04 września, 2014

o płytkach, płytkach, płytkach

Wcale tego nie chcąc poznajemy nowy temat: małopłytkowość. Choroba, szpital, krzepnięcie krwi, ilość płytek w krwi przewijają się wciąż w naszych rozmowach - chociaż inaczej planowaliśmy rozpoczęcie roku szkolnego.
Jesteśmy aż tak bardzo monotematyczni z prostej przyczyny - problem dotyczy naszego Jaśka - wysportowanego harcerza, który jednego dnia biegał za Elą pędzącą na rowerze, a następnego dnia - został w trybie pilnym przyjęty na oddział hematologiczny.
Kroplówki, szpital, immunoglobuliny wtargnęły w nasze życie tak nagle, że już nie mogę sobie przypomnieć spokojnych wakacyjnych tygodni.
Zaczęło się wszystko niewinnie - od siniaka, który pojawił się na ramieniu nagle - bez uderzenia. Jaśka zaprowadziliśmy na pogotowie, gdy kilka godzin później zobaczyliśmy następną siną plamę.
- pewnie się chłopak uderzył - stwierdził lekarz, ale co trzeba mu przyznać nie wypuścił Jaśka bez zrobienia morfologii.
Wynik był porażający: tylko 17.000 płytek, zamiast 210.000.
Jasiek już został na oddziale. Następnego dnia płytek było jeszcze mniej (mówiłam, że staliśmy się monotematyczni, ja mówię już tylko o płytkach). Pojawiły się wylewy, krwotoki z nosa, których nie można zatamować.
Przetrwaliśmy czekanie na wynik badanego szpiku: białaczka - czy nie?
Na szczęście nie.
Musimy teraz przygotować się na kilkutygodniowe leczenie w szpitalu - a przyczyny wciąż brak - lub na cud - czyli zadziałanie pierwszej dawki immunoglobulin.
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, które już otrzymaliśmy. Wszystko to Jaś czyta w szpitalu.
Nie odwołuję na razie naszego wymarzonego wyjazdu do Londynu - a może jednak się uda?

11 komentarzy:

  1. Jak to wszystko może się zmienić w jednej chwili... Myślałam o Was ostatnio przy okazji oglądania z Kamilem grafik Józia, bo Kamil zainteresował się ewolucją i bardzo mu się podobały. Dawno nie było też żadnego wpisu, a tu takie wieści...
    Dużo zdrówka dla Jasia, oby chorobę udało się szybko wyleczyć i oby nie było to nic poważnego. Trzymajcie się cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Kamilowi spodobały się grafiki Józka. Wieści hiobowe i wsparcie jest nam potrzebne - dziękuję!

      Usuń
  2. Jaśku myślami jesteśmy przy Tobie.
    Na Twój szybki powrót do domu czekają rodzice, rodzeństwo i my wszyscy
    pozdrowienia :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaśko w domu to skarb i początek wszystkiego: zabaw, radości, zamieszania też. Czekamy

      Usuń
  3. ... myslimy tu o was caly czas - jestesmy tak daleko , a myslami bardzo blisko .Trzymajcie sie tam kochani, buziaki dla wszystkich!!! a szczegolnie dla Jasia!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaśku Aniela codziennie pyta czy wróciłeś do domu. Dzisiaj opowiadała ludziom na szpitalnym korytarzu o koledze Jasiu, który jest dzielnym harcerzem, ma ładny głos i leży tuż obok na oddziale. Także jesteśmy blisko nie tylko myślami. Zdrowiej szybko, my tutaj zaciskamy co trzeba. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja zaskoczona jestem. Czekam zawsze niecierpliwie na post Bogusi. Tym razem o Jasiu. Znam kilku Jaśków. Chłopaki silni, uparci, niezależni. Swoje problemy na płytki (albo na łopatki KŁADĄ). JASIE TO najsilniejsi i najsprytniejsi CHŁOPACY NA ŚWIECIE są. Z pozdrowieniami dla całej familii, uśmiechy Ala

    OdpowiedzUsuń
  6. No masz ci los!Myślałam,że już po Londynie spacerujecie,a Wy taki gips:(
    Do góry głowa Jasiek,Londyn czeka!!!Zdrowia!Jak pozwolisz Jasiek-przytulam ciepło,Mamę przytulam bez pytania:)Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za szybki powrót Jaska do zdrowia. Wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam,że nawet nie zadzwoniłam. Myślami i modlitwą jestem z Wami . Trzymajcie się dzielnie!!!
    Dużo uścisków

    OdpowiedzUsuń
  9. Szyko wracaj do zdrowia Jasiek, myślami jestem z Wami, ściskam :)

    OdpowiedzUsuń