03 maja, 2014

o nieprzetłumaczalnym

- poproszę o nożyczkę! - zadaje mi niecodzienną prośbę Józek.
W mgnieniu oka przestawiam się na jego sposób rozumowania, w którym logika już dawno wygrała z wszelkimi normami językowymi - i podaję mu nożyczki.
Pozwalam, by mój umysł na chwilę odszedł od poprawnych form językowych, które znam i stosuję - bo tylko wtedy jestem w stanie przyznać Józkowi rację: skoro prosimy o pożyczkę, to i nożyczkę możemy dostać.
Nie ma dnia bez ćwiczeń umysłowych, których nasz Józek nam nie szczędzi. Łamigłówki i krzyżówki są niczym w porównaniu z asystowaniem Józkowi przy pracy domowej, odrabianej codziennie o tej samej porze.
- "pożegnany wzrot grzecznościowy" - czyta Józek w ćwiczeniach do języka polskiego, a potem z niedowierzaniem wpatruje się w powitalny zwrot grzecznościowy: "droga babciu!"
- droga babcio? droga babcia? - dopasowuje przez dłuższą chwilę to, co widzi w zeszycie do tego, co uważa za logiczne. W końcu wpisuje w linijce listu, nad którym pracuje, nieznany dotąd polonistom zwrot:
- droga babci!
Powoli oswajam się z tym, że usłyszę raz w tygodniu od Józka: "dzisiaj bram się z Agnieszką", co - oczywiście - oznacza, że tego dnia Józek z przyjacielem Igorem i jego mamą Agnieszką będą razem wracać ze szkoły. Właściwie mama Igora też ma komunikację z Józiem opanowaną do perfekcji. Nie sprawiło jej problemu przełożenie z języka Józkowego na język polski zdania: "daj mi plaster albo coś innego na krwa". Choć muszę przyznać, że pewną wskazówką był w tym przypadku zakrwawiony palec Józefa.
Wydawało mi się przez chwilę, że mogę już spocząć na laurach. Jeśli czuję się swobodniej w meandrach Józkowej nowomowy, to rozpracuję każdą z pułapek tworzonych przez niego zwrotów! Czyżby skończyła się dla mnie era łamigłówek i ćwiczeń umysłowych? Nic podobnego! Mam już przed sobą nowe zadanie, którego - jak na razie - nie rozpracowałam: jak przetłumaczyć na języki obce logiczny język Józka.
Otóż miałam okazję spotkać Jozefa Vervoort, belgijskiego terapeutę, wieloletniego współpracownika profesora Alfreda Tomatisa. Pan Jozef był głównym prelegentem na konferencji „Uwaga słuchowa – diagnoza i terapia” zorganizowanej przez Young Digital Planet w Sopocie 14 kwietnia 2014r.

źródło: Young Digital Planet

Bardzo dobrze słuchało mi się jego wykładu o terapii metodą Tomatisa, którą cenię i myślę, że jest wciąż w Polsce za mało znana. Przyszedł czas na moje wystąpienie o niesamowitym umyśle Józka. Opowiadałam m.in. jedną z najbardziej wzruszających historii - o tym, jak Józek postrzega swoje życie:
- "dwa roki później, mamo, zaszedłeś w ciążę ze mną" - zacytowałam Józka i nagle zdałam sobie sprawę z nieprzetłumaczalności tego zdania na język angielski. Siedząca obok Jozefa przemiła tłumaczka zawahała się.
"Rok" i idące w ślad za nim "roki" są - do bólu - logiczne i nie mają żadnego odpowiednika w języku angielskim.
Ledwie minęliśmy jedną rafę, gdy już nadciągałam z opowieścią o gradówce.
W kwietniowe urodziny najstarszego z moich synów objadaliśmy się tortem, gdy nagle o parapet uderzył grad.
Józek natychmiast wystawił miskę za okno, twierdząc, że złapie w ten sposób gradówkę.
Skoro istnieje deszczówka, to jakbyście nazwali inne opady? Prawda, że nazwa: "gradówka" nasuwa się od razu? Zwłaszcza, gdy spędza się dziennie kilkanaście godzin z Józefem. A że gradówka istnieje w naszym języku i oznacza chorobę oka? Nic to Józka nie obchodzi.
Opowiadając to podczas konferencji znów spojrzałam na Jozefa Vervoort siedzącego w pierwszym rzędzie. Nie podjęłabym się przetłumaczenia gradówki, skupiłam się na dalszym ciągu historii:
- "Józio zobaczył biegnącą kobietę, która osłaniała głowę przed gradem. Wbiegła do naszej klatki schodowej, a tam już czekał na nią Józek, który szeroko otworzył drzwi:
- przeżyłeś? - zapytał wchodzącą po schodach panią."
Józio to prawdziwy postrach tłumaczy - gdy skończą się już śmiać, oczywiście.
Dla tych, którzy uwielbiają łamigłówki językowe proponuję przetłumaczenie na język angielski określenia "wojna mokrowa" (tak Józio podsumował ostatni śmigus dyngus).
Potem w wolnej chwili na warsztat językowy polecam słowo "wróżdżka" (jako wskazówkę podam: w bajkach wróżdżka trzyma różdżkę).
A na deser jedna z ostatnich sytuacji: Józek ambitnie nie życzy sobie opuszczania ani jednego dnia w szkole. Niestety czasem kicha, a wtedy zostawiam go w domu. Rozżalony po każdym kichnięciu powtarza:
- jestem zdrowy, ja udałem!
Powodzenia dla tłumaczy Józkowego języka! Mnie na razie skutecznie zatrzymała próba przetłumaczenia na angielski zdania:
- dwa roki później zaszedłeś w ciążę ze mną...mamo...

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. jak zwykle jesteś najszybsza - dopiero co zdążyłam odejść od laptopa, a już mam po co wracać

      Usuń
  2. ha, już mnie nic nie zdziwi w naszych dzieciach, chciałoby się powiedzieć: skąd ja znam takie teksty i słówka:) trzabałoby, choć Ci ze mną ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj znasz doskonale. Twoja Justynka to gejzer logiki i żartów

      Usuń
  3. Anonimowy03 maja, 2014

    - dwa roki później zaszedłeś w ciążę ze mną...mamo...-nie wiem,jak po angielsku ale wystarczająco intrygująco brzmi po polsku:))).To marketingowy tytuł na książkę o Józiu:)Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ludzie od marketingu padliby na kolana z wrażenia.
      O tak - wrażenie to Józek robi na ludziach! nie od dziś

      Usuń
    2. Małgoś - a pamiętasz skąd pochodził ten cytat: dwa roki później? 321 dzień autyzm dzień po dniu

      Usuń
  4. ha, ha jednorazowe wydanie :-)
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj kochana - jakiś skrót myślowy Ci wyszedł - nie nadążam

      Usuń
  5. Józef bardzo dobrze kombinuje a po co tłumaczyć? Obcy niech się uczą polskiego :).Ja czasem po 5 razy proszę Maćka o powtórzenie tego co mówił i ni w ząb go nie rozumiem to tragedia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek też jest zdania, żeby to inni uczyli się języka polskiego, a nie mówili dla niego niezrozumiale. Cwaniaczek!

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek rulezzzzz. Tlumacze symultaniczni zapociliby się...na bank:-)

      Usuń
    2. Józek rządzi zawsze, tłumacze- do roboty!

      Usuń
  7. Anonimowy04 maja, 2014

    fajne :) tez przerabialiśmy ale bardziej znaczeniowo-ktoś przy kości,znaczy bardzo chudy! a półbuty,pół buta ? to pewnie ...sandały :)ekko72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrzę, czytam i przyjmuję - u mnie sandał już półbutem zostanie

      Usuń
  8. Bogusiu, my są native speakery Józkowej nowomowy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hahaha dobrze , ze na krwa , a nie na cos innego :-) . splakalam sie :-) . ja sie juz poddalam i nie potrafie mojej mamie przez telefon tlumaczyc dziwnosci jezykowych mlodego(Tadeuszek mowi tylko i wylacznie po niemiecku ostatnio) . Pozdrowienia serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie spoczywaj na laurach, to mogłoby się Józefowi nie spodobać, przecież spocząć można np. na krześle, wygodniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra mawiała: wiedźma wie, wiedźma dźma. Zwrot nadal krąży po rodzinie, choć minęło kilkanaście lat.
      A syn mój i jego "bardzo cię kocham i lubię" jako wyraz wdzięczności zawsze mnie wzrusza :)

      Usuń
    2. laurem zabiłaś mi ćwieka
      wiedźmę oraz wie i dźmę powtórzyłam sobie kilka razy. Nie do pobicia!

      Usuń