13 grudnia, 2015

o mocy

- mam tę moc! mam tę moc! - śpiewa Elka biegając po piwnicy, a przed nią - za sprawą magicznych czujników ruchu - zapala się światło.
- ja naprawdę, mamo, mam tę moc - twierdzi moja dziewczyna, a ja w to nie wątpię. Ostatnio w przedszkolu załatwiła zmianę godzin terapii na te, które jej bardziej pasowały.
- mam tę moc, mam tę moc! - śpiewam i ja śmigając z mopem po mieszkaniu. Na tę piosenkę nie ma mocy - gdy już się przyczepi, nie można przestać jej śpiewać.
Ale skoro jestem i piszę, skoro post - wcale nie magicznie - pojawił się na blogu, to może pojawiła się jakaś nowa moc?
Wiem, że potraficie czytać pomiędzy wierszami i każdą przerwę w pisaniu interpretujecie odpowiednio. Pisanie blogów i Wasz odzew dawało mi potrzebnego kopa i tę szlagierową moc. Blog zawsze był dla mnie bardzo ważny - tuż, tuż za rodziną - i o wiele wyżej niż sprzątanie.  Nie jest dla mnie łatwe, że nie piszę teraz systematycznie, że pojawiam się coraz rzadziej i znikam bez słowa wyjaśnienia na następne długie miesiące.
Wiem, że czekacie. Na facebooku przybywa polubień, a w statystykach blogu osób, które wchodzą i czytają - nawet nie wiem, kim jesteście, jak tu trafialiście i czy to, co my przechodziliśmy Wam pomaga?
Napiszę tak: czekajcie. Czuć zmiany w powietrzu.
Na razie porządkuję, sprzątam, czyszczę. Sprzątam po tym roku, który trafił nas prosto w serca i - co tu owijać w bawełnę - złamał nam serca. Jaśko zachorował - o tym wiecie, temat małopłytkowości pojawił się w poście o płytkach, płytkach, płytkach i wcale nie minął. Jak każda choroba przewlekła trzyma nas nadal w uścisku i - jak do tej pory niszczy każdą próbę mocowania się z nią. Wróciła z wielkim impetem moja choroba stawów i zabrała mi z życia kilka miesięcy.
A jednak jest moc. Nie w sferze wyników - tu jest bez zmian, ale nie będę tego komentować, ani opisywać na blogu - zostawiam to dla hematologów i reumatologów.
Ruszam dalej - sprzątając i porządkując to, co w marazmie ostatnich miesięcy nagromadziło się i przeleżało. Może nawet drzwi pomaluję, które straszą surowym, niezabezpieczonym drewnem.
Poczekajcie jeszcze trochę.
Bogusia
P.S. zanim złapię mopa do ręki, najpierw obowiązkowo oglądam o 7 rano Ojca Szustaka i jego youtuberskie wyczyny na #jeszcze5minutek
polecam
bez tego ani rusz i Mocy brak

10 komentarzy:

  1. Ha! Szustak i u mnie w podobnej porze. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogusiu trzymam za was kciuki i czekam. Zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze! bardzo dobrze - i tak trzymaj - te kciuki oczywiście :)

      Usuń
  3. Pani Bogusiu dużo wytrwałości i jeszcze więcej mocy :) Serdeczne pozdrowienia dla całej rodziny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! przekażę, uściskam tych, co się dadzą

      Usuń
  4. Dziękuję, że się odezwałaś. Ela śpiewaj głośno i nie przestawaj- dodaj mocy Mamie, Jankowi, Józiowi, Stasiowi, Tacie i Sobie, a może i do mnie odrobina doleci....., Kochani sił i MOCY, tak te stawy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Elę zawsze można liczyć, podejrzewam, że jej zapału, asertywności, energii starczyłoby jeszcze na Wasz dom :) i Waszą piwnicę

      Usuń
  5. dziękuję za link.......
    już chwilę słucham...
    zaczęłam oczywiście od pierwszego

    spokojnych świąt i pomyślnych zmian w nowym... 2016

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a doszłaś już do odcinka o Cliffie Youngu? to dopiero historia!

      Usuń