziewięciu lat: przewróconą choinkę, zrzucane rolety, opukiwanie gipsowym Jezuskiem ścian w domu - było gorzej - na pewno! i nie tak śmiesznie. 
przedszkolny Józeczek
Myślę, że następne Święta już nie będą dla nas szkołą przetrwania. Przynajmniej, jeśli chodzi o Józka, bo za Elę ręczyć nie mogę. Niby plastikowe zabawki udało się umyć z potraw wigilijnych, a kot już wysechł, okazuje się jednak, że zmienił się sprawca tego wyczynu:
- to mama zamoczyła kota. Nu,nu - mamo! - wykrzykuje teraz moje najmłodsze dziecko.

22 komentarze:

  1. No wiesz co Bogusiu ?! Cały czas wciskałaś mi kit, że to Ela zamoczyła kotka ! Nieładnie zwalać winę na Elusię ! Keke Ty! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajomy Sebastian na Facebooku też mi już wypomniał zwalanie winy na Elusię- w takim razie Ela ma już dwóch obrońców i adwokatów- przydadzą się jej- nieraz!

      Usuń
  2. u nas słychać ciągle, "idziemy do szkoły", zaraz po tym jak dostała panna prezenty ;-) wszystkiego najlepszego w nowym roku- ZDROWIA przede wszystkim Bogusiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko w temacie! zdrowia, Aniu dla Ciebie, bo my mamy już tak mamy

      Usuń
  3. Witaj w Nowym 2014r Roku, dobrze że już wyzdrowiałaś i piszesz:)
    Józek jest starszy, z roku na rok będzie coraz lepiej,ale pewne nawyki zostaną i trzeba się z nimi pogodzić, a Elcia...
    cóż ,cudownie potrafiła "odkręcić kota ogonem" :))) pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze Święta będą z uwagi na Józka takie, a nie inne. Inne niż gdzie indziej, podobne w autystycznych domach.

      Usuń
  4. ale przygody - to dopiero sa swieta :-)))) - u nas Tadeusz sam wymyslil wyjscie z sytuacji- powiedzial 3 miesiace przed gwiazdka , ze jego prezenty maja byc wszystkie zapakowane w czerwony papier, bo inaczej bedzie myslal , ze wszystkie prezenty , ktore sa pod choinka sa dla niego- tak bylo w ubieglych latach - z placzem lamentem, krzykami i innymi .wszyscy stwierdzilismy , ze z czerwonym papierem to super pomysl i ... - mielismy pierwszy raz swieta bez tragedii , z zadowolonym dzieckiem :-))) Zdrowiej Bogusiu- za chwile dzieci znow do szkoly i przedszkola pojda , to chwilke odsapniesz - calusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie! można tak było pomyśleć z kolorowym papierem- z naszymi dziećmi wszystko jest logiczne

      Usuń
  5. Bogusia ależ święta...rodzinnie perypetiowo....ale fajnie :), niezmiennie pozdrawiam- Kasia Augustowianka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle rzeczy obiecywaliśmy sobie - dokumenty uporządkujemy, będziemy odpoczywać od rana do wieczora- ech plany! nic nie wyszło!

      Usuń
  6. u nas święta mineły w spokoju, za to jeśli chodzi o zwalnie winy to u nas wygląda to tak
    - Kto zrobił..... -pytam
    A wtedy Maja zawsze odpowiada
    - Ja,Maja, Maja to ja mamusiu haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek nigdy by tak nie zrobił :) śmiałby się pewnie z kotka w ubikacji, ale powiedziałby jasno: ja!
      Ela teraz podaje następną wersję: to tata zrobił! tatuś!

      Usuń
  7. Fajna rodzinka to i fajny święta. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz: jaka rodzina, to i takie Święta -hihihihi- wszystko zatem jasne

      Usuń
  8. U Was nie da sie nudzić, na co dzień i od święta :-) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponudziłabym się troszeczkę - może w tym nowym roku

      Usuń
  9. Jadę,opony,drzewko, zawał:)))Niezła jazda:))))
    Piękne jest to zdjęcie Józia,i słowo:wczoraj mi przeleciało przez głowę ,że ciekawe jak teraz wygląda Józio?Dawno nie wklejałaś:)))Małgorzata:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgubiłam aparat i kabelek od komórki, ale niedługo czekają nas porządki- wszystko się odnajdzie, to i zdjęcia będą

      Usuń
  10. I to się dopiero nazywają ciekawe Święta:)... to jeszcze jak opisane:) Czuję się tak, jakbym tam z Wami była Bogusiu:)Zdrowia przede wszystkim w Nowym Roku 2014 i samych wspaniałości dla całej Rodzinki!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jutro dzieci idą do szkoły...i do przedszkola - ach!

      Usuń