07 listopada, 2015

o baroku ocenzurowanym

Poranki o tej porze roku byłyby zupełnie nie do zniesienia, gdyby nie Józek. Dobry z niego chłopak - zadba zawsze o naszą pobudkę i o to, aby wrażeń nam nie zabrakło.
Tylko on jest na nogach przed szóstą rano. Wszyscy pozostali  twardo śpią.
- pobudka, tato!
- wstawaj, mamo - woła dziarsko i głośno nasz zastępca budzika.
Obudzeni obijamy się o siebie w przedpokoju. Najmłodsza, posadzona na krześle, śpi mocno. Józek przechodzi obok, ubrany do wyjścia. Zjadł już śniadanie, a w ręku trzyma pudełko z samodzielnie przygotowanym posiłkiem do szkoły.
Denerwuje się z lekka, gdy patrzy na nas, jeszcze mniej gotowych do wyjścia. Ożywia się natychmiast, gdy przez okno widzi sąsiada palącego papierosy. Wybiega na podwórko i rozpoczyna wykład o śmierci z powodu raka płuc. 
- umrzesz, będziesz nieżywy, nie pal już więcej! - słychać go wyraźnie.
W piżamie wychylam się przez okno, wołam go do domu. Zabraniam mu nagabywać sąsiada, ba! nawet rozmawiać z nim. Józek rysuje szybko kartkę z przekreślonym papierosem i sylwetką martwego człowieka, leżącego na ziemi. Wręcza kartkę sąsiadowi. A potem odchodzi na huśtawkę.
Za chwilę wrażeń ciąg dalszy: przybiega, tupiąc na schodach nogami. Wygląda, jakby przed czymś uciekał. Zatrzaskuje za sobą drzwi. Z trudem łapie oddech. W końcu wykrztusza: 
- jamnik to  najgorszy drapieżnik na świecie!
Przypomina nam się, że soki, w których ostatnio zasmakowaliśmy, nie są jeszcze zrobione. Józek patrzy na zegar, kręci głową, siada zrezygnowany w przedpokoju.
Wyciskarka pracuje, Józek ogląda kolejne książki historyczne.
To nie koniec wrażeń porannych. Słyszymy jego głos:
- o nie! barok to czas bez cenzury! ratunku! - krzyczy Józek, który w książce kolegi już dawno ocenzurował goliznę na obrazach, dorysowując kwadraty tu i ówdzie.
- dziwne są te obrazy, dziwne - mruczy sam do siebie. Nie chce patrzeć na rubensowskie piękności.
- już wiem - oni je namalowali, żeby ludzi przerazić!
Poranek od razu nabiera blasku, a ja - nie jestem już aż tak bardzo śpiąca.

14 komentarzy:

  1. Jaka konsekwencja,w tym bardzo podobny do mojego,co do zwierząt chyba otworzymy schronisko,bo Artur chce mieć tysiąc kotów i tysiąc piesków,a na serio bardzo go muszę pilnować,bo chce głaskać każdego spotkanego psa,niezależnie od rozmiarów,zero obaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaopiekujcie się naszym osiedlowym jamnikiem- drapieżcą - i wszyscy będą zadowoleni. :) u nas odległość od napotkanych psów zwiększa się wraz z rozmiarem zwierzęcia

      Usuń
  2. Józek- słyszę te wypowiedzi, widzę Was rano nieprzytomnych- he he- bo mamy podobnie z tym wstawaniem. Hmm nie lubisz kształtów mówisz....;-(
    Pozdrawiamy po porannym czytaniu z Robertem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poranki powinny być przespane- co Ty na to? :)

      Usuń
  3. No,piękny mam poranek z kawą:))))
    Czas bez cenzury?-okropność:)))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nareszcie! bo co to za kawa bez Józka? :)

      Usuń
  4. Bogusiu, piszesz! Hurrra!!!! doris

    OdpowiedzUsuń
  5. CHMIELAKOWA :)11 listopada, 2015

    Ostatnio brakuje mi czasu,nawet na sen,ale dzisiaj z okazji święta zajrzałam na blogi i już mi się japa śmieje :)
    Pozdrowienia dla całej rodzinki od Chmielaków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze o nas pamiętasz :) pozdrawiamy naszych ulubionych łódzkich gospodarzy

      Usuń
  6. I to tylko ranek! A co dalej? U Was nigdy nie jest nudno :-) Mam jednak nadzieję, że się wysypiasz. Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  7. dalej jest zawsze coraz lepiej :) dzięki za odwiedziny

    OdpowiedzUsuń