27 października, 2014

o horyzontach i horyzontach


- było tak zimno, że wiatr wiał przez moje stopy - stwierdził Staś, a potem dodał: - na pewno mam szczeliny w butach.
Śpieszę donieść, że buty Stasia mają się świetnie. To tylko wieża kościoła, na którą wspięliśmy się, obudziła w Stanisławie duszę poety. Poszukiwaliśmy horyzontu, który przewijał się w wieczornym czytaniu książki Jaśka Meli "Poza horyzontami". Jasiek Mela napotkał wiele szczelin lodowych, a nasz Staś próbował odnaleźć ich odpowiednik w swoich butach.


- co tam jest dalej - za horyzontem? - spytałam.
- inny kontynent - stwierdził kategorycznie Staś.


Już, już chciałam dalej pytać: czy nie pociąga ich, żeby zobaczyć - co jest za horyzontem?
Wiedziałam jednak, co usłyszę. Jesienią ciągnie ich tylko i wyłącznie w kierunku domu. Staś po lekturze książki o człowieku na księżycu zapytał mnie wprost:
- ale dlaczego oni w ogóle chcieli lecieć w kosmos? Przypominaj mi mamo, że ja nie chcę być astronautą!
Józkowi absolutnie wystarczyła droga do kościoła i z powrotem. Ma już chłopak konkretne plany dotyczące wakacji, ale żeby tak spontanicznie jesienią wyjechać, żeby zobaczyć, co jest dalej - za horyzontem? Nigdy w życiu!


Ja za to tęsknie wzdychałam, patrząc w dal.
- nie da się horyzontu dogonić - ocenił Staś, znów poetycko.


Wyruszyłabym przed siebie natychmiast, zabierając ze sobą naszego najstarszego Jaśka. Tak bardzo  - i jemu i mnie - potrzeba oderwania się od wszystkiego, co szpitalne. Horyzont kusi, ale to zdecydowanie nie ten czas. Świetnie byłoby wspiąć się razem na tę kościelną wieżę, ale nawet tak prosta rzecz na razie Jaśka omija. Pozostaje mu tylko niezbyt wyraźny widok ze szpitalnego korytarza.


Jak inni ludzie dają sobie radę w trudnych sytuacjach? Jak to się wszystko udało imiennikowi naszego Jaśka - Jasiowi Meli? Jako trzynastoletni chłopak trafił do szpitala po porażeniu prądem, przez dwa dni walczono o jego życie, potem o jego nogę i rękę. W swojej książce pisze o bólu, strachu, poczuciu straty, o końcu marzeń...
 -... a potem zdobył bez lewej nogi i połowy prawej ręki dwa bieguny: północny i południowy... - przeczytałam w ramach wieczornej lektury moim dzieciom.
 - co? - odkrzyknęły natychmiast - jak?
 Oczywiście nie obyło się bez technicznego pytania Józka:
- czy on ma drewnianą nogę?
Józek najpierw z łazienki przysłuchiwał się temu, co czytałam, potem przeszedł do drugiego pokoju. Temat wciągnął go - tak, jak nas i zaciekawiony przyszedł.
- ... Jasiek Mela ćwiczył codziennie przed wyprawą, robił pompki, brzuszki ...najpierw 50, potem 400...
 - co? jak? - moje dzieci natychmiast rzuciły się na podłogę i wspólnie zrobiły jedną pompkę.
- ... idąc przez lodową pustynię jadł liofilizowane jedzenie - powiedziałam i dałam im do rąk suszonego pomidorka.
- biedny! - zatroskał się Staś, obchodząc z daleka pomidorka.
Oglądaliśmy zdjęcia, na którym Jasiek i jego przyjaciele stoją obok flagi polskiej, umieszczonej na biegunie północnym. 
- to znaczy, że teraz tam mówi się tylko w języku polskim - wytłumaczył Józek rodzeństwu.
- czy on teraz wejdzie na Mount Everest? - zastanawiał się Józek.
- czy on teraz postawi flagę polską na Księżycu? - zapytał Staś i przypomniał mi szybko, że on absolutnie nigdy, przenigdy nie chciałby być astronautą, ale Jasiek Mela - na pewno da radę!
Wyciągnęliśmy mapy, mierzyliśmy odległości, które Jasiek pokonywał, potem sprawdzaliśmy, gdzie mógł spotkać pingwiny.

"ilustrowany atlas świata dla dzieci". Przegląd Reader's Digest. Wypożyczony z naszej biblioteki filii nr 9 w Olsztynie :)



 -... niepełnosprawność ogranicza znacznie mniej niż przypuszczałem - napisał Jasiek Mela, a ja w tym momencie przedobrzyłam. Wydrukowałam już wcześniej karty o potrzebach osób niepełnosprawnych. Próbowałam pracować razem z dziećmi, ale one prawie zasnęły w połowie pierwszego tekstu z karty. Józek od razu uciekł do innego pokoju, a żadne z nich nie chciało absolutnie odpowiadać na pytania o potrzebach osób niepełnosprawnych.
Miały rację, bo w tych kartach brakowało i pasji i życia.
Ożywiły się dopiero, gdy okazało się, że podczas następnej wyprawy Jasiek wspiął się na Kilimandżaro, wraz z innymi osobami niepełnosprawnymi.
- ...Jasiek był też na Elbrusie, przebiegł Maraton Nowojorski...(ale to już moje dzieci przeczuwały) ...założył fundację, pomaga innym ludziom...
- ale mam nadzieję, że inni też mu pomagają - dodał Staś.
- ... posłuchajcie jeszcze czegoś: Jasiek usłyszał kiedyś pewnego pana, który powiedział do syna, pokazując Melę: "nie patrz na niego, bo on jest inny"...
 - tak? ale dlaczego? - zdziwiły się moje dzieci.
...bo są horyzonty i horyzonty - pomyślałam. O horyzonty moich dzieci nie muszę się martwić, wszystko jest z nimi porządku.

tekst powstał w ramach projektu "dziecko na warsztat - II edycja" poniżej mapa blogów biorących udział w tym świetnym pomyśle (zaczytuję się tekstami w wolnym czasie :)

42 komentarze:

  1. Pozdrawasy dla Jaśka- Waszego;) I życzenia zdrowia, pogody ducha i jeszcze raz zdrowia. Ps. Fajnie tam czas spędzacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Jaśkiem dziś przeczytamy wszystkie komentarze, niech wie, że o nim wiele osób myśli.
      dzięki za dobre słowa

      Usuń
  2. Jasiek,szpital ogranicza Ci chwilowo widok,ale nie WIDOKI ani nie ogranicza Twoich horyzontów:)Szpital może nawet te horyzonty Twoje poszerza !.Kazdy dzień przybliża metę Twojego Maratonu Szpitalnego!Wytrzymasz to przecież:)))
    Nie wiem,kto wymyśla te warsztaty,ale są świetne:)I niezmiennie jestem fanką Stasia:)Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszyscy wytrzymamy. Mam taką nadzieję.
      warsztaty są cudowne, świetne i tak ciekawe, że tylko czasu brakuje, żeby je zrealizować wszystkie, korzystając z natchnień innych autorek blogów :)
      A Staś już kiedyś zawładnął nasze serca wiatrem, który rozwiewał mu włosy- pamiętasz? :)

      Usuń
    2. Jasne,że pamiętam:)))Mnie rozbroił już niejednym:)Najlepszy był chyba ,kiedy w trakcie remontu ucieszył się,że będą Jego urodziny i zaprosi wszystkich znajomych:))))

      Usuń
    3. tak, bo zobaczył porozkładane wszędzie sztućce i talerze, kubki - impreza gotowa!

      Usuń
  3. Codziennie zaglądam i sprawdzam czy napisana nowa notka, co u Jaśka. Świetny warsztat! A ta mapa to z książki Jaśka Meli? Szukam fajnego atlasu geograficznego i jakoś nic mi nie pasuje... Pozdrawiam, Dorota fanka bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, zapomniałam napisać, skąd atlas :) wypożyczony z biblioteki "Ilustrowany atlas świata dla dzieci" przegląd Reader's Digest, Warszawa 2000. Zaraz dopiszę info pod zdjęciem.
      Wiem, że obijam się przeokropnie z pisaniem blogu :) nic mnie nie tłumaczy :)

      Usuń
  4. Wspaniały warsztat! Uwielbiam Was czytać! Pozdrowienia dla Jaśka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z filmem czy bez - świetnie wyszło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. film o Jaśku ciągle przed nami. A może zobaczymy go już z naszym Jasiem, w domu?
      Aneta - dzięki za podsunięcie mi Meli jako motywu przewodniego :)

      Usuń
  6. Rozszerzanie horyzontów i zmiany perspektywy są ważne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z ust mi to wyjęłaś :) Słowo perspektywa wciąż mi chodziło po głowie podczas tych ostatnich dni i zapisywania spotkań z horyzontami.

      Usuń
  7. U nas też każda wieża nasza :) lubimy patrzeć na wszystko z innej perspektywy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dzisiaj już tak z rozpędu jeszcze jedną wieżę zwiedziliśmy: Obserwatorium Astronomiczne. Świetnie było, chociaż lęk wysokości musiałam schować do kieszeni

      Usuń
  8. Moja pierwsza przeczytana notka u was, miło Was poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez chwilę nie mogłam odpowiadać na komentarze, ale już - uff - problem minął. Angelika - dzięki - cieszę się bardzo z warsztatów, skorzystam chętnie z Twoich pomysłów

      Usuń
  9. Jasiu wiele obcych ludzi codziennie myśli o Tobie ciepło....wykorzystaj ten czas na planowanie swoich horyzontów:-)))
    Bogusiu natknęłam się na Twój wpis na innym blogu czytając o ED. Czy uczycie wszystkie dzieci sami w domu? Jesteście Wielcy - jak znajdujecie na to czas....? Temat ED mnie zafascynował. MARILIOP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od września u nas zagościła edukacja domowa u Stasia i u Jasia. Józek i Ela na razie szkolno- przedszkolni. Jak to u nas wygląda? Szykuje się do opisania, ale zbieram na razie materiał :)
      A co do czasu, który próbuję rozciągnąć, żeby to wszystko ogarnąć...to ...dobre pytanie...

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. ja jeszcze jestem przed obejrzeniem filmu: "Mój biegun"

      Usuń
  11. Pobyt w szpitalu ogranicza może widoki z okna ale nie horyzonty ;) Bardzo fajny warsztat i znów od zupełnie innej strony 'ugryziony'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i taki już nasz charyzmat i nasz urok: warsztaty od innej strony :)

      Usuń
  12. Przybyłam, przeczytałam, zostałam...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. veni, vidi, i co tam dalej? :) czytam o Twoim warsztacie, Leonardo i tabletkach musujących - na pewno skorzystam z pomysłu wykonania lawy

      Usuń
  13. Poruszajacy wpis, a Twoje dzieciaki fantastyczne ;-) Poezja o szczelinie w bucie - bezcenna ;-):-D A Jasiek M uczy małych i dużych jak czerpać z życia pomimo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie pisanie i blog - ta poezja przepadłaby w naszym zaganianiu. A tak wspomnimy (lub wypomnimy) kiedyś Stasiowi: patrz chłopie-jakiś Ty twórczy!
      czerpię garściami z wpisów "dziecka na warsztat", teraz zaczytuję się w Twojej wyprawie do Sulejówka

      Usuń
  14. Niestety - nie mogę tej książki nabyć do biblioteki. Po tym wpisie będę szukała jeszcze bardziej.
    Pani Bogusiu!
    Cieszę się niezmiernie, że Panią " słyszę". Często o Was myślę i niezmiennie - podziwiam.
    No i raduje mnie myśl, że czytacie! A ktoś mi wmawia, że w dzisiejszych życiu nie ma czasu!
    Pani jest żywym świadectwem, że można. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny post na pewno będzie przeglądem książek z naszej biblioteki :) pozdrowienia!

      Usuń
  15. no kurcze, zaniemówiłam :) wizyta u Was dziś to takie wdrapanie się na taras widokowy - czytanie, jak patrzenie na horyzont... stawiam kropkę, że jestem i idę dumać, bo jest o czym i nad czym... dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podłapuję Twój pomysł z notesem i zapisywaniem blogowych pomysłów - ja też jestem pod wrażeniem warsztatów, historii i opowieści. Dzięki - wiesz za co

      Usuń
  16. Dziękuję za ten wpis i przypomnienie Jasia Meli - uwielbiamy opowieści o podróżnikach i niezłomnej wierze, która pokonuje wszystkie przeszkody! Jestem u Was pierwszy raz, ale na pewno zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba już mogę komentować na blogu- jakiś problem był przez pewien czas
      o przeszkodach wiem już wiele- potrzeba mi wiary w pokonywaniu ich- bo inaczej zwariuję
      Jaśko Mela - to taki dzielny chłop, cieszę się, że pojawił się w naszych domowych rozmowach
      może trochę nam wyprostuje spojrzenie na rzeczy, które nas przerastają

      Usuń
  17. Cudna historia dla cudnych dzieciaków!
    Uściski z Tajwanu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie to i nasze warsztaty- niespokojne czasem, zabawne, postawione na głowie- zupełnie jak moja rodzina

      Usuń
  18. Bardzo piękny i wzruszający post, dużo uważności i wrażliwości. Warto z dziećmi poruszać trudne tematy, one często rozumieją więcej niż nam się wydaje. Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń