24 września, 2014

o ławkach dobrych na wszystko

- nie będę już tu mieszkał! - usłyszeliśmy od Józka, po raz kolejny zresztą. Szybko przeniósł się na podwórko i stamtąd chmurnie spoglądał w nasze okna.
Wołany nie wracał, namawiany na powrót - nie reagował. Leżąc na ławce obwieszczał gromko:
- koniec świata!

(by the way - nasza Ela już dawno podłapała twierdzenie Józka o końcu świata w sytuacjach wcale nieostatecznych: przy każdej okazji, gdy tylko ona uważa, że została pominięta lub w jej ocenie niesłusznie ukarana - woła głosem pełnym boleści: "świat się skończył!").
Wiele jest spraw, które mogłyby wywołać u Józka chęć natychmiastowej przeprowadzki. Na swoje usprawiedliwienie od razu dodam, że tym razem to nie my byliśmy przyczyną radykalnej decyzji Józefa. Naprawdę bardzo się staramy nie drażnić lwa drzemiącego w Józefie: papierosów nie palimy, nie używamy przy nim słów obcojęzycznych, od lat zakładamy słuchawki oglądając filmy. Józek wyćwiczył nas w wielu sprawach: ja już nawet na widok kogoś palącego odskakuję w bok i zatykam nos - mając w pamięci Józkowe upomnienia:
- czy dobrze zatkałaś nos? czy nie połknęłaś dymu? uciekaj mamo: papierosy!
Są jednak sprawy, które - według Józka - po prostu lepiej jest przeczekać na podwórku (z dala oczywiście od palaczy, psów i obcokrajowców). Niedziałająca kuchenka gazowa na przykład. W butach, a czasem bez butów Józek siada na osiedlowej ławce i czeka na rozwój wypadków.
Z daleka woła do mnie:
- czy już działa?
i dodaje:
- gdy będę mieszkał kiedyś bez Was - nie będę miał kuchenki gazowej - tylko elektryczną! Wasza kuchenka jest stara - a ja będę miał nową, która jest lepszym wynalazkiem!
Życzę mu tego z głębi serca, a sama dzwonię do serwisu - kolejny raz w przeciągu czterech miesięcy.
Gdyby nie to, że słowo "deja vu" istnieje - wymyśliłabym je teraz. Palniki gazowe kolejny raz w naszej kuchni nie działają, kolejny raz Józek stosuje tę samą pozycję "leżę plackiem na osiedlowej ławce", kolejny raz słyszymy diagnozę pana z serwisu: "generator padł". Pewnie za moment Józio kolejny raz zerwie się z ławki i złoży wizytę sąsiadom pod kątem ewentualnej przeprowadzki do nich - "bo u nich kuchenka gazowa działa, a u nas - nie!"
Położyłabym się na ławce osiedlowej w proteście przeciwko kuchence, ale ławka na razie zajęta jest przez Józka, który krzyczy coś pod oknem.
- wrażliwy chłopak - stwierdził pan do napraw.
- autyzm - skwitowałam krótko, bo nie zawsze i nie każdemu chce mi się tłumaczyć.
Gdy nowy generator został umieszczony pod palnikami, razem z panem od napraw zawołaliśmy Józka. Przyszedł  - zachmurzony i groźny.
Sprawdził po kolei każdy palnik, na szczęście dla nas wszystko działało.
- dziękuję panu, bardzo dziękuję - Józek z uczuciem zwrócił się do pana, a następnie złapał go za rękę i wydawało się, że cmoknie go w nadgarstek! W ostatniej chwili zatrzymał się jednak.
Pan był poruszony, ja śmiałam się głośno, obecna z nami babcia chichotała.
Józek na razie z nami zostaje - a gdyby ktoś miał ochotę na jakieś protesty, bo coś mu się akurat w życiu nie podoba - to nasza ławka osiedlowa czeka!
Zresztą są też inne ławki...


14 komentarzy:

  1. Bogusiu czy to ta ławeczka na placu zabaw? To ja chyba czasem ją wydzierżawię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nieeee...... pani kochana.......w kwestii tej konkretnej ławeczki zapraszam na pętlę autobusową na Nagórki :)

      Usuń
    2. nasza osiedlowa ławeczka jest zbyt często zajęta przez kloszardów, trudno się do niej dopchać - specjalnie zdjęcia jej nie zrobiłam - by nie ustawiały się do niej kolejki :). A na zdjęcie zrobione przez Agnieszkę - uchwyciło kolejną z ławeczek. Tę od spóźniających się czasem autobusów

      Usuń
  2. Oddam 2 prywatne lawki za bezludna wyspe! Odbior wylacznie osobisty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że sie strasznie powtarzam, ale podziwiam Józkową mądrość życiową. Dużo się można od niego nauczyć. Ławka do przekeczania trudności, - rewlacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się zastanawiam, czy w swej mądrości Józek nie przeczekuje wybuchu gazu, który mógłby w jego ocenie nastąpić w wyniku niesprawnego działania kuchenki. Ławeczka jest oddalona od mieszkania- więc ma większe szanse niż my, którzy zostajemy w domu. Na szczęście dla nas kuchenka ma specjalne zabezpieczenia przed takimi sytuacjami :)

      Usuń
  4. Uświadomiłaś mi,że nie mam blisko żadnej ławeczki:( Ławeczkowa pustynia:)))Koniec świata:)))
    Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a odkąd już wiadomo, do czego służy ławeczka - to czuję, że ławeczka się znajdzie niedługo w Twojej okolicy. Właśnie odezwała się moja koleżanka, która aż na stacji kolejowej znalazła ławeczkę- pozostałe dziewczyny zapowiadają od jutra polegiwanie na ławeczkach.

      Usuń
    2. Kloszardami,dworcem kolej. przypomniałaś mi "Komedię małżeńską":)))A Twoja koleżanka na dworcu w innym mieście/Jeśli tak,kto wie czy nie poszukam np. w Olsztynie:)))Bo elektryczna kuchenka mi też nawala:)))M.

      Usuń
    3. życie z Józkiem ciągle przypomina mi scenariusz jakiegoś dobrego komediowego filmu- prawie, że cmoknięcie w mankiet pana od napraw - tego jeszcze nie grali

      Usuń
  5. Faktycznie, ławeczki są dobre na wszystko :) szczególnie taka jedna z widokiem na staw z kaczkami :)
    Józek wie co robi :))) :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, Ty też masz swoją ławeczkę

      Usuń
  6. U nas to kanapa pełni podobną rolę do ławeczki. Jeszcze nie tak dawno, Jasiek miewał napady złości, rzucał sie wtedy na kanapę i rozciągnięty, buzią w poduchach przeczekiwał swój napad. Mógł też do woli walić pięściami w te poduchy i w nie wrzeszczeć. Taka kanapa do przeczekiwania ...

    OdpowiedzUsuń