15 marca, 2014

o psach i papierosach, o papierosach i psach

Zamykam za sobą drzwi do domu i ocieram pot z czoła. Ostatnie spacery z Józkiem pełne są nieoczekiwanych zwrotów akcji: pościgów i ucieczek. Szczęśliwym nazywam dzień, podczas którego Józek nie wybiegnie nagle na ulicę, uciekając przed papierosem trzymanym niedbale w czyjejś ręce.
- zatykaj, mamo, nos! - krzyczy niewyraźnie do mnie. Mocno ściska swoje nozdrza jeszcze przed wyjściem z autobusu.
- czy nie połknęłaś dymu? wypluj to! - podpowiada troskliwie, tkwiąc w krzakach, gdyż dopiero co mijał nas mężczyzna z papierosem w dłoni. Dym nie znika tak szybko, a Józek nie śpieszy się, by opuścić swoją kryjówkę.
Przeświadczenie o szkodliwości tytoniu, zdobyte na lekcji przyrody, pcha go do natychmiastowej reakcji.
- dym, widzę dym! ratunku, moje płuca! - woła chwilę przed ewakuacją. Dobrze, jeśli zatrzymają go krzaki, gorzej, gdy tuż obok jest ulica, dół, psia kupa...
Możliwe, że pot z mojego czoła nie płynąłby obficie, ale do fobii papierosowej dołączyły się psy.
- nie pal, umrzesz - instruuje Józek palacza, umyka w bok, natyka się na ludzi z buldogiem, odbija w prawo, tam przechwytuję go tuż przed ulicą, ale jego spostrzegawcze oko widzi z naprzeciwka dym:
- uciekaj, mamo! szybko - tutaj!  - woła do mnie już z pobliskiej górki.
Po powrocie od ortodonty składam mężowi raport:
- dziesięciu palaczy, pięć psów.
Innego dnia skarżę się po powrocie ze szkoły:
-  dwudziestu palaczy i ratlerek!
Każdy napotkany pies prowadzi do monologu Józkowego: o wielkościach szczęk psich na przykład. Józek zgłębia w wolnym czasie temat w internecie, przekopując się przez kynologiczne dane.
- przeżyłem gryzienie psa - opowiada chwilę po ucieczce przed szczekaczem przywiązanym pod sklepem.
Rzeczywiście kiedyś i szczęśliwie niegroźnie capnął go pies.
- kiedyś nie dostałem wścieklizny - cieszy się, słusznie zresztą, po czym dodaje:
-  najgorsze są trójgłowe psy.
- ...trzymające w każdej z paszcz po papierosku - dodałabym, gdybym była złośliwa, ale przecież nie jestem.
Po rozmowie ze specjalistą już wiem, że będziemy małymi krokami uczyć Józka innej reakcji na papierosy i psy: zatrzymywanie się, zamiast biegu na oślep przed siebie.
W naszym mieszkaniu - bez psów i papierosów, papierosów i psów - siedzimy obok siebie i rozmawiamy:
- czy ja mam autyzm? - pyta mnie Józek i nie jest to nasza pierwsza rozmowa o jego zaburzeniu.
- tak - potwierdzam, bo cóż innego mogę powiedzieć temu bystrzakowi.
- o nie! - wpada w rozpacz Józef, który jest przede wszystkim perfekcjonistą.
 - czy Tobie autyzm w czymś przeszkadza? - pytam, bo mnie to ciekawi.
- nie! - odpowiada Józek, jak zawsze krótko.
- a widzisz!

13 komentarzy:

  1. buziaki Bogusiu - nasze poty na czolach wkraczaja co rusz w nowe fazy - na szczescie przerywane od czasu do czasu jako takim spokojem.co faza rozwojowa , to nowe (badz stare) wyzwanie. Sily zycze - choc wizja trzyglowego psa z papieroskiem w kazdej gebie rozbawila mnie do lez , wiem , ze Tobie do smiechu wcale nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest do śmiechu, jest- coraz częściej. Przestaję się śmiać tylko wtedy, gdy ulica zbyt blisko, a z oddali żarzy się czyjś papierosek. Ufam w to, że Józek nauczy się nowej umiejętności i następnym razem zawoła, stojąc nieruchomo: uwaga pies!

      Usuń
  2. Ciekawa jestem co pani powiedziała/pokazała dzieciom na tej lekcji o szkodliwości palenia,bo to wygląda na jakąś traumę szkolną:)
    A z pieskami-może dobrze by zrobiła dogoterapia?Wiem,ze pomału zapanujecie nad lękami,póki co-masz niezłe treningi biegowe:)
    Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. treningi biegowe- taaak!
      wiesz, z Józka wyobraźnią obrazową to wystarczy powiedzieć: papierosy wywołują wiele chorób! i już Józef ma wizję śmierci oraz grobowca na cmentarzu - piszę teraz zupełnie serio! O innych sprawach myśli w kategoriach końca świata.
      Najbardziej miło wspominanym przez Józka psem- jest Goldi Ani oraz Madzi. To pies, który kocha - i tak go Józek nie przestaje nazywać

      Usuń
  3. ha ha ha wiem, że wrednie brzmi ten śmiech, ale pieski i bieganie i strach przed końmi/ zamiast papierosów/ towarzyszy nam codziennie. Psy wszystkie można głaskać i ciągnąć za ogon...... Bogusia to ugryzienie przez psa trzeba jakoś przerobić- może przerysować?? i wtedy jakoś trauma minie??? może
    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Józkiem to tylko rysowanie - obraz trzeba zakryć następnym obrazem - zaraz się za to wezmę

      Usuń
    2. uściskaj psa, który kocha - Goldiego

      Usuń
  4. Tomek od zawsze boi się psów, ciut to dziwne bo mamy ich zwykle sporo w chwili obecnej cztery. Żaden pies nigdy go nie ugryzł a lęki są, już nie ucieka ale przy nieznajomych czworonogach staje nieruchomo - mówiąc nie podchodź, nie skacz, uciekaj. Do naszych małych suń - zmykajcie ;-) do naszych dużych nie podchodzi - czuje respekt. A o walce z matką i ojcem palaczami to ..... lepiej nie wspominać. Trzy lata temu zrobił prezentację multimedialną z drastycznymi zdjęciami i ustawił w kompie tak że przy każdym odpaleniu wyświetlało mi się ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha- słyszałam o tej prezentacji już wcześniej - ale zawsze mnie bawi!

      Usuń
  5. "CZY TOBIE AUTYZM W CZYMŚ PRZESZKADZA ?" Właśnie na to pytanie chciałabym usłyszeć odpowiedz mojego syna...on nie potrafi mi odpowiedzieć, niewiele mówi...
    Lubię czytać Twoje opowieści, bo jakąś część odpowiedzi na to dręczące mnie pytanie w nich odnajduję :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zawsze przezabawnie! Rozumiem Józefa: po co komu pies??? To przecież potencjalnie gryzący potwór każdych rozmiarów (zresztą te najmniejsze i najgłupsze kochają lecieć do nogawek podczas gdy ich właściciele mówią do ciebie irytujący tekst: "On nie gryzie."). Chyba nauczę się od Józefa, że należy uciekać, a nie stać. Ta strategia już mnie raz zawiodła, kiedyś nie dostałam wścieklizny, hihi. Mamo Bogusiu, przemyśl to jeszcze:D Kamila.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mojego syna z Za (13,5) jest to samo. Lęk przed psami, bakteriami (też po lekcji w szkole nt. ptasiej grypy), małymi dziećmi, dotykaniem, Murzynami, grzybami .. Jest na lekach od 9 roku życia. Mamy za to dwa koty, uwielbiamy je wszyscy. Pozdrawiam, Renata

    OdpowiedzUsuń