26 stycznia, 2015

o zapaleńcach

Próbuję rozciągnąć czas, ale na nic moje starania: doba jest zdecydowanie za krótka. Odkąd daliśmy się porwać edukacji domowej - ciągle czytamy, uczymy się matematyki na rachunkach ze sklepu, omawiamy postacie historyczne, przejeżdżając ulicą Piłsudskiego i skręcając w Pstrowskiego. Podczas kolacji rysuję króliki, które razem z kurami biegają po podwórku i razem mają 24 głowy i 56 nóg. Zasypiam z "Mapami" Mizielińskich na nosie, a budzę się z podstawą programową pod pachą.