06 sierpnia, 2014

o tym, co nadejdzie

Podczas, gdy ja planuję nadchodzący tydzień - Józek mówi mi o tym, co będzie robił za siedem lat, tuż po swoich osiemnastych urodzinach:
 - będę już dorosły i pojadę na wakacje bez Was.
Nie jest do końca pewien, czy zamierzana podróż odbędzie się samochodem (bo tak bezpieczniej), czy samolotem (przestrzeń powietrzna jest jeszcze przez niego nieodkryta).
Cel podróży ma już opracowany: Igor, Szymon i on pojadą do parku dinozaurów w Munchehagen, w Niemczech.
My - rodzice - mamy zostać w domu.
Moja wyobraźnia, mój umysł i serce bronią się natychmiast przed tym zwrotem: "bez Was".
Po raz kolejny wychodzi na to, że Józek jest mądrzejszy ode mnie: już teraz widzi to, co nadejdzie.
Mam kilka lat, żeby przygotować się psychicznie i kilka lat, żeby nauczyć go tego, co przyda mu się w samodzielnym życiu - jakkolwiek ono będzie wyglądało.
Martwi mnie tylko to, czy ja pozwolę Józkowi być samodzielnym człowiekiem.
Liczę na wsparcie i dobre słowo od koleżanki, której syn zakończył właśnie pierwszy rok studiów i pierwszy rok mieszkania poza domem. Chłopak też z klimatów Józkowych.
To od niej usłyszałam: "gryzę się w rękę, zamiast robić rzeczy za niego!"
Moja ręka też już pogryziona od jakiegoś czasu, a nadal schylę się i leżącą na podłodze koszulkę odwieszę, ubranko z szuflady podam... bo on nie potrafi, bo autyzm, bo trele morele.
Dobrze, że zakupy ćwiczone przez rok dały rezultaty i Józek odnajduje się jako tako w przestrzeni: lista z zakupami, kasa, kolejka ludzi, lada chłodnicza.
Zachęcona tym sukcesem gryzę rękę i następnym razem koszulki z podłogi nie podnoszę, koca na noc nie podam, a po skarpety odsyłam do szafy.
Coraz więcej potraw Józio już przygotowuje sam, a smażąc "jajko Sherlocka" (nasze domowe ulubione jajko na chlebie) planuje:
- ożenię się, a na weselu będzie dużo jedzenia!


Józku, zwolnij - zlituj się nade mną! Ja już nie nadążam!

11 komentarzy:

  1. wspaniale plany :-) - fakt jest taki , ze nasze dzieci naprawde kiedys beda dorosla , i choc nie wszystkie sobie poradza same, to zycze im wszystkim tego, by ta doroslosc byla bez rodzicow na wyciagniecie reki :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - koniecznie wspomnij Tadeuszkowi, że chłopcy za kilka lat wybierają się do Niemiec! Szybko zleci!

      Usuń
  2. Jakoś nie mogę sie przebić z komentarzem,odrzuca mi wpisy:(Może więc napiszę w sumie kilka razy:)))
    Czy Józio kiedykolwiek planował coś,czemu nie podołał?
    Gryź Się w rękę,gryź-mamy muszą dorastać do dorastania dzieci:)Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brak Twojego komentarza to byłby koniec świata!
      nie dopuszczę do tego!
      (wiedziałam, że napiszesz o dorastaniu dzieci - trzeba mi to mówić i pisać- wtedy ja dorosnę do tej myśli)

      Usuń
    2. Bogusiu - albo siup - jeszcze jedno , bedziesz miala dluzej kogos malego w domu :-)))))

      Usuń
  3. Jak ja Ci Józefie zazdroszczę takie szczegółowego planu na lata. Bogusiu dziękuję za przypomnienie o pogryzionej ręce - taka i moja musi być. Tą żoną się nie martw, będzie dobrze zaplanowana, Józek raczej nie zafunduje Wam spontanicznego zrywu, musi być czas na ustalenie menu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, ewentualną żoną od tej pory się nie przejmuję :)

      Usuń
  4. Jozek to Cie bardzo ostrożnie uprzedza o przyszlosci. Kasper miewa takie plany, ze strach sie bać. Jak o swojej 5 wnuków pomyśle... Na razie rownież ćwiczymy samodzielność krok po kroczku. Jesteśmy właśnie we Włoszech na wakacjach, Kasper sam chodzi z psem na spacery, sam drepcze całkiem spory kawałek na parking przynieść cos zapomnianego przez tatę z samochodu, przed chwila wrócił z basenu, na ktory oczywiście samodzielnie sie wybrał. Furę strachu go to kosztowało, bo wypatrzył wcześniej poznanego chłopca z Niemiec, dla ktorego zrobił bransoletke , wiec musiał zebrać cała odwagę, żeby podejść do grupki obcych ludzi i wymyślić, jak sie po angielsku(ktorego dotychczas oficjalnie sie nie uczył) dogadać. Z woda nie było problemu, pływa jak ryba, choc po powrocie musiałam go pogonić, bo tam gdzie zdjął, tam zostawił mokrusienkie kąpielówki ;) wakacje to dobra rzecz, młody wszystko nagle chce sam i okazuje sie, ze potrafi więcej, niż sam przypuszczał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bogusiu Józef jest poukładany jak pudełeczko z ciasteczkami,tu nie ma możliwości na życie bez planu. jak znam Józia pojedzie "bez Was" na wakacje będzie miał w głowie plan bo wirtualnie wszystko zwiedzi. Ty gryź się w rękę i masz racje nie podawaj koca czy skarpet bo po co On sobie super radzi, Ja wiem ,że : bez Was" brzmi strasznie ale to jest potrzebne naszym dzieciom. Nie możemy być matkami kwokami ,które swoim strachem ograniczają dzieci. Ja na razie mam tak (jak Ty z wyjazdem Józia), gdy macko jedzie na rowerze lub jest z tata nad jeziorem gryzę się po rękach i języku i mówię sobie nie pomagasz to choć nie przeszkadzaj dziecku .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poukładany jak pudełeczko z ciasteczkami - hahahaha- piękny obraz mi ułożyłaś w głowie

      Usuń