05 lutego, 2014

o pewnym zdaniu

"co by było ze mną, gdyby nie ludzie?"
... proste zdanie, a od pewnego zdarzenia utkwiło głęboko w mojej pamięci...
Może dlatego, że to zdarzenie było emocjonujące i nie do zapomnienia?

Miesiąc temu z zakupami w plecaku wychodziłam ze sklepu. Ktoś za mną powiedział:
- ...i to dziecko tak dziwnie się zachowywało...kręciło się w kółko...
Jasne, że się odwróciłam, to było silniejsze ode mnie. Reagujemy na znane dźwięki - na nasze imię chociażby usłyszane nawet z dużej odległości. Ja bezwiednie odwracam głowę na słowo: "autyzm" i zwrot "dziwne zachowania dzieci".
Nie dowiem się już nigdy, czy rozmawiające kobiety mówiły o autyście.
Odwracając się zobaczyłam upadającą do tyłu kobietę i w następnej chwili byłam już w sklepie.
Nie podnosiłam jej, bo nie wiedziałam, czy jej tym nie zaszkodzę.
Obok leżącej kobiety klęczał z telefonem mężczyzna, który szybko przybiegł, zostawiając swoje zakupy przy kasie.
Zrobiliśmy to, co każdy by zrobił: zadzwoniliśmy na pogotowie, postaraliśmy się o wodę do picia, rozmawialiśmy z panią o tym, że "trzeba pojechać do szpitala, nie, nie można w tej chwili wstać i pójść samej do domu..." 
Jak wszystkie starsze panie tego świata i nasza pani próbowała jednak wrócić natychmiast do domu. Dopiero silny ból w nodze przekonał ją, że poczekanie z nami na sanitariuszy to nie jest taki zły pomysł. 
Jeszcze zadzwoniłam do mojego Jaśka, który w domu przez internet próbował znaleźć rodzinę pani. Odkładałam telefon, a w drzwiach pojawili się już ratownicy medyczni.
Starsza pani, żegnając się ze mną, złapała mnie za rękaw i powiedziała:
- co by było ze mną, gdyby nie ludzie?...
Wracałam wzruszona i poruszona do domu i pomyślałam od razu, że to zdanie jest odpowiedzią na moje myśli o przyszłości Józka: jak on sobie kiedyś poradzi?
Ze swoim zaburzonym odbieraniem bodźców bez pomocy ludzi przepadnie. Z dobrymi ludźmi daleko zajdzie.
Od pierwszego postu - jeszcze na blogu "autyzm dzień po dniu" - widzę, że Józek ma wyjątkowe szczęście do ludzi. Każdego dnia czytam maile z życzeniami dla Józka i komentarze na blogu, które są zawsze mu przychylne: co u Józka, co Józek nowego narysował, jak udaje mu się przetrwać ferie? 
W ubiegłym roku miałam możliwość opowiadać o nim na konferencjach o metodzie Tomatisa, organizowanych przez Young Digital Planet. Wiele osób z różnych poradni psychologicznych od tej pory kontaktuje się ze mną. W Toruniu wśród gości był m.in. pan Marcin z Instytutu Archeologii. Zaoferował nam pomoc, która zawsze mi się marzyła: nareszcie mamy kontakt z osobą, która potrafi odpowiedzieć na prehistoryczne pytania Józka. Wciąż pamiętam, jak kiedyś długo szukaliśmy nazwy ssaka na literę "s" z rogiem na nosie.
Jakby było mi mało materiałów od pana Marcina, to jeszcze mam dla Józka zdjęcia od czytelników bloga.
Asia na przykład przysłała mi zdjęcie skamieliny, znalezionej przez jej męża w Joggins w Nowej Szkocji. Skamielina skrzypu trafiła do muzealnej gabloty, a nam pozostało zdjęcie.

Asia z blogu "Małe Kruki"

Gdy wychodziłam w ostatnią sobotę ze sklepu z Józiem, którego uczyłam samodzielnych zakupów, usłyszeliśmy od pani w kasie:
- Józio - jak tylko będziesz czegoś potrzebował, my Ci pomożemy! Zawsze nas o wszystko pytaj!
- do zobaczenia w następną sobotę - odpowiedział Józek, który niesamowicie cieszy się obietnicą samodzielności w sklepie.
W wakacje Józio uciekł boso na podwórko, rozpaczając z powodu braku zdjęcia jakiegoś dinozaura z Juraparku. Zanim założyłam buty i dobiegłam do niego, już przy nim była sąsiadka, pani Teresa:
- Józio - powiedziała - nie płacz, my wszyscy jesteśmy TACY DUMNI z Ciebie!

Co będzie dalej z Józkiem, dzięki temu, że są ludzie? Dowiemy się za kilka lat...

25 komentarzy:

  1. Oby to szczęście do ludzi trwało wiecznie.Uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. na którejś stacji TV leciał w weekend film/serial w odcinkach pt "Doręczyciel" (niesamowicie pogodny i sympatyczny i optymistyczny), tak mi się z Józkiem "dorosłym" skojarzyło

    OdpowiedzUsuń
  3. o , gdzies znikl moj dlugi komentarz :-( , jak przyjde z zakupow sprobuje jeszcze raz- pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet o naszych lękach- lękach o przyszłość naszych dzieci- o ich istnienie- potrafisz napisać tak optymistycznie...., oby to życie takim było Józek miej Ty i potrzebujący pomocy-ową w życzliwych, nieobojętnych ludziach....

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałaś, co by było z Tobą, gdyby nie ludzie?
    Ja od pewnego czasu właśnie o tym myślę. Jak to dobrze, że spotkałam na swojej drodze tych, których spotkałam. Jak dobrze, że są inni rodzice, z którymi można pogadać, czasem o sprawach poważnych, a czasem o błahostkach. Tak, o Klubie Rodzica myślę.
    A nasze dzieciaki, cóż, oni mają jakiś magnetyzm przyciągający dobrych ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, pisząc ten tekst myślałam o Klubowych rodzicach - jak dobrze jest pobyć razem

      Usuń
    2. Wiecie, to było pierwsze, co mi przyszło do głowy po przeczytaniu tytułu "Co by było ze mną, gdyby nie ludzie"... Człowiek człowiekowi bliźnim, z bliźnim się można zabliźnić :-)

      Usuń
  6. Się wzruszyłam! elwira

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzyła mi się taka pomoc ,jaką niesie Wam p.Marcin:)Gdyby tak jeszcze Toruń przenieśli do Olsztyna:)))
    Co będzie dalej?Studia ,doktorat z prehistorii...Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech...wzruszyłam się najnormalniej w świecie. Z tymi "zdaniami kluczami" mam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz jeszcze bardziej mi to zdanie zapadnie w pamięci

      Usuń
  9. podtrzymujesz moje opadające ręce Booogie - dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  10. patrząc w górę to zaistniałam na tym blogu... :DDD

    OdpowiedzUsuń
  11. Ludzie jacy są wiadomo... oby Nasze Dzieci spotykały na swojej drodze tych DOBRYCH :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawdziwi szczemściarze!- jak to Staś mówił

      Usuń
  12. My też walczymy o normalność dla córki. Bardzo późno ją zdiagnozowano i jest dziwnym przypadkiem ale jednak to autyzm.
    Moje przemyślenia na temat tego wszystkiego są jeszcze w powijakach, ale żeby nie zwariować próbuję ułożyć to sobie jakoś po kolei.
    Pozdrawiam Carmen http://carmen-san-di-trudna-sprawa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze jest pisać - terapia blogowa służy mi bardzo:)

      Usuń