02 lipca, 2014

o fajnym dniu

- co za to fajny dzień! - cieszy się Józek, radosny niczym pięćdziesięciokilogramowa sikorka.
Jakiż to sposób ma Józek na spędzenie udanego dnia, skoro każdy z nas nieustannie zastanawia się: "jak żyć?", "jak być szczęśliwym?"

Jeśli Józka chcemy ogłosić specjalistą od fajnego dnia, to poranek musimy zacząć - tak jak on - od ćwiczeń. Otóż po wygramoleniu się z łóżka Józek natychmiast zaczyna ćwiczyć przysiady i już za chwilę cieszy się endorfinami!
Wystarczyło, że dwa miesiące temu stwierdził: "za dużo ważę", aby natychmiast pojawiła się codzienna gimnastyka. Poranek z ćwiczeniami to nie wszystko. Ostatnio stałam obok niego przy drzwiach restauracji. Ludzie wokół nas zamawiali frytki, przenosili wysoko nad głową zestawy hamburgerów, a nad nimi na schodach ćwiczył przysiady Józek. Stał na podeście wyprostowany niczym Chodakowska i ćwiczył z takim zapałem, że aż się zdziwiłam, że nikt więcej do niego nie dołączył.

Pytając o przepis na udany dzień usłyszymy od Józka hasło: rower.
- czy mogę kluczykę? - Józek z właściwym sobie wdziękiem pyta o klucze do piwnicy. A potem odjeżdża, czasem jeszcze najeżdżając na stopy przechodniom lub - rzadko, ale jednak - przewracając Stasia.

Podczas fajnego dnia nie zapominajmy o innych. Józek zawsze wykazuje troskę o bliskich i tylko trochę jest to specyficzna troska. Zdarza się, że usłyszę od niego:
 - mamo, schowaj ogórki przed Elem wysoko. Gdy będzie dużo ich jadł, będzie bardzo gruba!
Przekonana argumentacją słoik z ogórkami schowałam jak najszybciej.

A jeśli na drodze naszego udanego dnia pojawi się sytuacja pozornie nie do przejścia? Na przykład w kaplicy podczas Mszy zabraknie dzwonków? Józek w takich sytuacjach nie traci ducha spokoju. Ostatnio w odpowiednim momencie podczas Mszy św. usłyszeliśmy Józka wołającego:
- dzyń dzyń! dzyń dzyń! dzyńdzyńdzyńdzyńdzyń!
Ksiądz gratulował mu później oprawy muzycznej.

A może by tak - podczas dnia - poczuć satysfakcję z przekroczenia tego, co wydawało się dotąd niemożliwe? Zaledwie od kilku miesięcy Józek ćwiczył samodzielne wykonywanie zakupów. Początkowo pod naszym czujnym okiem poznawał istotę stania w kolejce oraz zasad savoir vivre przy ladzie mięsnej. Od kilku dni my zostajemy w domu, a do sklepu - szczęśliwy, jak nie wiem co! - z siatką w ręku wędruje zwycięski Józef.

Fajnego dnia nie psuje nawet Józkowi brak logiki u innych. 
Wystarcza mu wspięcie się na wyżyny komunikacji i wypowiedzenie swojego zdania.
Może to wyglądać tak:
- "tata z Tobą dziś pojedzie" - planuję dzień wraz z Józkiem, po czym słyszę do niego:
- "nie mów o nim tato - to jest Twój mąż, a nie Twój tata. Mów: mój mąż pojedzie z Tobą, Józiu!"

Nie dajemy sobie popsuć dnia wyborami innych ludzi. Gdy nasz Jaśko pakował się na wyjazd harcerski wszyscy staraliśmy nie wtrącać się w to, co nasz nastoletni syn zapakował do plecaka. Pozostaje nam nadzieja na to, że Jaśko zawoła:
- "co za to fajny dzień!" - gdy spojrzy w głąb swojego przestronnego plecaka, którego pakowanie połączył z przygotowywaniem zupełnie nieplanowanej świeczki z muszli i smalcu domowego oraz smażeniem niejadalnych chipsów. Najbardziej istotne było to, że Jaśko w ogóle wyszedł z domu mimo, że w ostatniej chwili drukował bardzo ważne rzeczy oraz poszukiwał legitymacji szkolnej.

Czym jeszcze można poprawić sobie dzień? Zdjęciem. Moje ulubione ostatnio zdjęcie to uchwycony podczas koncertu taniec. 

zdjęcie Michał Awin

Taniec  - do momentu aż padniesz na twarz ze zmęczenia - to mój sposób na dobrze spędzony dzień. Gdy tańczyłam wraz z innymi znajomymi z JiMu na łódzkiej imprezie z okazji rozpoczęcia wakacji pozbyłam się raz na zawsze przekonania, że tańczyć może tylko ten, kto tańczyć potrafi.
Ze sceny słychać było słowa KaCeZeT

"Czujesz się dobrze dziś.
Jakbyś nabierał sił, możesz dalej iść.
Czujesz się dobrze dziś.
Dziś czujesz się jak mistrz!"

 
mistrzowskie zdjęcia mistrzunia Michała


Od tego momentu nie ma dla mnie lepszego sposobu na uporanie się z uporczywymi myślami i zmartwieniami niż taniec. Nie poradzę sobie z nimi wciąż analizując i wciąż wracając do trudnych sytuacji. Za to taniec działa jak tornado: wietrzy skutecznie myśli - jak mówi Sylwia z mojego ulubionego zdjęcia.
Wakacje dla mnie niespodziewanie będą pełne tańca - tego sobie życzę. A dla Was wszystkich - udanych dni!

16 komentarzy:

  1. taniec- to świetna terapia- obyś fizycznie dała radę :-) powodzenia. Józek wiedziałam, że dasz radę, bo Jesteś mądry Chłopak. Jasiek tez da radę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla równowagi już dziś byliśmy u laryngologa. Józio ostrzegł nas, że bolące ucho sobie obetnie -ale do najgorszego nie doszło.

      Usuń
  2. Zumba koniecznie:-)Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Bogusiu podejście Józia do fajnego dnia jest ekstra ,Jaśko niech się cieszy ,że w plecaku nie znajdzie rodzeństwa :). Tak jak to było u nas Starszak jechał a malutki wpakował mu się do torby mówiąc ,że jedzie z bratem. A mama Bogusia jak Tytan radzi sobie ze wszystkim i to z tak pięknym uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co za to fajny dzień- uwielbiam ten tekst- chociaż trzy raz zastanowię się- jak to po kolei idzie

      Usuń
  4. wyobrazilam sobie Jozia dzwoniacego jak dzwoneczek i to mi bardzo rozweselilo dzien :-))) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. co za to fajny wpis ! taniec- kocham nade wszystko i jakby na wszystko pomaga ! :) Bogusia, buziak :* _ Kasia z Augustowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. buziaka przyjmuję -przyda się na gorsze dni

      Usuń
  6. co za to fajne wakacje sie Wam zaczęły:)Radosnych,"sikorkowych"-Małgorzata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę - a chwilę później wyjechaliśmy do parku z dinozaurami- o czym niebawem. Odpoczywamy na razie po przygodach

      Usuń
  7. Panno Bogusiu i panie Józku ! Jesteście oboje mistrzami retoryki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. I po co ja się tyle lat uczyłam logiki? Bez sensu.Wystarczy posłuchać / poczytać/ Józia i wszystko staje się taaaakie proste!Pozdrawiam z daleka. Tak jak obiecywałam sobie - czytam nawet tutaj, w Schwarzwaldzie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń