29 września, 2014

o niemożliwej niedzieli

- kto był pierwszym prezydentem Polski? czy prezydent Polski jest od lat dwudziestych XX wieku? czy Piłsudski był prezydentem? dlaczego w Wielkiej Brytanii nie ma prezydenta?
To prawdziwa sztuka wyrzucić z siebie ciąg pytań na jednym oddechu - tak, jak to zrobił Józek.
Prawdziwym wyzwaniem byłoby odpowiedzieć mu przynajmniej na jedno z pytań, ale właśnie odmierzaliśmy ze Stasiem szklanki soli i mąki do garnka i nie chciałam się pomylić.




- czy na czele państwa stoi...? - kontynuowałby Józek, ale Staś mu przerwał:
- na czele? na jakim czele?
Niespeszony niczym Józek ciągnął swoją listę pytań:
- dlaczego w Ameryce Północnej jest najdłuższy prezydent?
...jeszcze olej, kwasek cytrynowy, ciepła woda. Najdłuższy prezydent dopiero po chwili dotarł do mojej świadomości.
- najdłużej w Ameryce, w najdłuższym czasie jest prezydentem... - tłumaczył, a może raczej czynił bardziej niejasnym Józek.
- co to znaczy "na czele"? - dopominał się Staś.


Mieszałam w garnku tworzącą się masę solną, ze Stasiem z jednej strony i głową Eli wciskającą się z drugiej strony. Symetrycznie.



Podjęłam próbę odpowiedzi na pytanie o prezydenta:
- mówi się, że ktoś jest głową państwa... - zaczęłam, ale dokończenie zdania naprawdę było niemożliwym tej niedzieli. Staś zaśmiewał się długo z głowy, a masę solną w tym czasie odstawiliśmy do ostygnięcia.
Czas na spacer!
- idziemy dziś obejrzeć ogromny kamień, który stoi obok naszego domu. Zmierzymy go i sfotografujemy. A potem wymyślimy: skąd się wziął w tym miejscu, pomiędzy blokami - zapowiadam.


- ja już widziałem dużo kamieni - wcale nie muszę wyjść na podwórko - odpowiada ten, który właśnie skończył śmiać się z głowy państwa.
- wyjście na podwórko jest bardzo ważne dla zdrowia, ze względu na świeże powietrze - kontrargumentuję.
- mamo, otworzyłaś przed chwilą okno i mam już w pokoju świeże powietrze - to po co mam wychodzić na podwórko?- zastanowił się ten, którego później do domu nie można będzie zagonić.
A w tle pobrzmiewał głos Józefa Piłsudskiego, którego nagrania z 1924 roku odsłuchiwał Józek.
Zaopatrzeni w miarkę budowlaną, aczkolwiek bez szkła powiększającego - które odnalazło się dopiero wieczorem w szafce kuchennej - wyruszyliśmy.



Skąd wziął się ten kamień na naszym podwórku? Pamiętam go jeszcze  z mojego dzieciństwa - zawsze trochę zaskakiwał - porzucony pomiędzy blokami i asfaltowymi alejami. Teraz, w dobie tabletów, trochę może zapomniany - kiedyś otoczony był przez dzieci - wciąż ktoś się na niego wspinał.
Najwyższy czas stworzyć dla niego legendę.
- skąd wziął się ten kamień? - pytam moje dzieci.
- a skąd się wzięły wszystkie kamienie? - odpowiada filozoficznie Staś.
 - a gdybyśmy mogli wymyślić: skąd wziął się ten kamień? Tak, jak w legendzie, dodając coś, co nie musi być prawdziwe. Skąd wziął się ten kamień?
 - ruchy płyt tektonicznych - odpowiada natychmiast Józek.





Staś nagle wpadł na pomysł:
- może ufo przyleciało? 
- to niemożliwe! - Józek odkrzyknął, ale Stasia pochłonęło już tworzenie opowieści o kamieniu:
- zrzucili go i odlecieli!







Już w domu próbowaliśmy zrzucić na naszą masę solną mały kamień, ale wcale nie chciał się tak ładnie ustawić. Wciąż przewracał się.
- chyba go postawili jakimś specjalnym światłem - stwierdził Staś.
- a po co go zostawili? - zastanawiam się.
- chcieli sprawdzić: czy kamień z kosmosu może u nas pozostać.
- a co było dalej? czy ufo przylatuje tu, by sprawdzić ten kamień?
- nie, sprawdzają w swoim komputerze w kosmosie, sprawdzają - czy dalej stoi!
 - to niemożliwe - odkrzyknął Józek - ja powiem legendę: przyszedł człowiek, bardzo silny i przyniósł ten kamień. Niemożliwe jest, by tak silni ludzie istnieli i dlatego to jest bajka.





- Mamo - gdy będziesz komuś mówić o tym ufo, to powiedz, że to nieprawdziwe, żeby się nikt nie pomylił - zatroszczył się Staś.




Tak bardzo uważałam, żeby pilnować proporcji mąki, soli i wody i rzeczywiście: masa wyszła nam doskonała, ale później Stasiowi mąkę zamiast cukru do herbaty wsypałam.
- nie martw się, mamo - przypadki zdarzają się każdemu - usłyszałam od niego.






nasz spacer w kierunku kamienia zainspirował projekt "dziecko na warsztat - II edycja": cykl dziesięciu warsztatów tematycznych, opisywanych na blogach. Na około 80 blogach dzisiejszego dnia ukażą się opisy zabaw z dziećmi, związane z najbliższą okolicą i tematem legend.



mapa blogów biorących udział w projekcie

39 komentarzy:

  1. nadchodzi nowa era:komputer w legendach:)))
    Ela w objęciach Józia-bezcenne:)Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela z Józkiem - to fotomontaż :) a przynajmniej każdy to przyzna, kto zna ich relacje :)
      takie to i będą teraz legendy: tablet, komputer: nie ma już Boruty rzucającego kamieniem z pola

      Usuń
  2. ile legend Wam wyszło! Świetny lokalny warsztat i pomysłowe dzieciaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz! do zobaczenia w blogosferze :) ( ujęła mnie Wasza legenda o Czarciej Łapie)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dużo się bawiliśmy przy tym - i dobrze - było to nam potrzebne w ostatnim czasie Asiu - dzięki za inspiracje książkowe

      Usuń
  4. Fajnie się czyta! Podoba mi się Wasz warsztat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda - fajny warsztat dzieci mi urządziły :) z Piłsudskiego (patrona sąsiedniej ulicy) i opowieści ufo :) zajrzałam do Was i wkręciło mnie szyfrowanie za pomocą obrazków

      Usuń
  5. Tak, popieram poprzedni komentarz, czyta się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobnie jak Wy: zajrzeliśmy tuż za rogiem :)

      Usuń
  6. Bardzo fajne rozumowanie mają Twoje dzieciaki ;)! Jaka dawka wyobraźni! Super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dyskusje i argumenty - to nasza domena. Do tego głos Piłsudskiego w tle, na przemian z lektorem filmów dokumentalnych o prehistorii BBC - i już masz nasz pełny obraz

      Usuń
  7. Piękne opowiadanie o UFO :). Super-kreatywne dzieciaki! Dzięki za Wasz warsztat!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przekażę miłe słowa moim dzieciom - ucieszą się. Moja Ela pewnie doda: "jestem ładna i mam pachnącą fryzurę". A tak serio: dzięki za super pomysł z projektem "Dziecko na warsztat"!

      Usuń
  8. dzieciaki idą z duchem czasu! legendy o ufo nie słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda to, przyjemnie się czyta :) A pomysł na warsztat nietuzinkowy! Bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. usłyszeć Stasiowe "na jakim czele?" i już poprawa humoru gwarantowana. Gosiu - podobnie jak Wasz kogut z sera :)

      Usuń
  10. to właśnie dzieci tworzą najlepsze warsztaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawa dla autorów - zrobili, co w ich mocy, żeby uatrakcyjnić mi tę niemożliwą niedzielę :)

      Usuń
  11. stworzyliście piękną przestrzeń do tworzenia własnych opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocham opowieści, czasem czuję, że gdzieś coś może stać się jakąś - a ten kamień od dawna przyciągał moje myśli.
      Od rana sycę wzrok Twoim blogiem.

      Usuń
  12. U nas tez stoi kamień na osiedlu. Zawsze na niego wejdą czy zima czy lato. Chyba tez zrobię im historie przybycia kamienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super warsztat!!
    U nas też jest legenda o kamieniu chociaż na warsztat wybraliśmy inną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już niecierpliwie czekam na następny warsztat o wybitnej postaci - widzę, że u Was już nawet jest wybrana:)

      Usuń
  14. Wspaniały warsztat i dzieciaki! A mama to już najwspanialsza! Świetnie się czyta, zostaję tutaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to potrafisz poprawić humor! w dodatku nawet grafiki Józka znalazłaś i polubiłaś- hohoho - zostań z nami koniecznie!

      Usuń
  15. Mamy kamień na podwórku, może nie tak wielki, ale legendę do niego możemy dorobić, gratuluję pomysłowego warsztatu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. a ja się zachwycam zdjęciami u Was i historiami z trzech różnych miejsc

      Usuń
  17. Świetnie się czyta Twój warsztat:-) Tyle pytań i odpowiedzi na mnóstwo intrygujących dzieci spraw. Na pewno częściej będę wpadać do Ciebie. Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pytań było oczywiście znacznie więcej, nad odpowiedziami do tej pory się zastanawiam. Takie to już uroki mojej rodziny

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. nasz najbardziej twórczy w gawędziarstwie Jaśko niestety tego dnia był nieobecny - gdyby nie szpital, który go zatrzymał - legend byłoby 15, a może więcej. Gdyby nie szpital, który wypełniał nam bardzo dużo czasu nasz warsztat też pewnie przeniósłby się dalej, głębiej, intensywniej

      Usuń
  19. Jak to miło "spotkać" inną dziewczynkę, która ma na imię Ela - nasza córka też ma tak na imię :) bardzo fajny warsztat - pozdrowienia z Poznania od Porankowej Rodziny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hura- takie piękne imię! powiedz mi tylko: czy to moja Ela jest największym cwaniakiem świata? czy Ele już tak mają?

      Usuń
    2. Elżbieta to imię królewskie, więc jak każda królowa ma swoje przebiegłe metody - my mamy wersję "rozważną i romantyczną" z domieszką szaleństwa, gdy się zapomni :) z pewnością to imię, które nadaje charakter

      Usuń