10 maja, 2014

o Londynie po raz pierwszy

Londyn z Józkiem - to na razie bardziej marzenie niż szczegółowy plan, ale ... to naprawdę może się udać. Odkąd Natural History Museum zalśniło niczym latarnia na celowniku Józka zainteresowań wiem, że tam pojedziemy. Tylko dzięki pasjom Józio przełamuje strach przed zmianami, tylko dla fascynacji pokonuje swoje problemy - to obserwuję przez ostatnie dwa lata. Wyjazd poza granice Polski będzie dla nas wyzwaniem największym z dotychczasowych ... w takim razie trzeba to zrobić i już. 


źródło: Natural History Museum

Na razie - dzięki możliwości wirtualnych wycieczek - Józek codziennie przemierza korytarze Muzeum. To część jego przygotowań: zawsze stara się oswoić zmiany poprzez szczegółowe poznanie nowego miejsca. Niech żyje internet, który pozwala mu poznać nawet rozkład toalet w londyńskiej atrakcji - uwierzcie mi: Józka wiedza okazuje się naprawdę przydatna. W wakacje w parkach dinozaurów wystarczyło zapytać Józka o rozmieszczenie Prehistorycznego Oceanarium, czy  kina 5 D. To on nas oprowadzał po terenie JuraParków. Niedbale machał ręką w odpowiednim kierunku - od roku rysował mapy tego miejsca. Do tej pory pamiętam sposób, w jaki Józek wszedł na teren parku dinozaurów w Krasiejowie. Wbiegł właściwie - omijając zręcznie kasy i wykorzystując niepilnowane przejście. Nawet to wiedział: gdzie jest niepilnowane przejście - haker jeden. Pobiegliśmy za nim, znaleźliśmy go stojącego w kolejce do Tunelu Czasu i wyprowadziliśmy uciekiniera przed bramę - gęsto się tłumacząc napotkanym osobom. Już z biletami i specjalnymi opaskami na rękach przeszliśmy jeszcze raz tego dnia przez główne wejście.
Oczywiście mogę już zacząć tworzyć listę atrakcji, których w Londynie nie obejrzymy. Nieraz Józek dał się poznać jako człowiek twardo negocjujący cel wycieczek.
Może w drodze do Muzeum przez okno autobusu zobaczę to i owo, ale na nic więcej liczyć nie mogę. Po wyjściu za drzwi nasz syn z głową pełną obrazów skręci w stronę lotniska.
A propos lotniska - to tak sobie myślę, że podrzucę Józkowi jakiś link czy dwa. Przewodnik po lotnisku też nam się przyda  - i to bardzo.

źródło: Wikipedia
W wyprawie do Londynu wyprzedził Józka jego obraz, który - dzięki Magdzie z Young Digital Planet - całkiem niedawno został pokazany podczas konferencji o metodzie Tomatisa. Londyn to dopiero początek. Kolejne wymarzone przez Józia miejsce to - uwaga, uwaga - Smithsonian National Museum of Natural History w Waszyngtonie.
Jeśli chodzi o to miejsce, znajomość Józka sięga nawet parapetów oraz ich zawartości.
W dzień urodzin Jaśka Józio zaśpiewał mu: "sto lat!", poprowadził go do komputera i pokazał mu wirtualne muzeum w Waszyngtonie, mówiąc:
- niespodzianka!
Temat muzeów historii naturalnej z jakichś powodów nudzi już Jaśka, którego pasją są rosiczki, muchołówki i inne rośliny owadożerne:
- eee - wyraził swoje niezadowolenie prezentem - a nie ma tam jakiś roślin owadożernych? - zapytał.
- są! - ucieszył się Józek i poprowadził Jaśka wirtualnie po schodach Muzeum. Na wyższym piętrze, na parapecie stała mała muchołówka - postawiona chyba dla ozdoby.

Prezent okazał się być trafiony, bo Jaśko do tej pory chichocze, gdy wspomina swoje urodziny z wirtualną rośliną.

Waszyngton nie jest ostatecznym planem Józka.
Wczoraj po raz pierwszy Józek-podróżnik opowiedział nam swój sen.
- byłem, śniłem - zaczął - widzieliśmy w Południowej Dakocie głowy prezydentów.
Jak widać - temat dopiero się rozwija.

17 komentarzy:

  1. Jozek kiedys jeszcze slynnym podroznikiem zostanie ;)
    moze o Holandie zawadzicie? Zastanawiam sie od niedawna, zeby z mlodym wybrac sie tu:
    http://www.corpusexperience.nl/nl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek nas jeszcze zaskoczy. A może i kiedyś Holandia?

      Usuń
  2. Nie próżnuje chłopak. Trzeci tom opowieści zaczyna się obiecująco. Bogusiu bierz się za pisanie książki-jakoś trzeba wyprawę do USA sfinansować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek nigdy nie próżnuje. To typ pracoholika raczej :) Książka kiedyś nastanie :)

      Usuń
  3. Czyli co, następny projekt "Józek do Londynu"? Genialny! Tylko jak Józek zapatruje się na kwestię...języka angielskiego w Londynie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze niedawno napisałabym: biedni mieszkańcy Londynu
      w poście rozpoczęłam: "Drżyj Londynie, albowiem nadchodzi Józek". Ale potem nadeszła refleksja: obcokrajowcy obecni podczas jednej z wystaw zaciekawili Józka. Napotkany w górach Czech nie usłyszał przykrego słowa od Józia.
      Chyba powoli Józek przyjmuje do wiadomości, że istnieje więcej języków niż jeden.
      A jeśli chodzi o naukę- to nie ma lepszej motywacji - niż wyjazd

      Usuń
  4. Bogusiu Józio wymiata i nawet Wojciech Cejrowski przy nim blado wypada mimo ,ze facet ma wiedzę i wiele widział ale Józefa nikt nie pobije. Mówisz Stasio rosiczki lubi Macko fascynuje się ptasznikami ku mojej rozpaczy bo ja nawet najmniejszego pająka sie boję. A za wyjazd do Londynu trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kciuki są potrzebne, bo tak naprawdę każdy krok tej wyprawy będzie wymagał wielu przygotowań. A ptaszniki - Bogu dziękuję, że żaden z moich chłopców tego tematu w domu nie rozwinął

      Usuń
  5. Anonimowy10 maja, 2014

    Wierzę, że się uda.... i życzę, aby było pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za życzenia, każde dobre słowo przyda się w naszej wyprawie

      Usuń
  6. Józek jest boski po prostu:)
    Wiesz, że trzymam kciuki za Londyn i WIEM, że się uda (trochę to omnipotentne, ale niech tam - sami swoi ;-)
    Waszyngton i Dakota Południowa zostaną podbite siłą rozpędu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpęd to jest to słowo, rozpędza się Józek i nie wiem, czy ja go niedługo dogonię
      dzięki Aga - za porady :)

      Usuń
  7. Anonimowy11 maja, 2014

    Londyn to będzie piękny początek podboju świata-toż Józek będzie miewał swoje wykłady na wielu uniwerkach w świecie:)))
    Dzieci z pasjami-najlepsze co im się mogło przytrafić:)))
    A orientacja Józka w terenie i w budynkach-pozazdrościć.Wpuść mnie w teren nieznany,zobaczysz co to brak takiej orientacji...:))))
    Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby to wszystko się spełniło! a na razie przed nami długa droga uczenia Józka odpowiadania na pytania. A na jakie pytania Józio nie potrafi odpowiedzieć - już niedługo w poście

      Usuń
    2. Anonimowy11 maja, 2014

      Ciekawa jestem tych pytań-mam jednak nadzieję,że poradzi Sobie ze wszystkim,wszak era pytań w szkole:co autor miał na myśli,odeszła w zapomnienie:)))Małgorzata:)

      Usuń
    3. pytanie było z tych egzystencjalnych i najtrudniejszych: "skąd wracasz, Józio?"
      jak Józio sobie z tym poradził? hmmm

      Usuń
  8. Wspaniale i cieszę się że wierzysz, że to się uda- bo to się uda dla Was i Józka nie ma nic niemożliwego. Może być trudno, ale z Naszymi Dziećmi nie może być inaczej, zatem czekamy na kartkę z Londynu i z Waszyngtonu :-)))
    A jeszcze niedawno Józek bał się wyjeżdżać za Olsztyn......

    OdpowiedzUsuń