04 sierpnia, 2016

o motyce na Słońce

Kolejny dzień, przykładnie z włączonym stoperem, piszę książkę na podstawie mojego pierwszego bloga "autyzm dzień po dniu". 
Szalony to pomysł - i właściwy. Tak to czuję. Idea pisania pojawiła się u mnie nagle, dopiero po zamknięciu "stacji autyzm" - i wywołała mój natychmiastowy entuzjazm. Tak bardzo lubię pisać, więc oddaję się teraz swojemu ulubionemu zajęciu.
Na dodatek okazało się, że mierzenie wyżej leży w mojej naturze - dobrze jest się czegoś nowego dowiedzieć - o sobie.
Otoczenie zareagowało aplauzem - no lepiej być nie mogło!
Podczas gdy ja piszę, Józek łapie muchy widelcem. Gości uprasza się o przynoszenie własnych sztućców. Tych, o większej wrażliwości uprzedzam, że mucha na widelcu nie należy do łatwych widoków. Muchy uprasza się o omijanie naszego mieszkania - w okolicy szaleje trójzębny Neptun o wdzięcznym imieniu Józef.

11 komentarzy:

  1. Przemiła wiadomość, i ja wspieram. Ciepłe myśli posyłam. Ten post to o wiele lepsze zakończenie, niż poprzedni.

    Uśmiechy zostawiam Bogusiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeglądam komentarze: Alis - dziękuję za Twoją obecność

      Usuń
    2. ciągle wspieram, gdy trafię w tej wielkiej sieci...
      powodzenia dla całej R.

      Usuń
  2. Wspaniały pomysł,wreszcie!Radości z pisania!!
    A zajęcie Józia nie jest wcale takie łatwe (chyba?) Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wreszcie! Małgoś- Ty jesteś moim wsparciem od zawsze

      Usuń
  3. Pisz, pisz! Czekać będę choćby i na drugim końcu świata ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Bogusiu
    bardzo cieszę się,że nareszcie złapałaś za tę "motykę"
    Kiedy dotknę kartek Twojej książki to będzie dowód że marzenia się spełniają :)
    Myślę że oprawą graficzną,projektem okładki i ilustracjami,zajmie się Twoja utalentowana gromadka:)
    pozdrawiam :W:

    OdpowiedzUsuń